Kartka z kalendarza, 9 lutego – Ion Storm (Daikatana, Deus Ex) / Wojownicy (The Warriors)

Witajcie w czwartkowej Kartce z kalendarza. Dzisiaj mamy 9 lutego i coraz bliżej zarówno do weekendu, jak i walentynek. Zanim jednak nastąpi jedno i drugie święto to dzisiaj hucznie obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pizzy, najlepiej na grubym cieście. Tradycyjnie zachęcam do lektury dzisiejszego wydania, w którym krótka historia studia Ion Storm odpowiedzialnego za marną Daikaszanę i świetnego Deusz Exa. Dla miłośników kina natomiast wiekowi Wojownicy z 1979 roku.

Miłej lektury.

Ion Storm

(Daikatana, Deus Ex, Thief: Deadly Shadows)

John Romero to legenda giereczkowa. To on wspólnie z kolegami z id Software we wczesnych latach 90. stworzył i zdefiniował na wiele lat jak powinny wyglądać komputerowe strzelaniny. Był świetnym projektantem z głową pełną ciekawych pomysłów, ale miał cechę, która na pewnym etapie współpracy zaważyła o jego stanowisku w id Software. Był lekkoduchem, który nie potrafi się dogadać z bardzo zamkniętym i skrupulatnym Johnem Carmackiem. Przy produkcji pierwszego Quake’a ich zdania tak bardzo się różniły, że ścieżki dwóch wielkich przyjaciół nagle się rozeszły. Romero opuścił studio i rozpoczął pracę na własny rachunek.

W takich okolicznościach zostało założone studio Ion Storm, powstałe w Dallas ze wspólnej inicjatywy Romero oraz innego wyrzutka z id Software Toma Halla. Pomysł na biznes był dosyć niestandardowy. Panowie nie zamierzali tworzyć długimi latami debiutanckiej produkcji tylko wykupić za względnie małe pieniądze obiecujący projektów będących w bardzo zaawansowanej formie rozwoju, dokończyć go, doszlifować i szybko wydać. W ten sposób mieli zapewnić sobie czas oraz przychody pozwalające na stworzenie własnej produkcji AAA.

Udało się nawiązać współpracę firmą Eidos i zakontraktować 6 tytułów. Wymogi były dosyć rygorystyczne, aby im sprostać, konieczne było utworzenie drugiego oddziału umiejscowionego w Austin na czele, którego stanął równie legendarny Warren Spector.

Pierwszą wydaną przed Ion Storm produkcją była strategia czasu rzeczywistego zatytułowana Dominion: Storm Over Gift 3 odkupiona od studia 7th Level. Gra miała słabą sprzedaż. Po części była to wina samej gry, która była co najwyżej taka sobie, po części Starcrafta, który wówczas zamiótł na polu RTS-ów. Historia o tej grze nie pamięta.

Kolejne projekty studia za to zostały bardzo dobrze zapamiętane, choć jeden niekoniecznie w taki sposób, jaki chcieliby tego twórcy. Daikatana powstawała pod okiem Johna Romero a za Deus Exa odpowiedzialny był Warren Spector. Obie gry ukazały się w 2000 roku. Daikatana była głośnym FPS-em, którego legenda urosła do niesamowitych rozmiarów przez długie i bolesne lata produkcji. Deus Ex natomiast był cichym hitem, na który jeszcze kilka miesięcy przed premierą mało kto czekał.

O tym, co działo się podczas produkcji Daikatany dzisiaj przemilczę, bo jest to temat na oddzielny wpis, który na pewno powstanie przy okazji rocznicy premiery gry. Finał był taki, że gra nie dała rady spełnić niesamowitych oczekiwań graczy. Była przestarzała graficznie, toporna i pełna mniejszych i większych błędów, czasem skutecznie zabierającym resztki frajdy z gry. Deus Ex natomiast okazał się niesamowitym hitem i wielkim zaskoczeniem. Cyberpunkowy leKki erpeg w konwencji gry FPP zachwycił historią oraz mechaniką pozwalającą na obranie ścieżki zarówno zabójcy, jak i cienia.

Po niepowodzeniu związanym z Daikataną ekipa z Dallas wydała kolejną swoją grę. Anachronox był dzieckiem Toma Halla i powstawał równie długo w cieniu Daikatany. Pod względem wykonania był to całkiem udany kawałek kodu, ale niestety nie przełożyło się to na sprzedaż. Po wydaniu Anachronox Romero oraz Hall opuścili mieszczące się w Dallas studio, które zostało zamknięte jeszcze tego samego roku.

Po bardzo udanym i dochodowym Deus Exie oddział Warrena Spectora mógł spokojnie pracować nad kolejnymi projektami. Były to kontynuacja Deus Ex o podtytule Invisible Wars oraz trzecia odsłona marki Thief pierwotnie stworzonej przez studio Looking Glass Studios. Drugi Deus Ex zawiódł. Nie był grą złą, ale wielu fanom nie podobał się kierunek, jaki obrała seria. Wielu pecetowców kręciło nosem, że ich ukochana gra została skonsolowiona. Sprzedaż była niewystarczająca i ratunkiem mogła być trzecia odsłona Thiefa. Thief: Deadly Shadows był świetną grą, w udany sposób rozwijającą ideę poprzedniczek i umiejętnie wzbogaconą o nowe elementy. Po raz pierwszy można było zagrać w trybie TPP, przez co tytuł był brany za bezpośredniego konkurenta Splinter Cell’a. Niestety mimo bardzo dobrej jakości gry sprzedaż była jeszcze gorsza niż Invisible Wars. Spector opuścił studio po premierze. Studio w Austin podzieliło los swoich ojców z Dallas. Eidos, który był właścicielem zamknął studio 12 lat temu, 9 lutego 2005 roku.

***

Wojownicy (The Warriors)

Wojny gangów, zwłaszcza osadzone w teraźniejszości, nie są tematem, po który często sięga Hollywood. Filmy poruszające ten temat osadzone w realiach historycznych potrafią czasem powstać, ale jest to zjawisko bardzo rzadkie. Prędzej po temat sięga telewizja, ale próżno w niej szukać fabularyzowanych historii. Dominują filmy dokumentalne skupiające się na aktualnie funkcjonujących grupach. Jeżeli ktoś chciałby obejrzeć film poruszający ten rzadki temat to proponuję zainteresować się dosyć wiekowymi, ale wciąż dobrymi Wojownikami.

Film ukazał się 38 lat temu, 9 lutego 1979 roku i był adaptacją powieści Sol Yurick pod tym samym tytułem. Na fotelu reżysera zasiadł Walter Hill, który kilka lat później stworzył klasyk kina akcji, film 48 godzin z Eddiem Murphym i Nickiem Nolte.

Akcja filmu dzieje się w latach 70. Nowym Jorkiem faktycznie w większości rządzą drobne gangi, które sukcesywnie przejęły wpływy dzielnica po dzielnicy. Cyrus, głównodowodzący gangiem Riffs zwołuje nadzwyczajne spotkanie członków wszystkich gangów w centrum Bronxu w celu ustalenia planu przejęcie ostatecznej kontroli nad miastem. Wśród nich znajdują się członkowie gangu Wojowników, etnicznej mieszanki z Coney Island.

Mimo zawieszenia broni pomiędzy zgromadzonymi podczas przemowy w kierunku Cyrusa padają strzały, a członkowie Wojowników zostają oskarżeni o dokonanie zamachu. W zaistniałej sytuacji nie pozostało Wojownikom nic innego jak uciec z miejsca zbrodni i przebić się do stacji metra, żeby wrócić na bezpieczne Coney Island. Zadanie nie jest łatwe, bo wyznaczono nagrodę za ich głowy i ulica jest przeciwko nim. Wojownicy to mroczna miejska opowieść z kolektywnym bohaterem.

Nakręceni w zaledwie 3 miesiące z wielkim rozmachem Wojownicy byli pierwszym poważnym sukcesem finansowym Hilla. Film przy budżecie na poziomie 4 milionów dolarów (niektóre źródła podają kwotę 7 milionów) wygenerował przychód na poziomie około 22 milionów.

Ciekawie wyglądał proces kręcenia. W filmie w sporej części wystąpiły prawdziwe nowojorskie gangi. Niektóre dodatkowo były odpowiedzialne za ochronę sprzętu, te bardziej nieprzewidywalne pojawiły się na planie z nadzorem policji. W takim środowisku nie obyło się bez poważniejszych problemów. Spora część ekwipunku filmowego została zniszczona przez członków gangów, które nie zostały wymienione jako obsada aktorska, niektórzy członkowie ekipy filmowej dostawali pogróżki. Miały też miejsce dwa poważne wypadki, jeden zakończył się złamaną ręką aktorki drugi bliznami na całe życie.

Film miał dosyć prosty scenariusz, aktorzy prezentowali raczej średnio poziom, ale reżyseria, montaż, zdjęcia, świetnie zaaranżowane sceny walki w otoczeniu miejskiej dżungli oraz disco funkowe przeróbki soulowych hitów sprawiły, że film dzisiaj jest w pewnych kręgach uważany za kultowy. Mimo pewnego przerysowania historii i postaci dosyć wiernie oddawał realia ówczesnej nowojorskiej ulicy.

Opowieść o ucieczce przed całym miastem dostała drugie życie na początku XXI wieku, wtedy ukazało się kilka komiksów będących adaptacją filmu oraz gra wideo stworzona przez studio Rockstar Toronto.

Jakub Antoniuk