Kartka z kalendarza, 30 grudnia – Cthulhu Saves the World

W dzisiejszej Kartce z kalendarza odpuszczamy na chwilę poważne giereczki i przyjrzymy się małemu indyczkowi, który kręci bekę z Wielkiego Przedwiecznego – Cthulhu Saves the World od małej, dwuosobowej ekipy Zeboyd Games. Chłopaki zaczynali swoją przygodę jako niezależni twórcy od publikacji w ramach programu Xbox Live Indie Games. Pierwszymi produkcjami były wizualne powieści Epiphany in Spaaace oraz Molly the Were-Zompire, ale zdecydowanie lepiej panowie sobie radzą przy produkcji klasycznych erpegów rodem ze SNES-a.

Cthulhu Saves the World zadebiutowało 30 grudnia 2010 roku, również w ramach Xbox Live Indie Games, a pół roku później dzięki wsparciu z Kickstartera trafiło na Steama. To nie był typowy retro epreg, to była istna parodia gatunku i jednocześnie hołd dla gatunku. Mechanicznie nie różniła się znacznie od pierwszych Final Fantasy czy Pokemonów, sekwencje eksploracyjne obserwowaliśmy z widoku z lotu ptaka, zaś walki były prowadzone w systemie turowym.

To, co wyróżniało Cthulhu Saves the World to humor oraz wieczne łamanie czwartej ściany. Bohaterem jest oczywiście ikona mitologii H.P. Lovecrafta – Wielki Przedwieczny Cthulhu, który postanawia zniszczyć świat. Problem polega na tym, że został on pozbawiony swoich mocy przez potężnego czarnoksiężnika. Podsłuchując, co mówi narrator dowiaduje się, że aby zrzucić z siebie klątwę musi czynić dobro i walczyć ze złem. Oczywiście jak przystało na rasowego erpega w misji pomaga mu obowiązkowa drużyna wyjątkowych indywiduów. Umi – fanka Cthulhu, Sharpe – obdarzony osobowością miecz, Octobergotkanekromantka, Pawkskotopodobny kosmita, Dacre – ksiądz, który sam o sobie mówi, że jest zbyt stary, aby istnieć czy smok Ember. Wraz z rozwojem wydarzeń Cthulhu sukcesywnie odzyskiwał swoje utracone umiejętności, by w finale stać się Prawdziwym Bohaterem.

Tytuł był sporym sukcesem, zwłaszcza wizerunkowym, co prawda nie spowodował, że panowie zaczęli rozbijać się drogimi samochodami, ale gra oraz wydana niewiele wcześniej inna parodia gatunku Breath of Death 7: The Beginning (która nie była siódmą częścią serii) otworzyły im szerzej drzwi kariery. Po Cthulhu Saves the World chłopaki zabrali się za dokończenie Penny Arcade Adventures: On the Rain-Slick Precipice of Darkness, które po słabym odbiorze drugiego epizodu przestało być rozwijanie przez pierwotnych twórców. Trójwymiarowa seria pod skrzydłami Zeboyd Games przeszła w retro utrzymane w duchu poprzednich gier ekipy. Obecnie panowie są przed premierą ich kolejnej produkcji, cyberpunkowego Cosmic Star Heroine.

Jakub Antoniuk