Kartka z kalendarza, 31 marca – Starcraft \ Matrix

Kończymy ten tydzień i zarazem kończymy dzisiaj pewną epokę. Od blisko pół roku wspólnie z wieloma osobami codziennie dostarczałem wam (mam nadzieje) ciekawe opowieści o wielu dziełach popkultury i ich twórcach. Dzisiaj Kartka z kalendarza w tej formie ukazuje się po raz ostatni. Ale spokojnie, nie zamykamy interesu, my tylko morfujemy. Przekształcamy się z Kartki z kalendarza w Kalendarium Rozgrywki, również publikowany codziennie cykl, w którym w krótki sposób (naprawdę krótki) będę opisywał wszystkie godne uwagi wydarzenia z danego dnia. Będzie mniej czytania, więcej grafiki i filmików. Taki troszkę Codziennik ukazujący się 6 razy w tygodniu. Wydanie sobotnie będzie weekendowe i będzie obejmowało swoim zakresem również wydarzenia niedzielne.

Mam dobrą informację dla osób, które lubią nasze za długie wpisy. Nie znikamy, również zmieniamy formę na mniej systematyczną, ale bardziej przystępną, zlepszym doborem tematów. Szczegółów nie będę w tej chwili zdradzał, bo jesteśmy jeszcze na bardzo wczesnym etapie przygotowań, ale będziecie zadowoleni. Stara gwardia pozostaje i pojawią się nowe osoby.

A dzisiaj zachęcam do lektury dwóch materiałów, Winfrid opisuje Starcrafta, a ja Matrixa.

Miłej lektury.

Jakub Antoniuk

Starcraft

Starcraft – gra legenda. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie ważne czy jesteś fanem, czy grałeś, czy nie. Tak po prostu jest. Choć było to nowe IP, Blizzard zbudował je na bazie innej gry z „craft” w nazwie. Warcraft, bo tak się zwał ten tytuł, zdążył już zdobyć niemałe grono oddanych fanów. Do wyboru dla graczy były trzy unikalne rasy, a całość przeniosła nas z realiów fantasy do science fiction. Te zmiany wystarczyły, by na długie lata (dzisiaj – 31 marca – mija 19 lat) świat oszalał na jej punkcie, a w egzotycznej dla nas Korei Południowej Starcraft stał się niemal religią.

Do tej pory strategie dawały nam głównie do dyspozycji te same jednostki, pomalowane tylko na inny kolor. Wybrana strony konfliktu nie miała większego znaczenia. Z rzadka, w produkcjach, pojawiały się jednostki specjalne, po kilka na frakcję. Tak było między innymi w Red Alert, Dune 2000 czy Age of Empires. Tutaj natomiast, każdy budynek i wszystkie jednostki były kompletnie od siebie różne. Nawet zbieracze i budowniczy w jednym posiadali inne ilości życia oraz pełnili inne funkcje. Jedni, u robalopodobnych Zergów, sami zamieniali się w budynki. Drudzy, w wysoko rozwiniętej rasie Protosów, tylko inicjowali ich tworzenie, a dalej budowa działa się sama. Trzeci, w najbardziej ludzkiej ekipie Terran, mogli wszystko naprawiać. Gracze nie byli wtedy na to gotowi. Była to prawdziwa rewolucja.

W czasach kiepskiego dostępu do szerokopasmowego Internetu przesiadywałem godzinami w tak zwanych gralniach, gdzie wraz z kumplami ze szkoły cisnęliśmy Starcrafta po LAN-ie. Choć większość grała albo Terranami, albo Protossami, ja, na złość wszystkim, upodobałem sobie Zergów, posiadających jednostki słabo opancerzone, ale za to zadające olbrzymie obrażenia. Łatwiej też w ich przypadku zmienia się taktykę, gdy wymaga tego przeciwnik. Terranie byli najbardziej easy to learn, hard to master, plus ich kampanię przechodziło się jako pierwszą i na jej bazie poznawało podstawy rozgrywki. U Protossów produkowało się jakieś 20 Carrierów (był limit jednostek ustawiony na 200, a jeden Carrier zajmował 8 miejsc) i teoretycznie niszczyło wszystko na swej drodze. Jednocześnie stawiało się mur z wieżyczek do obrony bazy by nic was niepokoiło.

Blizzard właśnie ogłosił, że wszyscy gracze dostaną oryginalnego Starcrafta z dodatkiem Brood War za darmo i obietnicy dotrzymał. Od wczoraj możecie już pobierać i grać. Już niedługo gra doczeka się z kolei, płatnej wersji remastered. Nie ma lepszego momentu na to, by wrócić do tego tytułu i wraz z Jimem, Sarą i Zeratulem ponownie walczyć z rojem oraz imperatorem Mengskiem. Dzięki Starcraftowi słowa takie jak rush (bardzo wczesny atak, jeszcze na etapie wczesnej rozbudowy bazy) czy APM (Actions Per Minute – według Koreańczyków dopiero osiągając 200 APM można zacząć myśleć o taktyce) weszły do słowników graczy na stałe.

Na koniec, jako ciekawostkę, prezentujemy gameplay Starcrafta z konsoli Nintendo 64.

Winfrid

***

Matrix

Wszyscy kochają Kijanu, kanadyjskiego aktor, który zrobił karierę w Hollywood za sprawą występów w takich filmach jak Speed: Niebezpieczna prędkość, Niebezpieczne związki, Johnny Mnemonic czy Adwokat diabła. Ostatnim czasem zaskoczył wszystkich bardzo udanym Johnem Wickiem. Kijanu to aktor wszechstronny, umiejący odnaleźć się w wielu rolach, ale żadna nie dała mu takiej sławy i rozpoznawalności jak rola Thomasa Andersona, Neo w Matrixie braci sióstr Wachowski. Dzisiaj to pamiętne dzieło i symbol cyberpunku przełomu tysiącleci staje się (według standardów europejskich) pełnoletnie. Film pojawił się w kinach 31 marca 199 roku.

Matrix to spowita w mroku oraz bieli z domieszką zieleni i błękitu opowieść o hakerze Thomasie Andersenie, z którym niespodziewanie kontaktuje uważany przez władze za terrorystę tajemniczy Morfeusz. Daje naszemu bohaterowi wybór, może poznać prawdę albo nieświadomy wszystkiego, co zaszło powrócić do nudnego życia jako programista w korpo. Decyzja oczywiście była słuszna i była przyczynkiem do rozwoju wydarzeń, które przez wielu miłośników kina science-fiction zostały okrzyknięte najlepszą opowieścią cyberpunkową od bardzo dawna.

Matrix to świetne połączenie filmu akcji rodem z Hong Kongu z metafizyczną i filozoficzną podróżą po dwóch światach. Film głęboki w swojej treści, zmuszający do zastanowienia, czerpiący całymi garściami nie tylko z wybitnych przedstawicieli filmowych i komiksowych, ale również wielu wierzeń i mitów.

Wartka, efekciarska akcja, dynamiczne strzelaniny, szczypta wschodnich sztuk walk, gwiazdorska obsada, trzymająca w napięciu fabuła, ciężka atmosfera i innowacyjne efekty wizualne, niespotykane nigdy wcześniej na tak wielką skalę były znakiem rozpoznawczym filmu. Zwłaszcza słynne efekty zwalniania tempa połączone z pełnoobrotowymi ruchami kamery pokazujące zobaczyć dane zdarzenie w pełnej perspektywie zachwycały widzów. Gdyby nie przedostatnia scena, która całkowicie zburzyła wypracowany przez ponad dwie godziny klimat i spójność poważnej opowieści byłby to film niemal idealny. Wielu po dziś dzień nie jest w stanie wybaczyć autorom tak infantylnego i prostackiego (niemal) zakończenia. Niemoc twórcza czy celowe działanie? Trudno ocenić, bo kolejna, definitywna scena świetnie zakończyła opowieść, pozostawiając widza z wieloma domysłami i pozwalała na własne snucie przypuszczeń, co zdarzyło się później.

Nieco niespodziewany wielki sukces komercyjny filmu stał się przyczyną szybkiego upadku legendy. Fabuła dawała furtkę, którą wykorzystali autorzy. Niepotrzebne kontynuacje, zwłaszcza będąca dla wielu totalnym nieporozumieniem druga Reaktywacja, natychmiast zburzyła mit Matrixa, podała zbyt wiele na tacy, obdzierając wypracowaną przez oryginał tajemniczość robiąc to bez gustu. Kończące trylogię Rewolucje nieco zmazały fatalne wrażenia po swojej poprzedniczce, ale też nie zrobiły tego nadwyraz dobrze. Nie przeszkodziło to jednak w zarobieniu wytwórni kilku tirów dolarów.

Poza filmem nie mogło zabraknąć kilku odprysków multimedialnych. Pomostu wprowadzającego w drugi film, skupiającego się na postaciach drugoplanowych w formie gry wideo Enter the Matrix oraz filmowego uzupełnienia w zestawie 9 zróżnicowanych pod względem stylu animacji – Animatrix. Path of Neo przemilczmy, bo nie wprowadzało niczego nowego i wartościowego do kanonu.

Obecnie zapowiedziano, że marka powróci i powstanie kolejny film. Forma, jaką przyjmie nowy Matrix jeszcze do końca nie jest pewna, ale najbardziej prawdopodobnym wariantem jest całkowity restart serii, opowiedzenie historii od nowa. Może tym razem bez wpadek? #MyślenieŻyczeniowe

Jakub Antoniuk

  • serber

    Ale jak to tak? Mniej czytania? Wiecej grafik i video? Smuteczek 🙁

    • Pan Kartka

      Nasz nowy projekt z nawiązką to zrekompensuje.

      • serber

        Mam nadzieje…tylko ze ja wole czytac niz ogladac.

        • Pan Kartka

          Ja też. Ale nie wszystko da się zrealizować w tak krótkim czasie jaki dzieli kolejne Kartki. Raz czy dwa razy niewyspany mogę być, ale nie przed kilka miesięcy.

          • serber

            Nie no jasne, rozumiem. Po prostu przywyczailem sie do czytania „Kartki…” przy lunchu w pracy. W kazdym razie powodzenia w nowym formacie 🙂

          • Pan Kartka

            Dzięki.