Kartka z kalendarza – 9 grudnia

W dzisiejszej Kartce z kalendarza cofamy się w czasie aż o 22 lata do 9 grudnia 1994 roku i przyjrzyjmy się początkom serii Tekken. Choć bijatyka od Namco dla wielu była jedną z ikon pierwszego Playstation to swoje początki miała na automatach. Zresztą ten cykl wydawniczy jest bardzo mocno wpisany w serię, każda część w pierwszej kolejności pojawiała się na automatach, konsole zawsze musiały czekać na port najbiedniej kwartał. Identyczna sytuacja ma zresztą miejsce z najnowszą – siódmą – odsłoną, która w Japonii na automatach pojawiła się jeszcze w 2015 roku, wersja przeznaczona na ósmą generację konsol oraz po raz pierwszy w historii na pecety ma ukazać się dopiero w 2017 roku.

56e40e61-b084-450f-8da9-16b17ca100d6

Fabuła głównej serii skupia się wokół turnieju Króla Żelaznej Pięści organizowanym przez korporację Mishima Zaibatsu. Sama zabawa nie odbiega zbytnio od gatunkowych schematów. Na trójwymiarowych arenach toczymy boje przeciwko sztucznej inteligencji, opcjonalnie żywemu przeciwnikowi, początkowo wyłącznie grając na dwóch padach, od pewnego czasu również przez sieć. Każdy wojownik poza standardowym zestawem ataków i obron posiada indywidualne, unikalne zdolności, które umiejętnie wykorzystane potrafią odwrócić sytuacje na arenie. O tym, jak miodna to była seria i jak dużo dawała frajdy wypowie się największy znawca gatunku, były redaktor magazynu Secret Service – Dariusz Konsolite Pasturczak.

W pierwszą odsłonę Tekken’a grałem najmniej ze wszystkich, gdyż jej premierze na PlayStation towarzyszył Battle Arena Toshinden, który był bardziej przystępną i ciekawszą (na początku) grą. Natomiast przy dwójce spędziłem setki, jeśli nie tysiące godzin. Uczenie się wymyślnych kombinacji i sprawdzanie ich w praktyce na niemalże codziennych „turniejach” wraz ze znajomymi. Każdy miał „swoją” postać i starał się z niej wycisnąć jak najwięcej. Jednak najwięcej czasu to spędziłem przy trzeciej części jak chyba większość ludzi w Polsce – to był specyficzny moment, konsola była tańsza i w Tekken 3 grał prawie każdy. Specjalnie zamówiłem japońską wersję gry i katowałem ją ze znajomymi non-stop, na długo przed europejską premierą. Achh, te extra „10 klatek” robiło różnicę, to może brzmieć dziwnie ale różnica pomiędzy wersją PAL a NTSC była ogromna.

Poza główną linią seria doczekała się kilku pobocznych odsłon, z których najbardziej znana jest podseria Tag Tournament skupiająca się na walkach w parach. Po każdej ze stron pojedynku dostępne były dwie postacie, które można było zmieniać w niemal dowolnym momencie walki. Seria doczekała się również wspólnego występu ze swoim największym konkurentem od firmy Capcom. Street Fighter x Tekken był rozbudowaną wersją czwartego Ulicznego Wojownika wzbogaconą o postacie w serii Tekken. Istniały plany stworzenia kolejnej wspólnej gry tym razem z postaciami Street Fightera usadowionymi w uniwersum Tekkena, jak na razie tytuł nie ukazał się, nie jest wiadomy jej status, ale co jakiś czas pojawiają się zapewnienia, że projekt nie został porzucony.

Jakub Antoniuk i Dariusz Konsolite Pasturczak