Kartka z kalendarza, 5 marca – Conker’s Bad Fur Day \ Mrówka i Mrówkojad

Witajcie 5 marca w niedzielnej Kartce z kalendarza. Dzisiaj obchodzimy Dzień Dentysty, Dzień Geodety oraz Dzień Teściowej. W Kartce dwa wpisy, oba mojego autorstwa. W części giereczkowej przypominam Conkera, wrednego, niepoprawnego wiewióra w swojej najbardziej znanym wcieleniu, a w dziale kulturki również zwierzaczki – Mrówka i Mrówkojad, dobrzy znajomi Różowej Pantery.

Miłej lektury.

Jakub Antoniuk

Conker’s Bad Fur Day

Brytyjskie studio Rare to firma z tradycjami, która stworzyła wiele wspaniałych gier. To oni stworzyli jednego z pierwszych naprawdę udanych FPS-ów na konsolach, 007: Goldeneye, i to oni będąc w łapkach Nintendo stworzyli najbardziej kultowe odsłony serii Donkey Kong.

Dziwnym zbiegiem okoliczności na platformy Nintendo powstały najlepsze gry studia. Poza wymienionymi na Nintendo 64 ukazał się skierowany do młodszych odbiorców Banjo-Kazooie oraz Conker’s Bad Fur Day, który dzisiaj obchodzi swoje 16 urodziny. Gra zadebiutowała 5 marca 2001 roku.

Słodko-bajkowa oprawa graficzna mogła sugerować coś innego, ale to nie była gra dla dzieci. Była to pełna wulgarnego języka, ciężkiego, czasem bardzo niewybrednego humoru platformówka 3D. Wcielaliśmy się w tytułowego Conkera, wiewióra, którego poznajemy w chwili, gdy jest w stanie mocnego upojenia alkoholowego, wymiotującego przed karczmą, w której pił z kumplami.

Mechanicznie Conker’s Bad Fur Day był świetną platformówką czerpiąca od najlepszych produkcji tego gatunku, zróżnicowaną, wymagającą i wciągającą. Design otoczenia oraz pomysłowość twórców, którzy nie byli ograniczeni przez narzucone bariery wiekowe zachwycały. Wredny charakter prowadzonej przez nas wiewiórki i armia indywiduów napotykanych po drodze tworzyły unikalny klimat, który w głupawy sposób bawił. Pamiętny jest boss, którym była wielka śpiewająca kupa czy pomocny strach na wróble imieniem Birdy, który lubił zajrzeć do kieliszka.

Mimo, że była to już trzecia gra, w której pojawił się Conker sprzedaż była umiarkowana. Nie przeszkodziło to jednak Conker‚s Bad Fur Day zostać otoczonym wyjątkowym kultem przez media oraz małą, ale głośną grupę miłośników. Co ciekawe dopiero ta część ukształtowała postać głównego bohatera i świat, wcześniej nie była to tak wyrazista postać.

Nie szczególne osiągnięcia finansowe nie przeszkadzały nowemu właścicielowi studia, Microsoftowi, kilka lat później odświeżyć gry i wydać ponownie w nowej oprawie graficznej jako Conker: Live & Reloaded wyłącznie na pierwszym Xboxie. Tamta edycja była zapamiętana jako niemal idealne odświeżenie starszej gry, w której wszystkie elementy graficzne zostały stworzone od nowa a wiele elementów mechaniki dostosowanych do nowych standardów. Grę wzbogacono o tryb rozgrywek sieciowych, nieobecny w oryginale. Gdyby dzisiejsze remastery różniły się tak jak Conker: Live & Reloaded na tle Conker’s Bad Fur Day to zdecydowanie sięganie po nie miałoby większy sens. Ponownie nie najlepsza sprzedaż pogrzebała szanse na kolejną grę z charakternym wiewiórem.

Niedawno dobrym omenem dającym szansę na powrót po latach było pojawienie się Conkera w ramach Project Spark, ale problemy samego Project Spark raczej nie pomogły. Conker wciąż czeka na moment, kiedy będzie mógł wrócić. Może nowsze pokolenie graczy będzie bardziej mu przychylne?

Jakub Antoniuk

***

Mrówka i Mrówkojad

Różowej Pantery zapewne nie trzeba nikomu przedstawiać. Stworzony przez Friza Frelenga na potrzeby czołówki oraz napisów końcowych do filmu z 1963 roku różowy kot zyskał spore zainteresowanie wśród widzów. Efektem tej popularności był telewizyjny serial animowany emitowany przez całe lata 70. Poza Różowym w tym okresie udało się Frelangowi powołać do życia zwierzęcy duet opowiadający w humorystyczny sposób o odwiecznym konflikcie interesów między mrówkami a polującymi na nie mrówkojadami.

Mrówka i Mrówkojad był serią kilkuminutowych filmików, w których nieco nierozgarnięty niebieski Mrówkojad toczył boje z przebiegłą czerwoną Mrówką. Animacja pod względem konstrukcji bardzo przypominał opisywanego niedawno w Kartce z kalendarza Toma i Jerry’ego, czyli wiecznej pogoni z mnóstwem siniaków i guzów. W odróżnieniu od przygód kota i myszy serial nie był niemy. Obaj bohaterowie bardzo często łamali czwartą ścianę i przy każdej okazji komentowali sytuację zwracając się do widzów.

Pierwotna seria, która zadebiutowała 48 lat temu, 5 marca 1969 roku, doczekała się jedynie 17 krótkich odcinków, ale zakończenie produkcji nie oznaczało końca zmagań tej dwójki, wręcz przeciwnie, seria zaczęła żyć. Różowy w swojej pierwszej serii gościł przygody niezdarnego francuskiego Inspektora. Ten wyleciał z ramówki przy okazji produkcji drugiej serii, będąc zastąpionym właśnie przez Mrówkę i Mrówkojada. To zmiana sprawiła, że seria zaczęła zdobywać rozgłos oraz nowych widzów, którzy ominęli pierwszy serial. Dla nich w trzecim sezonie nie tworzono nowych przygód, tylko powtórzono oryginał.

Różowy zdobył sławę, Mrówka i Mrówkojad w pewnym okresie cieszyli się również dużym zainteresowaniem, ale z czasem ich gwiazda zaczęła blaknąć, podobnie jak i innych serii powstałych później w cieniu różowego kota. Dopiero w XXI wieku serial Różowa Pantera i przyjaciele przywrócił te postacie do stałej ramówki, choć nie robi już tego w tak udanym stylu, jak robił to Friz Freleng blisko 50 lat temu.

Jakub Antoniuk