Neo Cab

Kilka miesięcy temu, po pierwszych oficjalnych zapowiedziach, Neo Cab przykuło moją uwagę swoim neonowym stylem, cyberpunkowym klimatem i obietnicą przegadanej gry indie. Niestety w obecnym zalewie gier i dobrobycie wszelakich dóbr kultury straciłem ten tytuł z listy obserwowanych nowości i dopiero star usługi Apple Arcade (gdzie gra miała swoją premierę) przypomniał mi o premierze tego tytułu. Na szczęście Neo Cab wyszło również na PC oraz Nintendo Switch, a więc jako ignorant ekosystemu Apple miałem również możliwość sprawdzenia najnowszego (i na razie jedynego) dziecka nieznanego dotąd szerzej studia Chance Agency.

W Neo Cab wcielamy się w rolę taksówkarki Liny, która w bliżej nieokreślonej przyszłości stara się związać koniec z końcem rozwożąc pasażerów po futurystycznym Los Ojos. Nie jest to prosta praca, ponieważ w świecie zdominowanych przez korporacje zapewniające tanie bezzałogowe taksówki Lina pozostaje jedną z ostatnich ludzkich kierowczyń świadczącą tego typu usługi. Wirtualna waluta, bezzałogowe taksówki i zmonopolizowany rynek pojazdów elektrycznych. Brzmi znajomo? Zdecydowanie. Takie było też chyba założenie twórców, aby każdy z przedłożonych w grze problemów nie był tylko profetyzmem wprost z filmików dostępnych na YouTube (obowiązkowo z żółtymi napisami!), ale realnym zagadnieniem, nad którym już dziś powinniśmy się mocno zastanowić. Całą grę spina wątek zaginięcia najlepszej przyjaciółki Liny – Savvy, co sprawia, że z tego neonowego symulatora Ubera robi się całkiem smaczna gra detektywistyczna.

Nazwa aplikacji Uber padła w tej recenzji już raz, padnie znów i tak naprawdę mogła by paść jeszcze wiele, wiele razy, ponieważ główna oś rozgrywki sprowadza się w ogromnej mierze właśnie do tego, do czego kierowcy Ubera przywykli na co dzień. Sterując poczynaniami Liny wybieramy z aplikacji w telefonie klienta, który aktualnie potrzebuje transportu i w atmosferze interesującej rozmowy odwozimy go na żądane miejsce, a za wykonany kurs otrzymujemy od niego ocenę w gwiazdkach (w skali od 0 do 5). Za co jesteśmy oceniani? Oczywiście nie za czas przejazdu, czy technikę prowadzenia auta, ponieważ w grze de facto nie sterujemy naszym pojazdem. Klienci oceniają nas za sposób rozmowy, nasze poglądy, czy nastawienie do nich, ponieważ przez cały okres podróży gameplay sprowadza się właśnie do prowadzenia dialogów. Oprócz wybierania odpowiednich opcji dialogowych do naszej dyspozycji mamy smart opaskę FeelGrid, dzięki której w obrazowy sposób (podobny do palety barw) widzimy aktualny stan emocjonalny towarzyszący naszej bohaterce. W pewnym stopniu opaska ułatwia nam prowadzenia rozmów i wyciąganie odpowiednich informacji od naszych współpasażerów, ale z drugiej strony część emocji potrafi nam również zablokować pewne linie dialogowe (zdenerwowana Lina nie będzie mogła na przykład w pewnym momencie w miły i przyjacielski sposób odnieść się do głupot wygadywanych przez część klientów). Warto wspomnieć, że opisana mechanika nie jest nie zerojedynkowa i łatwa do przewidzenia, co bez wątpienia jest zaletą gry opartej w całości na rozmowach. Bycie bucem nie popłaca, ponieważ niskie oceny od pasażerów mogą spowodować, że Lina po prostu wyleci z pracy, a nasza przygoda z Neo Cab dobiegnie końca.

Ciągłe rozmowy prowadzone przez bohaterkę nie nużą, albowiem scenarzyści gry stworzyli całą rzeszę niezwykłych rozmówców. Futurystyczny klimat i cyberpunkowe klimaty dały twórcom możliwość wykreowania niesamowitych osobowości, z których każda ma zupełnie inne i ciekawe spojrzenie na wiele poruszanych w rozmowach tematów, a większość z nich oscyluje wokół relacji człowieka ze społeczeństwa i wszędobylską technologią. Cyberpunk jak się patrzy!

To co mnie zawiodło w trakcie zabawy z Neo Cab to oprawa audiowizualna. Na pozór ciekawy na kilkunastosekundowych trailerach klimat ulatuje przy dłuższym kontakcie z tym tytułem. Grafika jest poprawna i niestety tylko poprawna, a najbardziej przeszkadza mi w niej to jej sztuczność, sterylność i brak własnego charakteru. Animacja w tej grze praktycznie nie istnieje, a futurystyczne miasto przemykające za oknami naszej taksówki jest nudne i do bólu powtarzalne. Dla nielubiących czytać muszę również nadmienić, że dialogi w grze nie są udźwiękowione, a w trakcie naszej rozgrywki z głośników dobiega jakaś muzyka. I to chyba najlepsze określenie obecnej w grze ścieżki dźwiękowej: „jakaś”. Jakaś jest, nie przeszkadza i nie irytuje, ale nie zapada również w pamięć i niestety nie dodaje grze dodatkowego klimatu. Szkoda.

Trochę się Neo Cab pozachwycałem i trochę ponarzekałem, ale w ogólnym rozrachunku nie miałbym serca nie polecić tego tytułu. Do moich ulubionych „gadanych” gier z The Red Strings Club na czele jeszcze mu trochę brakuje, ale te 3-4 godziny spędzone na rozmowach w Neo Cab traktuję jak bardzo dobrze napisane interaktywne opowiadania z cyberpunkowym sznytem. Jeśli tylko lubicie taką tematykę to gwarantuję wam naprawdę ciekawą przejażdżkę ulicami Los Ojos.

Autor: Amadeusz Łaszcz

Platforma: PC, Nintendo Switch, Apple Arcade

Neo Cab / Deweloper: Chance Agency / Wydawca: Fellow Traveller / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Evolve PR.