Kartka z kalendarza, 31 grudnia – Diablo

W dzisiejszej – ostatniej w tym roku oraz w tej formie – Kartce z kalendarza powspominamy jedną z największych marek w historii giereczkowa, niezapomnianą i wciąż żywą legendę, o której nawet księża z mównicy do prostego ludu przemawiają. Drodzy Państwo przed wami sam Pan Piekła – Diablo.

Pewnie mało kto wie, ale Diablo zaczynało powstawać nie w Blizzardzie a małej firemce robiącej porty gier konsolowych o nazwie Condor Games. Studio to zostało zatrudnione przez Sunsoft do stworzenia na konsole Sega Genesis gry Justice League: Task Force, zaś zupełnie niezależnie port na SNES-a powstawał w Blizzardzie. Obie ekipy początkowo nie miały pojęcia, że powstaje druga wersja, gdy prawda wyszła na jaw przy okazji targów CES stało to się przyczynkiem do zakumplowania się szefów obu ekip. Wśród nich był Allen Adham (Blizzard) oraz David Brevik (Condor Games), którzy za zamkniętymi drzwiami zaczęli dzielić się swoimi nieujawnionymi jeszcze projektami. Brevik oczarowany wczesną wersją Warcrafta podzielił się swoim pomysłem, który kiełkował mu w głowie już od kilku lat. O turówce w stylu X-COM, w której eksplorowaliśmy podziemny świat pełen demonów, nieumarłych i kościotrupów.

Blizzarda był szczerze zainteresowany tą wizją i po pewnym czasie złożył ofertę współpracy, wydania oraz wsparcia podczas procesu produkcji, pod warunkiem, że Brevik i spółka pozwolą na pewne zmiany w projekcie. Najbardziej znacząca była zmiana systemu turowego na rozgrywkę prowadzoną w czasie rzeczywistym. Choć pomysł nie do końca przypadł do gustu Brevikowi, gdy zmienił kod i sam zaczął bawić się grą, szybko zmienił zdanie. Gra nabrała wtedy dynamiki i jeszcze większej frajdy.

Pierwotnie Diablo miało być grą jedynie dla pojedynczego gracza i chodzącą pod systemem DOS, ale wzrost popularności Windowsa 95 oraz rozgrywek sieciowych sprawiły, że plany uległy zmianie. Aby ułatwić graczom komunikację sieciową pod koniec developingu pojawiła się idea zintegrowanego z grą systemu ułatwiającego poszukiwanie graczy oraz wymianę komunikacji między nimi. Tak narodził się Battle.net, początkowo dosyć skromny, ale na tyle funkcjonalny, że gracze nie wyobrażali sobie życia bez niego. I co najważniejsze był w pełni darmowy, co również przyczyniło się do ogromniej jego popularności.

Zanim prace nad Diablo dobiegły końca Condor Games zostało wykupione i przemianowane na Blizzard North. Sama gra – wydana równo 20 lat temu – 31 grudnia 1996 – okazała się niesamowitym sukcesem. Wydany wcześniej Warcraft 2: Tides of Darkness był gigantycznym sukcesem, ale Diablo go przebiło. Sama kampania dla pojedynczego gracza dawała mnóstwo frajdy, stworzyła kilka ikonicznych dla giereczkowa postaci (Rzeźnik, Diablo). Na dobrą sprawę stworzony został zupełnie nowy gatunek gier – Hack & Slash. Ludzie oszaleli na punkcie grzebania w zwłokach w poszukiwaniu lepszych przedmiotów. Rozgrywka sieciowa podkręciła wszystko na 9000.

Dzisiaj graficznie Diablo oczywiście już się zestarzało i chętnych do gry w tą część jest mało, ale zasady rozgrywki nie zmieniły się drastycznie w kolejnych dwóch odsłonach. Zarówno Diablo 2 z 2000 roku, jak i Diablo 3 z 2012 roku wciąż mogą pochwalić się ogromną bazą fanów regularnie grających po sieci. Diabeł tkwi w szczegółach?

Jakub Antoniuk