Kartka z kalendarza, 3 marca – H.A.W.X. \ Osvaldo Cavandoli (La Linea / Złośniczek)

Witajcie w 92 Kartce z kalendarza, historycznym cyklu społeczności podcastu Rozgrywka, dzisiaj autorstwa jednej osoby. Serdecznie zachęcam do lektury artykułu przypominającego o nie tak znowu starym H.A.W.X. oraz zapoznania się z sylwetką Osvaldo Cavandoli i jego największym dziełem, serią kreskówek La Linea znanych również jako Złośniczek.

Miłej lektury.

Jakub Antoniuk

H.A.W.X.

Kilka lat temu francuski Ubisoft wykupił prawa do używania nazwiska poczytnego pisarza sensacyjnego Toma Clancy’ego. Po sfinalizowaniu transakcji pojawił się pomysł, aby wszystkie dotychczasowe gry, w których przed tytułem pojawiało się nazwisko amerykańskiego pisarza połączyć w jeden wspólny, militarny świat, w którym kolejne gry łączyłyby się ze sobą w jedną wielką historię. W ten sposób połączone zostały ze sobą Splinter Cell, Ghost Recon i Rainbow Six. Oprócz tego powstały dwie zupełnie nowe marki, inne gatunkowo, w których rozpoczęte wydarzenia miały wejść w kulminacyjną fazę. Tymi tytułami była strategia czasu rzeczywistego End War oraz zręcznościowy symulator lotnictwa wojskowego H.A.W.X.

Ten ostatni dzisiaj obchodzi swoją 8 rocznicę debiutu. Tom Clancy’s H.A.W.X., gra autorstwa rumuńskiego oddziału Ubisoftu zadebiutowało 3 marca 2009 roku na Xboxie 360 i Playstation 3, a kilka dni później dzięki pracy Ukraińców również na PC.

H.A.W.X jak wspomniałem było zręcznościowym symulatorem walk w powietrzu podobnych do tych, jakie oferuje seria Ace Combat. Więcej w nim było nieskrępowanej zabawy aniżeli symulacji. Jest rok 2014, a my jako były wojskowy pilot pracujemy dla prywatnej firmy wojskowej, której celem jest wsparcie sił ONZ oraz NATO. Kilkakrotnie w grze pojawiał się Scott Mitchell, dowódca oddziału Duchów z Ghost Recon: Advanced Warfighter.

Autorzy mimo zręcznościowego charakteru gry zaimplementowali system zależności pomiędzy parametrami jednostek latających, a sposobem, w jaki się grało. Każdy myśliwiec charakteryzowały trzy statystyki: prędkość, pancerz i zwrotność oraz pomniejsze wartości nabywane w trakcie rozgrywki. Te statystyki miały rzeczywiste odzwierciedlenie na sposób i dynamikę rozgrywki. Zupełnie inaczej latało się jednostkami, wolnymi, ociężałymi, ale jednocześnie bardzo wytrzymałymi, a zupełnie inaczej szybkimi błyskawicami, mniej odpornymi na ostrzał.

Grę wyróżniał jeszcze jeden element. W H.A.W.X. zaimplementowano możliwość wydawania komend głosowych. Każdy, kto posiadał podpięty mikrofon w trakcie rozgrywki, zamiast manualnie mógł wykonać wiele czynności za pomocą głosu. Pomysł z początku bardzo rewolucyjny i dosyć mocno promowany przed premierą ostateczne okazał się co najwyżej umiarkowanie udany. Faktycznie, o ile mówiło się wyraźnie i bez dziwnego akcentu gra potrafiła nas zrozumieć i na przykład powstał serię rakiet w kierunku oznaczonego wcześniej obiektu, ale o pełnoprawnych graniu za pomocą mowy nie było mowy. Ta funkcjonalność była jedynie drobnym, fajnym, ale nie porywającym dodatkiem, który nie zawsze dobrze działał. Czasem źle rozumiał nasze komendy, czasem je ignorował, a czasem działał bez naszej zgody, bo działał na nasze przekleństwa puszczane pod nosem.

Jakub Antoniuk

***

Osvaldo Cavandoli (La Linea / Złośniczek)

Kto z was pamięta z telewizji krótkie humorystyczne filmiki o krzykliwym rysunkowym jegomościu, który poruszał się po rysowanym tajemniczą ręką świecie? Zapewne wielu, bo emisja La Linea w latach 80. oraz 90. była częstą formą zapewnienia czasu antenowego pomiędzy programami w Telewizji Politycznej. Z założeniach zapchajdziura dla wielu widzów była główną atrakcją, bardzo miłym i zazwyczaj niespodziewanym umilaczem dostarczającym w bardzo krótkim czasie masę dobrego humoru. La Linea znana również jako Balum Balum bądź po prostu Złośniczek to włoska seria animacji stworzonych przez Osvaldo Cavandoli.

Seria zaczynała dosyć skromnie jako reklamówka producenta garnków i patelni. Dopiero po nakręceniu kilku odcinków rozpoczęła się produkcja samodzielnej serii. Nazywanym potocznie „palum palum” bohaterem był choleryk, któremu na rysowanej białą kredką drodze wiecznie wyrastały różne problemy, z którymi musiał się mierzyć. A to zepsuty samochód, którego naprawa zaprowadziła go na plaże, na której opalała się boska piękność, w efekcie czego doszło do bliskiego spotkania z rekinem i udziału w zamieszkach strajkujących robotników. Akcja i miejsce zmieniały się z La Linea niemal co chwilę, tak jak kolor tła. Skondensowanie treści było ogromne, a mimo to widz nie czuł zmęczenia, bo perypetie złośliwca i jego złorzeczenie świetnie bawiło.

Cavandoli długo czekał na swój wielki sukces, jakim była La Linea. W latach 40 odkrył w sobie umiejętności animatorskie I na początku lat 50. rozpoczął samodzielną pracę jako producent i reżyser. La Linea powstało niemal po 20 latach pracy zawodowej i jest niekwestionowanie jego największym dziełem. Duża w tym zasługa nie tylko oryginalnej, minimalistycznej, ale bardzo obrazowej formuły oraz świetnego humoru, a również aktora, Carlo Bonomi, który podkładał głosy pod wszystkie pojawiające się w animacjach postacie. Jego jedyny w swoim rodzaju sposób mówienia doprawiony mediolańskim, ledwo zrozumiałym dla większości Włochów, dialektem nadały ten postaci głębi. Co ciekawe głos Carlo Bonomi być może świetnie znacie z innej animacji, przez długi czas podkładał on swój głos pod pingwinka Pingu.

Produkcję La Linea zakończono po 15 latach w drugiej połowie lat 80. ale seria jest żywa po dziś dzień. Złośliwiec co jakiś czas pojawia się w reklamówkach na całym świecie, również polskich, a telewizje chętnie wracają co jakiś czas do starych, krótkich kreskówek. Powstały również dwie podserie La Sexlinea i La Eroslinea, które ze względu na poruszaną tematykę są dużo mniej znane, ale wciąż tak samo zabawne.

Autor, Osvaldo Cavandoli odszedł od nas równo 10 lat temu, 3 marca 2007 roku, pozostawiając po sobie ogromną spuściznę i wielu naśladowców jego produkcji.

Jakub Antoniuk