Kartka z kalendarza, 30 marca – Eric Clapton

Koniec tygodnia coraz bliższy, ale zapewne zmęczenie nim jest coraz większe. To idealna okazja, aby na chwilę się wyłączyć, nieco rozluźnić i posłuchać czegoś przyjemnego, relaksującego i stonowanego. Może niektóre kompozycje dzisiejszego bohatera Kartki z kalendarza będą w sam raz?

Miłej lektury.

Eric Clapton

Gitarzystów jest wielu, ale mało który talentem dorównuje Ericowi Claptonowi. Tak naprawdę Clapton to obok Santany oraz Eddiego Van Halena chyba najwybitniejszy żyjący gitarzysta. Jego spokojne, ciepłe i pełne emocji kompozycje i solówki są znane już trzeciemu pokoleniu, coverowane przez niezliczone rzesze początkujących gitarzystów publikujących swoje nagrania na YouTubie. Chyba jedynie król Jimi Hendrix przerastał jego i wymienionych kunsztem. Dzisiaj Eric Clapton obchodzi 72 urodziny, więc przyjrzyjmy się nieco jego bogatej karierze i posłuchajmy kilku najbardziej znanych kompozycji.

Eric Clapton urodził się 30 marca 1945 roku we wsi Ripley, leżącej około 35 km na południowy zachód od centrum Londynu. Jego matką była nieletnia Patricia Molly Clapton, a ojcem Edwarda Waltera Fryera starszy o 9 lat kanadyjski żołnierz, który przed narodzinami Erica wyjechał, nie dowiadując się nigdy, że owocem jego krótkotrwałego romansu jest jeden z najgenialniejszych gitarzystów w historii. Został wychowany przez dziadków, którzy byli dla niego rodzicami, a matka starszą siostrą. Porzuciła syna, gdy wyszła za mąż i wyemigrowała. W wieku 9 lat Eric dowiedział się prawdy o swoim pochodzeniu.

Od najwcześniejszych lat miał styczność z bluesem. Po ukończeniu szkoły ukończył kurs gry na gitarze i zaczął pogrywać na ulicach. Jego pierwszym zespołem był The Roosters, z którym związał się w wieku 17 lat. Potem krótkotrwale współpracował z zespołem Casey Jones and the Engineers. Nieco dłużej zagrzał miejsce w The Yardbirds. W tym okresie wypracował charakterystyczny styl i zdobył uznanie na Wyspach. Rozstał się z zespołem, gdyż nie podobał mu się kierunek, w którym zmierzał, nie chciał grać muzyki popularnej, z którą nie było mu po drodze. Potem był członkiem John Mayall and the Bluesbreakers, z którym grywał po nocnych klubach i doszlifowywał warsztat.

Przez lata współpracy z różnymi kapelami Clapton rozwinął się jako muzyk, kompozytor, autor tekstów oraz wokalista. Nastał czas, aby założyć coś własnego, zespół Cream. Stworzona wspólnie z Jackiem Brucem oraz Gingerem Bakerem kapela zdobyła niesamowitą popularność. Niektórzy twierdzą, że to trio ponownie zdefiniowało pozycję instrumentalistów w muzyce rockowej, byli wirtuozami w tym, co robią. Nic jednak nie jest wieczne i w 1968 roku, zaledwie po trzech latach istnienia ukazał się ostatni, pożegnalny, koncertowy album zespołu. Muzycy zagrali ponownie wspólnie dopiero w 1993 roku.

Po krótkiej karierze w zespole Blind Faith Clapton związał się z zespołem Delaney & Bonnie & Friends. Zaprzyjaźnił się z Delaneyem Bramlettem, który zachęcał Claptona do śpiewania i pisania piosenek. Jego sugestie trafiły na żyzną glebę. W 1970 roku ukazała się debiutancka, solowa płyta zatytułowana po prostu Eric Clapton.

Cały czas Clapton pragnął nieco zejść z pierwszego planu, być po prostu członkiem dobrego zespołu, jednym z trybików, nieco anonimowym dla odbiorcy i dlatego przy współpracy z członkami Delaney & Bonnie oraz innymi osobami, w tym jego serdecznym przyjacielem na całe życie, Georgem Harrisonem z The Beatles, stworzył Derek & The Dominos. To wtedy powstała doskonale znana i grana po dziś dzień przez stacje radiowe „Layla” zainspirowana dziełem perskiego poety Nizami. Album Layla and Other Assorted Love Songs na którym znajdował się ten hit przez wielu uważany jest za jedno z najdoskonalszych dzieł Claptona. Jednak nie wszystko poszło tak, jak sobie życzył. Sukces Leyli to jedno, ale przyjęcie całego albumu przez krytyków to inna kwestia. Oceny były dalekie od ideału. Zespół próbował funkcjonować, w dużej mierze dzięki alkoholowi i narkotykom. Nagła śmierć Duane’a Allmana przypieczętowała jednak zakończenie działalności zespołu.

Problemy życiowe, fiksacja na punkcie żony Harrisona i uzależnienie od narkotyków były przyczyną jego późniejszej izolacji i przerwania działalności artystycznej. Pomocną dłoń w odpowiednim momencie wyciągnął Pete Townshend z zespołu The Who. Clapton zebrał nowy zespół i nagrał w 1974 roku 461 Ocean Boulevard. Znajdujący się na płycie cover autorstwa Boba Marleya I Shot The Sheriff stał się wielkim hitem. Sam Clapton był w tym czasie bardzo powściągliwy, muzyka nie miała w sobie tej nienazwanej energii, wirtuozji, raczej była ładna, miła i przyjemna. Mimo to powstała Cocaine, która stała się swego rodzaju rockowym hymnem. W międzyczasie jego nałogi zaczęły ponownie dawać o sobie znać, alkoholizm i narkomania ponownie coraz bardziej patologizowały jego życie. Skończyło się na długim pobycie w ośrodku na uzależnionych.

Po uwolnieniu się od uzależnienia, lata 80. przyniosły dwa albumy nagrane razem z Philem Collinsem oraz kilka solowych projektów powstałych z udziałem przyjaciół. Na estradzie było dobrze, ale życie osobiste ponownie legło w gruzach. Dwójka nieślubnych dzieci skutkowała rozwodem z żoną. Modelka Lory Del Santo, urodziła syna Conora, który w wieku 4 lat wypadł z okna i zginął na miejscu. To wydarzenie bardzo wstrząsnęło Claptonem i stało się przyczynkiem do powstania utworu Tears in Heaven za który otrzymał nagrodę Grammy.

Końcówka trzeciego tysiąclecia to czas, kiedy Clapton wreszcie ogarnął się z życiowo. Nagrał świetnie przyjęte albumy z Carlosem Santaną i B.B. Kingiem, utwór Change the World który pojawił się na ścieżce dźwiękowej do filmu Fenomen, pod pseudonimem TDF wraz z Simonem Climie’em nagrał album z muzyką elektroniczną oraz stworzył świetnie przyjęty album Pilgrim, z którego pochodził utwór My Father’s Eyes. Życiowo udało mu się wreszcie dojść prawdy o swoim ojcu, kim był i jakie były jego dalsze losy. W 2002 roku ponownie się ożenił, z młodszą o 29 lat Melie McEnery, z którą ma trzy córki. To właśnie im poświęcony jest kawałek Three Little Girls”. Ich związek wciąż trwa.

Po latach sukcesów odkupionych poważnymi problemami osobistymi oraz wieloma błędnymi decyzjami, Clapton wreszcie zaznał spokoju, nabrał radości z życia i co najważniejsze ponownie tworzy wspaniałe dzieła. Nie jest na topie, ale też chyba nigdy nie chciał na nim być. Ma oddaną widownię, wciąż koncertuje po całym świecie, młodsze pokolenie również go poznaje i docenia. Już na początku kariery przyległa do niego łatka artysty nietuzinkowego, wybitnego gitarzysty. Dzisiaj w wieku ponad 70 lat ten tytuł wciąż jest aktualny, a ta sztuka nie każdemu się udaje.

Jakub Antoniuk