Metro Exodus

Artyom nie ma lekkiego życia. Jego dzieciństwo zakończyła zagłada ludzkości, całą młodość spędził z niedobitkami w moskiewskim metrze, a przez ostatnie trzy lata walczył w ich obronie. Nadszedł wreszcie czas, żeby chłop zrobił coś dla siebie, dlatego razem z żoną i wiernymi towarzyszami wyrusza w podróż, której celem będzie odnalezienie odpowiedzi na dręczące ich pytania oraz lepsze jutro.

Metro Exodus to trzecia gra inspirowana postapokaliptyczną prozą Dmitrija Głuchowskiego. Na szczęście znajomość poprzednich części ani tym bardziej książek nie jest niezbędna, aby się tu dobrze bawić, bowiem gra niemalże odcina się od przeszłości i otwiera zupełnie nowy rozdział w życiu Artyoma i jego kompanii. Oczywiście nawiązania do Metro 2033 i Metro: Last Light się tu pojawiają (przede wszystkim to nadal ci sami ludzie), ale brak ich znajomości nie wpływa na odbiór Exodus.

Przygoda zaczyna się eleganckim nawiązaniem do charakteru poprzednich gier, bo oto znowu lądujemy w metrze i cieszymy oczy liniową, przepełnioną grozą scenerią. Ale to tylko punkt wyjścia, bo Exodus szybko otwiera przed nami zupełnie nowe lokacje na powierzchni, które zwiedzamy przy pomocy pociągu, będącego nie tylko naszym środkiem lokomocji, ale również domem. Idąc tropem takich gier jak Shadow of the Tomb Raider czy Deus Ex: Mankind Divided, Metro Exodus przeplata sekwencje liniowe z otwartymi hubami, w których nie tylko spędzamy sporo czasu, ale mamy też dużo do roboty.

Dzięki naciskowi położonemu na liniowość i narrację, wypchaną po brzegi oskryptowanymi sekwencjami, Metro Exodus to gra fabularna, w której najważniejsza jest opowiadana historia oraz jej bohaterowie. Dzięki temu, nawet podczas sekwencji w otwartym świecie, zawsze wiemy co robić, mając przed sobą główny cel. Dzięki świetnej narracji, dobrze napisanym postaciom i dialogom, szybko stajemy się częścią tego świata i zaczyna nam zależeć na tym, co dzieje się na ekranie. Brniemy więc w nocy przez opuszczony, pełen mutantów i anomalii zajazd kolejowy, bo gdzieś tam jest miś, za którym bardzo tęskni pewna mała dziewczynka. Kiedy naszym kompanom dzieje się krzywda to autentycznie odczuwamy smutek i zaciekle walczymy o wszystkich i każdego z osobna.

Metro Exodus to gra o ludziach. O bliskich relacjach między nimi, jak i o całych społecznościach i tym, jak radzą sobie one w świecie bez zasad i bez przyszłości. To piękna opowieść drogi, która odpowiednim tempem i intrygująca historią wsysa nas w świat gry od samego początku i nie puszcza aż do napisów końcowych. Wiele można by pisać o pacyfistycznym przesłaniu, o poświęceniu i heroizmie ludzi, którzy nie walczą o losy świata, tylko o lepsze jutro dla swoich bliskich. Lepiej jednak przeżyć to samemu. Jest tu sporo nawiązań do innych światów postapo, z Mad Maxem i Stalkerem na czele, ale są one subtelne i pomysłowe. Czuć, że Exodus ma pomysł na siebie i nie idzie na łatwiznę.

Świat przedstawiony w Metro Exodus to przepiękna wizja postapokaliptycznej Rosji. Niektóre rejony zastaniemy kompletnie zniszczone, podczas gdy w innych przyroda kwitnie w najlepsze, a relikty starego świata nadal wyrastają spośród zieleni, nie dając zapomnieć o tym, że kiedyś życie wyglądało zupełnie inaczej. Każda z trzech otwartych lokacji to zupełnie inny klimat, inne zadania i czekające na nas niebezpieczeństwa. Tempo zmienia się tu często, nie pozwalając na monotonię, poboczne aktywności dają wiele satysfakcji, a opowiadane historie zaskakują. Z kolei sekwencje liniowe, zwłaszcza w pierwszej połowie gry, napakowane są po brzegi akcją i przywodzą na myśl najlepsze momenty z serii Call of Duty.

Obłędnej oprawie graficznej towarzyszy niesamowity dźwięk, który tylko wzmacnia immersję, a w tle przygrywa soundtrack, którego z przyjemnością słucha się również po ukończeniu przygody. Niestety stronie technicznej produkcji brakuje wiele do ideału. Modele postaci i mimika odstają od tego, do czego przyzwyczaiły nas najnowsze produkcje z najwyższej półki, a ragdoll potrafi czasem płatać niezłe figle. W przypadku konsoli Xbox One X zdarzają się również kompletne zwiechy i grę trzeba wtedy uruchamiać od nowa. Na szczęście system automatycznego zapisu działa tu bardzo skutecznie, a dodatkowo korzystać można z funkcji szybkiego zapisu ręcznego.

Seria Metro zawsze kojarzyła mi się z pecetowymi produkcjami, którym do pełni szczęścia brakuje nieco większego budżetu. Nie inaczej jest i tym razem. Gra jest dość toporna, jeżeli chodzi o poruszanie się postaci czy walkę. Czuć to zwłaszcza podczas grania na padzie, bo automatyczne celowanie niedomaga, a walka wręcz jest tak koślawa, że lepiej z niej wcale nie korzystać. Dłuższe sekwencje strzelankowe dużo lepiej ogrywa się na klawiaturze i myszce. Lepiej wypada skradanie i atakowanie z ukrycia, ale do poziomu takiego Deus Ex czy Shadow of the Tomb Raider też niestety wiele brakuje. Fakt ten smuci tym bardziej, że gra na każdym kroku przypomina nam, żeby sprawy załatwiać po cichu, a w miarę możliwości całkiem unikać konfliktu.

Na szczęście wszystkie rzeczy, które gra robi źle, wynagradza nam całą resztą. Wszystkie elementy składają się na bardzo dobrą całość, która klimatem, historią czy widokami bije na głowę całą konkurencję, której zresztą ma niewiele. W dzisiejszych czasach, w których  rządzą piaskownice pełne kropek do zbierania oraz gry nastawione na rozgrywkę sieciową, liniowa przygoda dla pojedynczego gracza wydaje się perełką. Metro Exodus rzeczywiście tą perełką jest, ale nie dlatego, że nie ma konkurencji, ale dlatego, że jest po prostu dobrą grą. A dla starszych graczy, tęskniących nieco za przygodami w stylu chociażby legendarnego Half-Life 2, jest niczym te przedwojenne budynki, będące reliktem starego świata.

Autor: Prez

Platforma: PC, PS4, Xone

Metro Exodus / Wydawca: Deep Silver, Koch Media, Techland / Deweloper: 4A Games / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Wydawnictwa Techland.

  • Marcin Fx

    Skoro się napisałeś, to przeczytałem 🙂

    • Prez

      I jak?

      • Marcin Fx

        Zagram.

  • Muhabor

    Dobra recenzja, tylko trochę przykrótka.

  • Ciekawa recenzja. Warto spróbować czegoś nowego. Może mi się spodobać.