Kartka z kalendarza, 9 marca – Shadow Man

Witajcie w Kartce z kalendarza, historycznym cyklu społeczności podcastu Rozgrywka. Zbliżamy się do setnego odcinka, Kartki, już chłodzimy Piccolo, aby świętować. Jeszcze tylko jutro i będzie feta. Ser feta. Może z tej okazji zrobimy imprezę, na której zagra didżej? Powinien dojść do tego czasu do siebie po dzisiejszym Światowym Dniu Didżeja. Poza tym dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Nerek oraz Dzień Polskiej Statystyki.

Dzisiaj w Kartce moje krótkie wspomnienia związane z Shadow Manem, dosyć już starą, dzisiaj raczej drewnianą, ale w swoim czasie bardzo przyjemną zręcznościówką TPP na podstawie komiksu pod tym samym tytułem.

Miłej lektury.

Jakub Antoniuk

Shadow Man

Najpopularniejsze komiksiki jeszcze do niedawna miały to (nie)szczęście, że każdy ich romans z grami wideo kończył się źle. Lista gier wideo bazujących na rysunkowych historiach, które obrażały graczy swoim pokracznym wykonaniem i brakiem szacunku do materiału źródłowego jest zaskakująco długa. Co ciekawe mniej znane komiksy były traktowane przez twórców gier z dużo większym szacunkiem. XIII od Ubisoftu, choć może nie do końca wiernie przeniosła fabułę kilku pierwszych tomów, okazała się całkiem przyjemnym FPS-em w nietypowej dla tego gatunku gier stylówie. Równie niezłą grę pod koniec dwudziestego stulecia wysmażyło brytyjskie studio Acclaim Studios Teesside przenosząc mało znany w Polsce komiks Shadow Man na język giereczkowa.

Shadow Man właśnie wszedł w wiek pełnoletni, zadebiutował 9 marca 1999 roku, najpierw na Nintendo 64, a później na Dreamcasta, pierwsze Playstation i PC, więc mamy doskonały pretekst, aby powspominać ten tytuł.

Wcielaliśmy się w rolę Michaela LeRoi nieśmiertelnego wojownika podróżującym pomiędzy światem żywych, a światem zmarłych. Historia gry, mimo że działa się w teraźniejszości ma swoje korzenie jeszcze w XIX wieku, kiedy to Kuba Rozpruwacz dostaje propozycję ze strony demonicznego Legionu zbudowania w świecie zmarłych enklawy dla podobnych sobie zwyroli. W czasach współczesnych Michael LeRoi musi powstrzymać rosnące siły Legionu i nie dopuścić, aby na świat zeszła apokalipsa.

Trzeba przyznać,że fabuła growego Shadow Mana do wybitnych, głębokich i oryginalnych nie należała, zresztą jak narracja i gra aktorska, ale na szczęście brytyjczycy nieźle nadrabiali mierność fabularną rozgrywką.

Shadow Man był dynamiczną zręcznościówką TPP stworzoną w oparciu o technologię napędzającą ówczesną ikonę gier TPP, serię Tomb Raider. Mroczna, dynamiczna, miejscami bardzo wymagająca zręcznościówka oblana gęstym sosem voodoo broniła się nie jako gra na podstawie komiksu, ale jako gra sama w sobie. Dynamiczna rozwałka z wykorzystaniem magii oraz broni palnej urozmaicona zagadkami środowiskowymi okazała się wyjątkowo przyjemnym doznaniem. To nie była toporna strzelanina jak technologiczny pierwowzór, Shadow Man był zwinny jak gazela, przeciwnicy liczniejsi i twardsi a walka bardziej wymagająca. Gra została całkiem nieźle przyjęta przez media i graczy. Sprzedaż była na tyle dobra, że kilka lat później, już tylko na Playstation 2 ukazała się kontynuacja o podtytule Second Coming, która pod względem technologicznym i mechanicznym była zdecydowanie lepsza to już nie wzbudzała takiego entuzjazmu.

Jakub Antoniuk