Kartka z kalendarza, 29 grudnia – Shenmue

W dzisiejszej kartce z kalendarza przyjrzyjmy się Shenmue, wielkiej grze, o której mówią wszyscy, ale mało kto ją kupił.

Za produkcję odpowiedzialne było Sega-AM2 Co., Ltd., istniejący od 1983 roku oddział japońskiego wydawcy Segi odpowiedzialny za takie pozycje jak choćby Hatsune Miku Project DIVA, Virtua Fighter 5, seria Virtua Cop czy Daytona USA.

Shenmue ukazało się 29 grudnia 1999 roku jako tytuł na wyłączność dla ostatniej konsoli Segi – Dreamcasta. Głównym pomysłodawcą i ojcem serii jest Yu Suzuki zaś sama gra była opowieścią o Ryo Hazukim, który poszukuje zabójcy swojego ojca. Była to piaskownica umiejscowioną w współczesnych japońskich realiach. Zanim na rynku ukazały się Grand Theft Auto 3 oraz Yakuza była to największa gra tego typu pozwalająca na zwiedzanie czterech zróżnicowanych dzielnic miasta Yokosuka na wyspie Honsiu.

Grę cechowało bardzo duże przywiązanie do detali otaczającego nas świata, wprowadzony był podział na dzień i noc oraz zmienne warunki pogodowe. Wszystkie postacie, niezależnie czy były to postacie główne czy poboczne posiadały pełny dubbing, zarówno w wersji japońskiej jak i anglojęzycznej oraz każdy posiadał swój własny dzienny harmonogram. W tamtym okresie wszystkie wymienione elementy były wielkim novum.

Niestety produkcja tak bogatej i dopieszczonej gry wiązała się ogromnymi kosztami. W chwili debiutu Shemnue było najdroższą grą wideo w historii, której produkcja pochłonęła ok. 47 milionów dolarów. Sprzedało się ponad 1,2 miliona egzemplarzy, ale przychody nie pokryły kosmicznych kosztów produkcji. Mimo finansowej klapy dwa lata później ukazała się kontynuacja ponownie na Dreamcasta oraz w późniejszym terminie dodatkowo na pierwszym Xboxie. Wykorzystano wiele elementów stworzonych przy okazji pierwszej części, dzięki czemu koszty produkcji już nie były tak wysokie. Sprzedaż „dwójki” była skrajnie uboga, na obu platformach nie udało się osiągnąć nawet połowy tego, co pierwowzorowi na samym Dreamcascie. To był gwóźdź do trumny marki, Sega nawet nie chciała słyszeć o kolejnych projektach związanych z serią, mimo że Suzuki miał rozplanowaną fabułę na kilka kolejnych części.

Marka praktycznie umarła. Co prawda na początku drugiej dekady XXI wieku japoński weteran gier wideo Sun Soft wspólnie z firmą Suzukiego – Ys Net – próbował przywrócić markę z komórkowym Shenmue City, ale projekt umarł bardzo szybko po premierze. W 2015 roku niespodziewanie na konferencji Sony na targach E3 na scenie pojawił się Yu Suzuki, który ogłosił rozpoczęcie zbiórki funduszy na produkcję trzeciej części Shenmue. Wymagana na rozpoczęcie prac kwota 2 milionów dolarów została zebrana, zanim zakończyła się konferencja, a finalnie udało się zebrać ponad 6 milionów dolarów. Jak na razie możemy jedynie czekać, co wyniknie z tego. #BędzieLipa

Jakub Antoniuk

 

  • Sasilton Mihawk

    Jak ogłosili zbiórkę na E3 to nie miałem pojęcia co to za gra.
    Potem sie okazało że to jakiś wielki hit był 😀

    W sumie kiedyś podobnie było z Zeldami i innymi Metroidami.
    Wielkie hity w które nikt u nas nie grał.

    • Jakub Antoniuk

      Raczej nie był to hit kasowy.