• FWG21

    Nie no ale chwileczkę. Jeśli chodzi o nazywanie zwierząt to się zgodzę jednak w przypadku tych nagłośnionych przypadków to nie działa w opisywany przez was sposób. To, że jem mięso nie znaczy, że muszę popierać zabijania Lwa w rezerwacie. To, że wpierniczam mięso nie znaczy, że zabicie gęsi należącej do miasta nie jest problemem. To nie jest tak, że zostaję myśliwym i mogę zastrzelić waszego psa; bo jak jecie zwierzęta to nie ma żadnych reguł… Myśliwi działają na wyznaczonych rejonach, mają dokumenty na odstrzał X zwierzyny danego gatunku, płci, stanu zdrowotnego. Nie mogą sobie wparować na teren miasta, wsadzić dubeltówki do budki telefonicznej i odstrzelić dumy jakiejś wiochy. Tu nie chodzi o przywiązanie do nazwanych zwierząt, a o zasady,

    Idąc waszym myśleniem to skoro jemy mięso to na cholerę ratować zagrożone gatunki, pomagać pandom się rozmnażać czy ochraniać przed kłusownikami słonie. Przecież skoro jem hodowlaną wołowinę to nie mogę się przejmować istnieniem jakiegoś wyjątkowego gatunku który dostaje w dupę od dzikusów 😉
    Serio, nie róbmy dramy ze świnki z imieniem zagryzając sprawę boczkiem ale też nie popadajmy w kompletną paranoję i trzymajmy się pewnych zasad co ?