KONKURS: Powiedz nam za co kochasz Nintendo

Do wygrania jest specjalny gadżet związany z niedawno wydaną odsłoną Super Smash Bros. na 3DS oraz Wii U, a przygotowane przez nas zadanie naprawdę łatwe. Zapraszamy!

 

Najpierw nagroda. Chcemy Wam oddać wyjątkowy, zapakowany w gustowne pudełeczko nieśmiertelnik z logiem gry Super Smash Bros. Oto jak się on w rzeczywistości prezentuje:

 

dog tag

 

Aby go zgarnąć wystarczy w komentarzu (tutaj, na blogu, tylko takie odpowiedzi będą rozpatrywane) opisać swoje najfajniejsze/najśmieszniejsze/najgłupsze wspomnienie związane z grami Nintendo. Nostalgiczne historie można dodawać do niedzieli, 14.12.2014, do godziny 12:00. Na początku przyszłego tygodnia wybierzemy najlepsze naszym zdaniem zgłoszenie i skontaktujemy się z autorem. Życzymy miłego wspominania!

  • MalyPolaczek

    Nie widać mojego komentatrza? Specjalnie czy napisać jeszcze raz?

    • Napisać jeszcze raz, bo się musiał nie zapisać – my od strony panelu strony nie mamy żadnych niezatwierdzonych czy nieujawnionych komentarzy do tego wpisu 🙁

      • MalyPolaczek

        No teraz powinno być

        • Ten powyżej jest, innych niet.

          • MalyPolaczek

            Trzeci raz i znów. Więcej nie pisze.

          • Nie rozumiem totalnie skąd ten błąd. Przecież ten komentarz sprzed 3h Ci normalnie „wszedł” 🙁

  • Kasztaniak Zpocześla

    Nintendo to dla mnie wspomnienia. Piękne czasy, gdy gry
    kupowało się na bazarku, gdy każdy posiadał pegasusa, każdy grał w BattleToadsy
    i Contrę. Potem Gameboy i granie na konsoli przenośnej( ile to razy w
    podstawówce ogrywając pokemony trzeba było wydzierać się na osaczających cię
    kolegów dopiero oczekujących na zakup konsoli, bo sapiąc na ekran z każdej
    możliwej strony i zasłaniając promienie słoneczne lub światło uniemożliwiali zabawę).
    Większość ludzi poprzestało na Gameboyu.
    Ja miałem to szczęście, że pod wpływem kolegi posiadającego N64 postanowiłem,
    że jednak nie chcę komputera ani Playstation(bo i tak kolega piętro niżej miał
    i mogłem pożyczyć). Dodam tylko, że nawet w czasach świetności N64 to była w
    Polsce konsola kompletnie nieznana a jej zakup graniczył z cudem. Mimo gier w
    cenie ok. 300zł, mimo poważnych problemów ze znalezieniem miejsc, gdzie gry
    można było wymieniać, mimo małej ilości znajomych posiadających konsolę to
    jednak miała ona w sobie coś pięknego. Każdy komu pokazywałem co to jest był
    pod wielkim wrażeniem. Nad N64 mógłbym się rozpisywać na wiele stron więc ograniczę się na koniec do całkiem ciekawego faktu jak na dzisiejsze czasy – Mniej więcej w połowie
    swojego żywota N64 postanowiło wydawać gry, które wymagały lepszego sprzętu niż
    na dany moment konsola była w stanie zapewnić, co ciekawe wpadli na pomysł, że skoro
    sprzęt nie wyrabia to trzeba jakoś tą konsolę ulepszyć. Wraz z grą Donkey Kong
    64 dodawane było rozszerzenie pamięci RAM i jak się okazało ta operacja musiała
    być planowana przed wydaniem konsoli, gdyż jego wymiana była wyjątkowo prosta.
    Dziś ciężko sobie wyobrazić, by do konsoli planowano wymianę konkretnych części
    bebechów a moim zdaniem mogłoby to znaleźć zastosowanie w current genach. Gamecube to była dla mnie tylko formalność.
    Za co kocham Nintendo? Ja się przy nim wychowałem i szczerze mówiąc postrzegam
    ich konsole jak członka rodziny – ostatnio sprawia wiele problemów i często
    błądzi własnymi ścieżkami ale jednak to rodzina i wybaczam potknięcia, bo
    grając dziś w tytuły na WiiU ciąglę mam wrażenie, że Nintendo nigdy o mnie nie
    zapomniało.

    PS: Jeszcze za czasów Nesa(czytaj u nas Pegasusa) pamiętam
    ,że leciał wtedy w TV w godzinach popołudniowych chyba na (też chyba) RTL7 Tsubasa.
    Całe osiedle robiło się puste i wszyscy obserwowali jak japońce grają w piłkę.
    Gdy tylko pojawił się kartridż Tsubasy na bazarku każdy zajarany jak dziki
    guziec poleciał wymienić lub kupić gierkę. Mnie to ominęło akurat bo ja
    Pegasusa miałem tylko odświętnie jak mi ktoś pożyczał. Pewnego dnia przychodzę
    do kolegi popatrzeć jak ogrywa. Patrzę a on siedzi i bazgroli coś w zeszycie
    A4. Okazało się, że gierka była po chińsku lub japońsku a savy były w postaci
    długich linijek słów. Po latach owy zeszyt został przez tego kolegę odnaleziony
    gdzieś głęboko w szufladzie i stwierdził, że zapisał wtedy 15 stron A4 linijek
    kodu po chińsku, z czego większość okazywała się błędna i trzeba było
    przechodzić od nowa 😀 Nieważne było, że więcej czasu spędzało się nad
    zapisywaniem kodu niż graniem i, że była w całości po chińsku bo po prostu była
    ZAJEBISTA 😛

    • cooldan

      A nie mówiłem? 😀

      • Kasztaniak Zpocześla

        To jest tylko taki wstęp napisany na kolanie… Mam nadzieję, że jednak ktoś będzie lepszy.

  • Malwina

    Zrobiłam w formie komiksu, ponieważ nie lubię dużo pisać. Historia z autopsji – „Dramat w aucie”.