Kartka z kalendarza, 24 marca – Ojciec chrzestny

Witajcie w Kartce z kalendarza w piękny piątek, piątunio, piąteczek. Na dobre rozpoczęcie weekendu mam dla was propozycję nie do odrzucenia. Proponuje, abyście zapoznali się z kilkoma słowami na temat filmowego Ojca chrzestnego, który obchodzi dzisiaj swoje 45 urodziny. Oczywiście to tylko propozycja, ale uważajcie, bo jutro rano możecie obudzić się z głową konia przy nosie.

Miłej lektury.

Ojciec chrzestny

Filmów gangsterskich nie powstało w sumie wiele. Ten gatunek nie jest szczególnie eksploatowany przez Hollywood. Dzięki temu zyskuje jakość, bo jak już ktoś odważy się poruszy ten temat, to zazwyczaj efekt jego pracy jest przynajmniej dobry. W obrębie tego gatunku można znaleźć kilka naprawdę wartościowych produkcji, takich jak Chłopcy z ferajny, Człowiek z blizną czy Dawno temu w Ameryce. Zdecydowanym królem w tym gatunku i jednym z lepszych filmów w historii jest Ojciec chrzestny w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Film już wiekowy, bo mający już 45 lat na karku, a wciąż aktualny i godny polecenia.

Ojciec chrzestny miał swoją publiczną premierę równo 45 lat temu, 24 marca 1972 roku, ale początki tej marki sięgają nieco dalej. Pierwowzorem była powieść autorstwa Mario Puzo, amerykańskiego pisarza włoskiego pochodzenia, która ukazała się w 1969 roku. Spory sukces książki zwrócił uwagę Hollywood i prace nad przeniesieniem powieści na ekrany kina zaczęły się dosyć szybko.

Zarówno filmowy, jak i książkowy Ojciec chrzestny był opowieścią o losach fikcyjnego mafijnej rodziny Corleone, która w latach 40 XX. wieku stanowiła jedną z najsilniejszych i najbardziej zamożnych rodzin mafijnych Nowego Jorku. Oba dzieła ukazywały wiele mechanizmów funkcjonowania ówczesnej mafii, bezwzględność gangsterów, knucie za plecami, ale również oddanie i przywiązanie do tradycji, która sankcjonuje lub pochwala pewne działania. Mimo, że ród Corleone jak i konkurujące z nimi inne sycylijskie rodziny są często pozbawionymi skrupułów gangsterami, niemającymi problemów z likwidowaniem własnych członków wszystkim pomaga wewnętrzny kodeks, na swój sposób honorowy. Za przykład niech posłużą słowa filmowego Don Vita: „Mężczyzna, który nie spędza czasu z rodziną, nigdy nie będzie prawdziwym mężczyzną.” Ojciec chrzestny to przede wszystkim jednak brutalna opowieść o władzy, próbie jej utrzymania, ciężkim życiu rodzinnym i niepewnym jutrze.

Kinowy Ojciech chrzestny to jedno z najjaśniejszych dokonań reżyserskich Francisa Forda Coppoli, ikoniczna rola Marlona Brando i rozpoznawalny przez wszystkich motyw przewodni skomponowany przez Nino Rota. Nad scenariusze czuwał sam ojciec serii – Mario Puzo.

Film odniósł ogromny sukces komercyjny, jak i artystyczny a Marlon Brando za rolę Don Vito Corleone został nagrodzony statuetką Oscara, ale zamieszanie związane z produkcją mogło sprawić, że film mógł wyglądać zupełnie inaczej. Czy lepiej trudno ocenić, ale wątpię. Gdyby nie George Lucas Coppola nie zdecydowałby się podjąć reżyserii filmu. Sam Coppola nie był głównym kandydatem do reżyserii. Marlon Brando został niechętnie zaakceptowany przez wytwórnię Paramount ze względu na problemy, jakie robił na poprzednich planach filmowych a Al Pacino, wówczas niemal nieznany, dostał rolę tylko dlatego, że reżyser zagroził porzuceniem projektu. Czasem trzeba twardo stać przy swoim, czasem mogą wyjść z tego pamiętne dzieła.

Jakub Antoniuk