Oriental Empires

Shining Pixel Studios chwaliło się od pierwszych zapowiedzi, że Oriental Empires będzie grą strategiczną, łączącą serię Civilization z Total War. Mnie osobiście nie trzeba było bardziej namawiać i czekałem cierpliwe, by w końcu położyć na tej grze swoje łapki. Premiera odbyła się we wrześniu 2017 roku i tytuł zebrał przyzwoite oceny – średnia na Metacritic wynosi 74 punkty. Czy ta turowa strategia 4X sprawiła mi tyle przyjemności, co wyżej wymienione gry lub na przykład seria Europa Universalis? Odpowiedź znajdziecie poniżej, zapraszam.

Oriental Empires, to jak już napisałem powyżej, strategia turowa oparta na systemie 4x (explore, expand, exploit oraz exterminate). Autorzy pod szyldem Shining Pixel Studios oraz batutą Roberta T. Smitha (główny projektant Medieval II : Total War) postawili sobie bardzo wysoko poprzeczkę, próbując w jednej grze zmieścić wszystko to, z czego słyną Cywilizacje oraz gry z serii Total War. Tutaj muszę od razu wyjaśnić jedną rzecz – z drugiej z nich gra miała zaczerpnąć między innymi kontrolę nad armią podczas walki. Ale ostatecznie ta opcja nie trafiła do gry. Bitwy rozgrywane są automatycznie. Czy to źle? Z jednej strony tak – my jako gracze oczekujemy dotrzymywania zapowiedzi i chcemy grać w to, co jest nam przez twórców obiecane. Druga strona medalu jednak jest taka, że automatyczne bitwy pozwoliły skupić się na ekonomii, a samą grę dzięki temu można ukończyć szybciej. Wracając do zapowiedzi – rys historyczny w grze miał być dość mocno nakreślony, a potraktowano go również po macoszemu. I za to już autorzy dostają ode mnie minusa, ale jeśli reszta będzie stała na przyzwoitym poziomie, to może im to nawet wybaczę.

A jak to wygląda fabularnie? Oriental Empires pozwala nam wcielić się w wodza jednego z rodów w 1500 roku przed naszą erą na terenie starożytnych Chin. Zadanie? Na papierze proste – stworzenie imperium i podporządkowanie sobie (lub eksterminacja) innych rodów. Początek gry jest ograniczony – mamy do wyboru tylko jedną z pięciu frakcji, które różnią się bonusami i charakterystyką. Gdy przebrniemy przez 120 tur, odblokowują się pozostałe opcje oraz drugi tryb gry, przeznaczony dla graczy bardziej obeznanych z grami strategicznymi. W moim odczuciu jest to dobry wybór – Wielka Kampania, pomimo startu na 3 z 4 dostępnych poziomów trudności, okazała się zbyt łatwa. Drugi tryb – Walczące Stany – cechuje się bardziej agresywnie nastawionym AI  i może stanowić wyzwanie. Nie zdziwię się jednak, jeśli dla  starych wyjadaczy serii Total War i Civilization okaże się bułką z masłem. Wracając na chwilę do rodów – każdy z nich ma swoje plusy i minusy, a niektóre posiadają nawet jednostki specjalne. Miłe urozmaicenie, ale czy przekłada się na faktyczną grę? Na moje oko tak, ponieważ w drugim z trybów celowo wybrałem inny ród, by się o tym przekonać i faktycznie musiałem szybko zmienić pewne schematy podczas gry. Dla wszystkich, którzy nie lubią bawić się w kampanię, jest też niestandardowa gra, w której wybieramy liczbę tur, teren, ilość rodów, czy chociażby wielkość mapy. Dla fanów tworzenia znalazł się edytor map – całkiem rozbudowane narzędzie, które pozwoli dłużej cieszyć się grą nie tylko samemu, ale także ze znajomymi.

Czymże jest ród bez silnej ręki wodza oraz sprawnego zarządzania swoimi włościami? Oriental Empires przez automatycznie rozgrywane starcia szybko przestawia nas na zarządzanie ekonomią podczas gry. Wioski zakładane przez osadników nie mogą być przesadnie blisko lub daleko od siebie, a najlepiej, gdy są w pobliżu materiałów takich jak np. jadeit. Do tego można powiększać ich obszar dzięki budowaniu farm, które wpływają na wzrost liczby mieszkańców. Takich zależności jest wiele i trzeba dokładnie się wczytywać w informacje przy budynkach lub drzewku technologii. To ostatnie również jest ciekawie ukazane. W jednej chwili możemy odkrywać po jednej z czterech drzewek: siły, rzemiosła, wiedzy oraz myśli. O ile z początku to wszystko może wydawać się dość trudne do opanowania, to z czasem nauczymy się szybko nimi operować tak, by odkrywać dokładnie to, czego chcemy. Tu przychodzi kolejna bardzo ważna kwestia – bunty chłopów oraz szlachty. Cały na biało wkracza w tym miejscu autorytet władcy, który zwiększa się dzięki rozwijaniu drzewka. O ile więc chłopstwo łatwo uspokoić (wystarczy nawet bez wysokiego wskaźnika autorytetu dać im kilka tur bez budowania, czy dodatkowych prac) to już posiadanie większej ilości wiosek, czy miast niż pozwala na to nasz autorytet, skazuje nas na bunt szlachty. W praktyce jednak wyglądało to tak, że dało mi się to we znaki dopiero w trybie Walczące stany. Wielka Kampania przebiegła raczej spokojnie bez buntów. Ciekawym aspektem jest też rekrutacja armii. Większość jednostek tworzy się od razu bez oczekiwania oraz całkowicie za darmo – płacimy tylko za jej utrzymanie. Dzięki temu gra jest bardziej dynamiczna bo nic nie stoi na przeszkodzie, by na jednym końcu swojego państwa rozwiązać całe oddziały, a na drugim rekrutować nowe. Wpływa to również na przychody, ponieważ po zakończonej wojnie bardzo szybko można odzyskać płynność finansową. Akapit, który kończy to zdanie, opisuje tylko ułamek ekonomicznych możliwości gry i żeby odkryć wszystkie jej tajniki, należy poświęcić jej sporo czasu.

Czy od tego wielogodzinnego siedzenia nie bolały mnie oczy lub uszy? Tu w moim odczuciu jest nierówno. Muzyka jest bardzo klimatyczna, spokojna i relaksująca – czyli dokładnie taka, jaka powinna być, aby szare komórki mogły pracować bez chwili irytacji. Graficznie Oriental Empires prezentuje się poprawnie z daleka i bardzo słabo na zbliżeniach podczas bitew, czy „podziwiania” armii przed starciem. Pozytywne w tym jednak jest to, że gra ma niewysokie wymagania sprzętowe, które pozwolą na komfortowe obcowanie z tym tytułem nawet posiadaczom kilkuletnich blaszaków i laptopów.

Ekipie Shining Pixel Studios trzeba wytknąć trochę błędów i najwięcej z nich dotyczy automatycznie rozgrywanych starć. Nie wiem kto tam wpadł na pomysł, żeby nie dało się małej grupy bandytów rozbić całej podczas jednego starcia z dużo liczniejszym i lepiej uzbrojonym oddziałem. A niestety podczas grania było to na porządku dziennym i prawie każde „starcie” ciągnęło się przez minimum kilka tur. Kolejna rzecz to niestosowanie się do ustawienia szyku oraz planu bitewnego. Niejednokrotnie wiedząc, jakie starcie czeka moich wojaków, zaznaczałem jak mają się zachować. Ci jednak mieli swój plan na bitwę, niestety za każdym razem nieskuteczny.

Wszyscy, którzy dotrwali do tego miejsca, zdążyli zauważyć, że Oriental Empires jest grą nierówną. Myślę, że ten tytuł jest warty zakupu jeśli lubicie strategie 4X oraz klimat starożytnych Chin. Osoby, które nie miały wiele wspólnego z takimi grami, a chciałyby spróbować w nich sił, niech poczekają na promocje, bo tytuł kosztuje ponad 100 złotych zarówno na GOG, jak i Steam. Pozostali pewnie już kupili. Ja osobiście odczuwam niedosyt.

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma: PC

Oriental Empires / Deweloper: Shining Pixel Studios / Wydawca: Iceberg Interactive / Wydawca w Polsce : Techland / Strona oficjalna

Grę otrzymaliśmy do recenzji od GOG.com – możecie ją kupić tu.