Pięciominutówka Cooldana #13 – Rare Replay

Po długiej przerwie zapraszam Was do obejrzenia kolejnej pięciominutówki. Ponieważ gra którą się dziś zajmuje jest wyjątkowa, to w filmie mówie o kolekcji jako takiej. Jeżeli natomiast chcecie poznać listę tytułów wchodzących w jej skład i moją krótką opinie o każdym z nich to zapraszam do przeczytania literek znajdujących się pod filmikiem.

Jetpac (1983, ZX Spectrum)

Jeden ekran, atakujący kosmici i kosmonauta, który musi najpierw złożyć a później zatankować rakietę. Tylko po to, żeby przelecieć na kolejny ekran pełen kosmitów i paliwa rakietowego do zebrania. Gra mimo dość sztywnego sterowania i całkowicie archaicznej grafiki dalej potrafi przyciągnąć na do ekranu.

Warto zagrać.

1jetpac

Lunar Jetman (1983, ZX Spectrum)

Tym razem nasz dzielny kosmonauta musi odnaleźć znajdującą się gdzieś na powierzchni księżyca bazę obcych. Musimy ją odnaleźć, a później zrzucić na nią bomby. Możemy wspomagać się łazikiem księżycowym, który jest niezniszczalny, ale porusza się jedynie po płaskiej powierzchni (dlatego wszelkie wyboje musimy własnoręcznie niwelować). Gra , jak na takiego starocia, zaskakuje swoim rozbudowaniem.

Można zagrać.

Atic Atac (1983, ZX Spectrum)

Obserwujemy akcję z góry, w której nasz bohater walcząc z potworami i rosnącym głodem musi znaleźć wyjście z labiryntu, po drodze zbierając fragmenty amuletu. Na naszej drodze stają różnego rodzaju jednostrzałowe monstra, bossowie, ślepe uliczki, tajne przejścia i masa regenerującego zdrowie jedzenia.

Można zagrać.

Sabre Wulf (1984, ZX Spectrum)

Jako poszukiwacz przygód Sabreman błądzimy po labiryncie dżungli (w widoku s góry), aby złożyć składający się z czterech części amulet, dzięki wejdziemy do kierującej do sequela jaskini. Labirynt składa się z 256 ekranów i w żaden sposób nie informuje nas co powinniśmy zrobić.

Proponuje odpalić raz jako ciekawostkę.

Underwurlde (1984, ZX Spectrum)

Sabreman po pokonaniu dżungli dostał się tajemniczej jaskini, aby odnaleźć i pokonać tajemnicze zło. Gra tym razem wygląda jak typowa platformówka. Zaskakujące jest to, że przeciwnicy nie zabijają nas a jedynie miotają po ekranie, czasem doprowadzając do śmiertelnego upadku. Jako platformówka wymaga skoków precyzyjnych co do pixela, co przy masie przeszkadzajek czasami jest prawie niemożliwe.

Proponuje odpalić raz jako ciekawostkę.

Knight Lore (1984, ZX Spectrum)

Sabreman tym razem musi odnaleźć antidotum, na ugryzienie wilkołaka. Ma na to 40 dni i po każdym zachodzie słońca, przemienia się w monstrum. Akcje widzimy w rzucie izometrycznym i przemierzamy zamek kierując się w jedną z czterech stron świata.

Można zagrać.

Gunfright (1985, ZX Spectrum)

Jako szeryf małego miasteczka na dzikim zachodzie, kierując się wskazaniami przerażonych mieszkańców musi odnaleźć i pokonać w pojedynku sławnych przestępców. W momencie poszukiwań przestępców akcje obserwujemy z rzutu izometrycznego, kiedy dochodzi do pojedynku gra zamienia się w „celowniczek”.

Można zagrać.

Slalom (1986, NES)

Jako pędzący na złamanie karku narciarz, omijamy drzewa, bałwany czy innych narciarzy, aby zdążyć dojechać do mety przed zakończeniem czasu. Dodatkowo korzystając z wyskoczni możemy wykonywać w powietrzu tricki dające dodatkowe punkty. W przypadku kolizji przewracamy się, tracąc prędkość co na późniejszych etapach uniemożliwia dojechanie o czasie.

Warto zagrać.

2 slalom

R.C. Pro-Am (1987, NES)

Gra wyścigowa w której siadając za coraz szybszymi autami, ścigamy się z trzema przeciwnikami po pełnych zawijasów i przeszkód torach. Gra ma specyficzny model sterowania pozwalający jechać w czymś przypominającym drift. Mimo szybko rosnącego poziomu trudności dalej sprawia masę frajdy.

Warto zagrać.

Cobra Triangle (1989, NES)

W widoku izometrycznym sterujemy uzbrojoną motorówką (Grom w raju!) stając naprzeciw szeregowi zróżnicowanych wyzwań. Będziemy się ścigali, niszczyli wrogie wieżyczki strzelnicze, bronili biednych pływaków przed porwaniem, uciekali przed wodospadem czy też walczyli w wielkimi potworami morskimi. Gra zaskakuje najbardziej tym, że każdy poziom oferuje inne wyzwanie.

Warto zagrać.

Snake Rattle ‚n’ Roll (1990, NES)

Jako WONSZ Rattle lub Roll przemierzamy (w rzucie izometrycznym) rozbudowane etapy, aby zjeść odpowiednią ilość kuleczek. Jak wiemy z gier, kiedy WONSZ je kuleczki to rośnie. Kiedy urośnie odpowiednio duży możemy otworzyć sobie przejście do następnego etapu. Gra ma całkiem przyjemną muzyczkę i wciągający gameplay.

Warto zagrać.

Solar Jetman (1990, NES)

Kolejna gra z przygodami dzielnego kosmonauty. Tym razem podróżujemy zarówno za pomocą jetpacka jak i małym stateczkiem kosmicznym. Statek jest wyjątkowo podatny na siły grawitacji i pęd dlatego sterowanie może sprawiać kłopoty. Naszym celem jest transportowaniem różnych materiałów (za pomocą linki dodatkowo obciążającej statek i utrudniającej sterowanie) z głębi planet do naszego statku bazy.

Można zagrać.

Digger T. Rock (1990, NES)

W grze wcielamy się w chłopca poszukiwacza skarbów który z pomocą łopaty i zbieranych znajdziek (dynamitu, drabinki czy procy) musi odnaleźć filar otwierający przejście do następnej komnaty, a potem w kilkadziesiąt sekund samo w sobie przejście. Łatwo zginąć a poziom trudności szybko idzie w górę jeszcze bardziej.

Można zagrać.

Battletoads (1991, NES)

Gra legenda. Zwłaszcza ze względu na poziom trudności. Chodzona bijatyka w której zmutowany żaby walczą z zastępami szczur, świń i innego tałatajstwa. Regularnie w grze pojawiają się etapy stanowiące urozmaicenie (np. omijanie przeszkód na skuterze, jazda na desce surfingowej czy wyścig do bomby).

Trzeba zagrać!

3 bt

R.C. Pro-Am II (1992, NES)

Sequel gry pod (prawie) tym samym tytułem. Mimo, że rozbudowane pod każdym kątem to ze względu na zmianę w prowadzeniu kamery (potrafimy ją czasem „prześcignąć”) to dla mnie prawie nie grywalne. Smuteczek.

Proponuje odpalić raz jako ciekawostkę.

Battletoads Arcade (1994, automaty)

Rozwinięcie idei zmutowanych piorących pyski żab. Tym razem na automaty więc poziom trudności wymuszający kolejne wrzucanie monet jest jeszcze wyższy. Można grać w nawet w trzy osoby. I w takiej formie sprawia masę frajdy. Zwłaszcza, że nie musimy wydawać monet!

Trzeba zagrać!

Killer Instinct Gold (1996, N64)

Legendarna dla niektórych bijatyka. W swoich czasach szokowała grafiką, rozbudowanym system walki czy wciągającym gameplayem. Niestety zestarzała się dość mocno i jeśli ktoś nie ma z nią mocnych wspomnień raczej nie spędzi z nią dużo czasu.

Można zagrać.

Blast Corps (1997, N64)

Stajemy na czele firmy odpowiedzialnej za ratowanie świata. W tym przypadku oznacza to całkowite demolowanie budowli stających na drodze pojazdu, który przy jakiejkolwiek kolizji doprowadza do atomowej eksplozji. Gameplay jest zaskakująco zróżnicowany – kierujemy szeregiem pojazdów, z których każdy charakteryzuje się innym sposobem niszczenia napotkanych budowli. Na początku łatwa, potem cholernie trudno. Co nie faktu, że dalej przyciąga do ekranu jak magnez.

Trzeba zagrać!

4 blast

Banjo-Kazooie (1998, N64)

Posiadająca metascore 92 punkty wyjątkowa, urocza platformówka 3D. Prowadząc tytułowy duet staramy się uratować siostrę głównego bohatera (misia Banjo) przez 9 ogromnych otwartych poziomów. Mimo, że grafika nie robi wrażenia to gameplay dalej jest bardzo przyjemny i warto spędzić z grą czas.

Warto zagrać.

Jet Force Gemini (1999, N64)

Kosmiczna strzelanka z trzeciej osoby. Sterując jednym z dwójki bohaterów (kosmicznym chłopakiem lub dziewczyną w przykrótkiej spódniczce) walczymy z masą przerośniętych mrówek i innych owadów. Gra niestety przez swój schemat sterowania teraz jest średnio grywalna, ale podobno nadchodzący patch ma to zmienić.

Można zagrać.

Perfect Dark (2000, N64)

Kolejna gra legenda. Sterując (z perspektywy pierwszej osoby) tajną agentką Joanną Dark w niedalekiej przyszłości stajemy przed szeregiem zróżnicowanych zadań. Będzie infiltrować siedziby korporacji, wykradać tajne informacje czy też ratować zakładników. Z perspektywy dzisiejszych czasów gra się w nią zaskakująco dobrze. Sterowanie mocno pomaga w strzelaniu do przeciwników a labiryntowy charakter plansz mocno się różni od dzisiejszego biegnięcia przed siebie w FPSach.

Warto zagrać.

Banjo-Tooie (2000, N64)

Rozbudowany sequel Banjo-Kazooie o którym można powiedzieć to samo co o oryginale – teraz już nie zachwyca grafiką, ale gameplay dalej sprawia masę frajdy.

Warto zagrać.

Conker’s Bad Fur Day (2001, N64)

Gra o której słyszał każdy (prawie?) kto interesuje się historią gier wideo. Najbardziej kontrowersyjny tytuł jaki znajdziecie na całej składance. Nawet z dzisiejszej perspektywy niektóre żarty zaskakują swoją ostrością i „jechaniem po bandzie”. Sterujemy chciwym pijakiem, wiewiórką Conker, który po ciężkiej nocy picia próbuje wrócić do swojej dziewczyny. Gra dalej sprawia masę frajdy, a nawiązania do filmów (chociażby do Matrixa czy Szeregowca Ryana) skutecznie napędzają chęć do grania.

Trzeba zagrać!

5 dconker

Grabbed by the Ghoulies (2003, Xbox)

W grze sterujemy młodym chłopakiem Cooperem, który stara się uratować swoją dziewczynę z tajemniczego dworu pełnego potworów i strachów. Gameplay polega na bieganiu po trójwymiarowych arenach, walce wręcz z potworami (jak szkielety, chochliki czy mumie) i regularnym „opanowaniem strachu” przez coraz bardziej wymagające QTE.

Można zagrać.

Kameo (2005, Xbox 360)

W tej rozbudowanej platformówce/bijatyce/action adventure prowadzimy elfkę Kameo, która musi pokrzyżować plany złemu królowi trolli. Mimo upływu lat gra dalej momentami prezentuje się całkiem przyjemnie.

Można zagrać.

Perfect Dark Zero (2005, Xbox 360)

Sequel rewolucyjnych przygód Joanny Dark. Niestety o ile oryginał można traktować jako ciekawostkę to sequel zbytnio przypomina dzisiejsze bardziej rozbudowane FPSy tylko z mniej intuicyjnym sterowaniem. Nie porywa.

Można zagrać.

Viva Piñata (2006, Xbox 360)

Gra przy której spędziłem najwięcej czasu z całej składanki. Jako właściciel/opiekun ogrodu w magicznej krainie staramy się przyciągnąć do nas, udomowić i opiekować się jak największą ilość bajkowych zwierząt. Gra dalej potrafi oczarować grafiką, niesamowitym designem świata i rozbudowanym gameplayem. A przy oglądaniu radosnych „tańców” poszczególnych zwierzaków nie sposób się nie uśmiechnąć.

Trzeba zagrać!

viva-pinata-pc-1

Jetpac Refuelled (2006, Xbox 360)

Remake Jetpaca wydany w ramach Live Arcade. gra polega na tym samym co oryginał z grafiką zbliżoną do dzisiejszych standardów. Co zaskakujące, porywa mniej niż wersja z 83roku. Szału brak.

Można zagrać.

Viva Piñata: Trouble in Paradise (2008, Xbox 360)

Rozbudowany sequel Viva Piñata. Gra polega na tym samym, dodatkowo stawiając nas przed bardziej rozbudowanym środowiskiem (pustynia czy śniegowa kraina) gdzie będziemy łapać kolejne gatunki zwierzaków. Jeśli spodoba się Wam pierwsza część, przy sequelu również spędzicie sporo czasu.

Warto zagrać.

Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts (2008, Xbox 360)

Jak można domyśleć się po tytule jest to kolejna część przygód uroczego duetu. Tym razem jednak lwią część zabawy spędzimy na kółkach. Gra bowiem wprowadza własnoręcznie tworzone pojazdy. Za pomocą ponad 1600 części składających się na silniki, karoserie, opony czy skrzydła można popuścić wodze wyobraźni.

Warto zagrać.

  • Berserker

    nice 🙂 swietna kolekcja, niestety na XNONE.

    • cooldan

      Doskonały powód dla zakupu Xboxa 🙂

      • Berserker

        Kolekcja wypaśna, zgadzam sie, duzo wspanialej retro zabawy ale od nowej konsoli wymagam czegos wiecej niz bycia pudełkiem do grania w stare gry, ten ‚exclusive’ bedzie na Steam-ie pewnie jeszcze w tym roku 🙂 natomiast do zakupu XNONE moze przekonac mnie ew. nowy Tomb Raider albo Quantum Break bo niestety np. remasterowany State Of Decay (mega fakap a bardzo liczylem na ta gre) mnie nie kupił wiec czekam az MS mnie na powaznie przekona do zakupu swojego VCR-a, moze byc w wersji SLIM.

  • kolek368

    o Kuldan, fajnie że Ci się chciało napisać 30 bezwartościowych opisów, super robota!