PES 2019

Każdego roku fani piłki nożnej otrzymują trzy bardzo dobre tytuły: Fifę, Pro Evolution Soccer oraz Football Managera. Ci, którzy śledzą moje teksty (lub oglądają Dobranocki) doskonale wiedzą, że uwielbiam wszystkie z wyżej wymienionych. W tym przyjrzę się nowej odsłonie serii od Konami, zapraszam.

Zacznę od problemów z nowym PES-em. Pierwszą złą informacją dla wielu fanów gry, pochodzącej z kraju kwitnącej wiśni, była utrata licencji na Ligę Mistrzów oraz Ligę Europy. Możliwość wysłuchania hymnu Champions League, a potem oglądania całej otoczki podczas spotkań, było bardzo przyjemne i pozwalało się wczuć w klimat piłkarskiego święta. Dzisiaj fani tych rozgrywek nie pozostali sami sobie, bo całość przejęła Fifa. Drugi zarzut, z jakim muszą mierzyć się twórcy, są ciągłe problemy z logowaniem online w wersji PC. O ile poprzednia edycja działała jak trzeba od dnia premiery, tutaj ciągle wyskakują błędy, a w chwili pisania przeze mnie tekstu, gra ma na Steam oceny w większości negatywne (tyczą się one w zdecydowanej większości jednego komunikatu podczas próby logowania). W ogrywanej przeze mnie wersji na PS4 problem ten nie istniał, niemniej jednak, z recenzenckiego obowiązku, wspomnieć o nim musiałem. No, skoro rażące problemy mamy za sobą (i szczerze to ja za Ligą Mistrzó nie płaczę jak niektórzy) to czas na danie główne, czyli gameplay.

Zeszłoroczna odsłona pod kątem rozgrywki była fenomenalna. Czuło się różnice pomiędzy graniem Messim, a np. Chalovem (taki napastnik, który ma atrybuty niższe o 20 punktów). Wrażenie robił też system kontroli piłki oraz jej lotu, wraz z odbijaniem się od poszczególnych części ciała. Wszystko wydawało się wręcz idealne. Konami jednak znowu poszło o krok dalej, mały krok, ale zawsze do przodu. Masz w drużynie zawodnika bardzo szybkiego, ale ze słabym opanowaniem piłki? Nie przesadź ze sprintem w deszczu, bo możesz szybko zgubić piłkę. Twój obrońca ma wysoki atrybut agresji? Uważaj na odbieranie nim piłki, żeby nie złapać głupiej kartki. A może po prostu zagrywasz długą piłkę do Neymara? Spójrz tylko, przyjmuje futbolówkę zewnętrzną częścią stopy już w powietrzu, dokładnie tak, jak w rzeczywistości. Takich nowych zagrań w grze jest całkiem sporo, w tym około 15 przypisanych jest konkretnym zawodnikom.  Każdy rozpozna, który zawodnik Realu Madryt przerzuca piłkę zewnętrzną częścią stopy, a który podaje bez patrzenia na partnera z zespołu.

A jakimi drużynami w ogóle tu gramy? Konami nie ma już licencji na Ligę Mistrzów oraz Ligę Europy. Ich miejsce zajęło natomiast sporo lig na tak zwanej pełnej licencji (czyli poza klubami, mamy prawdziwe nazwy lig, pucharów oraz ich loga). Dzięki temu każdy może grać w szkockiej Premiership, duńskiej Superlidze, czy na przykład portugalskiej Lidze NOS. Japończycy zrobili widać sporo, by zrekompensować swoim fanom brak Champions League. Osobiście liczę jednak, że w przyszłorocznej odsłonie lig pojawi się jeszcze więcej. Na spory plus zasługuje również lista odwzorowoanych stadionów. Jest ich 25, a część z nich ma nawet w pełni odzwierciedlony tunel, z którego zawodnicy wychodzą na murawę. Takie smaczki naprawdę cieszą.

Skoro wiemy już kim i na jakich obiektach przyjdzie nam toczyć boje, warto zapoznać się z trybami rozgrywki. Pro Evolution Soccer 2019 nie oferuje żadnej rewolucji i zmiany są w większości kosmetyczne. Dla tych, którzy chcą się nauczyć podstaw (a bez dobrej gry w obronie nie macie szans na korzystny wynik) jest oczywiście trening. Podania, strzały, wrzutki, rozegranie rzutów wolnych oraz rożnych. Wszystko dla początkujących. Mamy możliwość rozegrania szybkiego spotkania z przeciwnikiem komputerowym lub żywym, mecz w kooperacji lub mecz losowy (nie mamy wpływu kim i przeciw komu gramy). Ciekawym urozmaiceniem (choć bardziej pasuje to do gry z kimś w tym samym pokoju) jest tryb pojedynczego spotkania, w którym mamy cztery zmienne. Już tłumaczę na czym to polega. Mamy tu możliwość wybrania np. reprezentacji Polski, drużyny Barcelony, zawodników z ligi angielskiej oraz kadry Włoch. Dostajemy losowy zestaw graczy i wybieramy ile razy chcemy się wymienić z drugim graczem. Tak powstała drużyna jest posyłana przez nas w bój. Mała rzecz, a cieszy.

Bardziej rozbudowane tryby, takie jak Master League czy MyClub, są tylko (lub aż) trochę bardziej urozmaicone. W pierwszym  z nich jest więcej opcji zarządzania drużyną oraz wyzwań stawianych przez zarząd. Drugi to bardziej kosmetyka (otwieranie piłek nigdy nie było tak ładne jak teraz) oraz sporo możliwości zdobycia GP Points za które kupujemy piłki przez agentów lub piłki specjalne. Dzięki temu łatwiej jest złożyć skład złożony z bardzo dobrych zawodników, a to prowadzi do nie wydawania ani grosza realnej gotówki. Wracając do trybów, to warto wspomnieć również o Become a Master, czyli coroczna wersja Alexa Huntera z Fify, tyle że bez całej otoczki i rozmów z dziennikarzami czy rodziną. Tworzymy zawodnika, którym pniemy się w światowej hierarchii. Dla lubiących puchary wszelkiej maści są też tryby takie jak Online Divisions, gdzie przejmując prawdziwy zespół gramy przeciw innym graczom online oraz Cup, w którym możemy wygrać puchar konkretnej ligi (lub całą ligę, jeśli chcemy).

Teraz o nowym Pro Evolution Soccer wiecie już prawie wszystko. Po za tym, jak wygląda. Rok temu było bardzo ładnie, ogromna część zawodników była wiernie odwzorowoana. Teraz jednak przekonałem się, że z konsol obecnej generacji można jeszcze coś wycisnąć. Krople potu na twarzach, trawa która przykleja się do czoła zawodnika po zapoznaniu się z murawą, brud i śnieg. A żeby było jeszcze więcej, zawodnicy w końcu mogą utonąć w objęciach kibiców, których też jest większa różnorodność. Więcej też jest cieszynek samych graczy, animacji twarzy, rozmów z sędzią czy między sobą. Kolejny krok w stronę realizmu to kolejny plus dla Konami. No i dźwięk. Muzyki w menusach jest więcej i wpada w ucho, przyśpiewki kibiców są żywcem wyjęte ze stadionów na świecie. To wszystko sprawia, że można się w tych spotkaniach zatracić.

Wielka szkoda, że Konami zaliczyło dużą wtopę z wersją PC. Jeśli do tego dodać, że japońskie studio straciło licencję na rozgrywki oglądane przez miliony osób na całym świecie można by stwierdzić, że gra jest słabsza. Na szczęście gameplay rekompensuje to w pełni. PES wciąż robi małe kroki w kierunku symulacji i jest coraz bliżej. Gra się po prostu wybornie, nie ma jednej recepty na gole, trzeba uważać w defensywie. PES-a mogę z czystym sercem polecić, ale na razie na PS4. Jak uporają się z wersją PC, to też będę grał.

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma : PC /XONE / PS4

Pro Evolution Soccer 2019 / Deweloper: Konami / Wydawca: Konami / Wydawca PL: Techland / Strona oficjalna.

Grę dostaliśmy do recenzji od Techland.

  • kapitanbudapren

    Sportowe gry omijam, ale tekst przeczytałem z zaciekawieniem:)

  • PES > FIFA ale przyznać trzeba, że jak Konami nie zrobi porządnego kroku do przodu to seria upadnie :/

  • Brett Zgredowski

    Miło przeczytać, że ktoś w końcu pochwalił Pesa zamiast wieszać na nim psy. To jest serio bardzo dobra gra idąca w stronę symulacji. Musimy kiedyś spotkać się na murawie 🙂