Kartka z kalendarza, 22 stycznia – Medal of Honor: Allied Assault / Telly Savalas

Witajcie w niedzielnej Kartce z kalendarza. Dzisiaj jest 22 stycznia 2017 roku, obchodzimy Dzień Dziadka, Dzień dużego Członka oraz Dzień Snowboardu. W Kartce do przeczytania kilka słów na temat gry, która była ojcem Kolodudi, a w dziale kulturki powspominamy łysego nowojorskiego policjanta, który gustował w lizakach.

Miłej lektury.

Medal of Honor: Allied Assault

Film Szeregowiec Ryan był jednym z największych współczesnych dzieł poruszających temat lądowania aliantów w Normandii w czerwcu 1944 roku. Opowieść o odwadze i beznadziei wojny była jednym z najbardziej kasowych filmów 1998 roku. Ten film miał ogromne znaczenie na sposób narracji kolejnych filmów i seriali osadzonych w realiach II wojny światowej oraz (pośrednio) przyczynił się do mody na tworzenie epickich, historycznych strzelanin FPP.

Reżyser filmu Steven Spielberg w życiu prywatnym jest miłośnikiem gier wideo. Kilka lat przed Szeregowcem Ryanem założył studio Dreamworks Interactive, które stworzyło choćby pamiętnego Neverhooda oraz dwie pierwsze części II wojennej strzelaniny FPP – Medal of Honor. Przy produkcji co prawda Spielberg nie brał bezpośredniego udziału, ale to z jego strony wyszła inicjatywa stworzenia serii. Obie gry ukazały się wyłącznie na pierwsze Playstation i były sporym sukcesem, zarówno artystycznym, jak i finansowym. W 2000 roku studio zostało sprzedane Electronic Arts, które postanowiło kontynuować serię.

Do projektu zostało zatrudnione studio 2015 Inc., które miało do tej pory na swoim koncie jedynie rozszerzenie do FPS-a Sin. Pierwotnie gra miała być prostym pecetowym portem gier z PSX-a, ale w opinii studia ten pomysł wydawał się obarczony sporą szansą niepowodzenia. Bardziej wybredni i skłonni do kręcenia nosem gracze pecetowi mogliby zignorować grę, która miała na swoim karku już kilka lat i technologicznie bardzo odstawała od współczesnych standardów. Postawiono więc na zupełnie nową produkcję, której ogromną zaletą miała być spora autentyczność historyczna oraz szybkie tempo rozgrywki.

Tak też się stało. Wydany 22 stycznia 2002 roku Medal of Honor: Allied Assault szturmem zdobył serca graczy. Był doświadczeniem, jakiego żaden dotychczasowy FPS nie dostarczał. Szybkie wymiany ognia, wielki hałas towarzyszący temu, co działo się na ekranie i spora dbałość o oddanie realiów tego okresu były chwalone zarówno przez graczy, jak i prasę. Również częste zmiany scenerii, w której przyszło nam walczyć z Nazistami nie przeszły bez echa i stały się znakiem rozpoznawczym tytułu. Raz walczyliśmy wśród piasków Algierii, a innym razem wśród norweskich śniegów czy różnych zakątków Francji.

Za zgodą Stevena Spielberga stworzono kluczową misję inspirowaną Szeregowcem Ryanem podczas desantu amerykańskich rangersów na plaże Omaha. Tak samo dobrze jak film oddawała skalę walk, zaciętość Niemców, beznadzieję położenia Aliantów, skalę rzezi oraz poświęcenie, jakim zwycięstwo w Normandii zostało odkupione. Nie można było przejść obok tego fragmentu gry obojętnie, mimomimo że ówczesne gry technicznie nie były w stanie oddać całej sytuacji w skali 1:1 i twórcy musieli pójść na pewne kompromisy.

Po Medal of Honor: Allied Assault w giereczkowie miał miejsce boom na gry osadzone w realiach II wojny światowej, ale żadnej przez długi czas nie udało się nawet zbliżyć do MoHera pod względem patosu i emocji. Dopiero prawie dwa lata później pierwsza części Call of Duty za którego produkcję odpowiedzialni byli autorzy Medal of Honor: Allied Assault przebili Normandię misją w Stalingradzie.

Telly Savalas

Jak byłem mały moi rodzice uwielbiali oglądać w telewizji pewien serial. Ja jako brzdąc niewiele z niego rozumiałem i niewiele mi z niego utkwiło w pamięci, ale jedną rzecz zapamiętałem doskonale – łysego, dorosłego faceta, który wiecznie trzymał w ustach lizaka. Nie muszę chyba mówić, że mowa o serialu Kojak, a łysym jegomościem był wcielający się w tytułową rolę Telly Savalas, amerykański aktor greckiego pochodzenia.

Jego kariera aktorska rozpoczęła się zaskakująco późno. Wiele gwiazd jest przygotowywanych do swojej roli niemal od kołyski, natomiast Savalas nawet po wkroczeniu w dorosłość nie miał pojęcia, że w przyszłości będzie gwiazdą kina i telewizji. Swoją przygodę z aktorstwem zaczął, dopiero gdy zbliżał się do czterdziestki, kiedy to zaczął pojawiać się gościnnie w wielu popularnych serialach telewizyjnych jak Nietykalni, Ścigany, Bonanza czy Spotkanie z Alfredem Hitchcockiem.

Po udanych występach naturalnym krokiem stał się udział w filmie kinowym. Pierwszą rolą otrzymał w dramacie Młodzi dzicy w reżyserii Johna Frankenheimera z 1961 roku, gdzie wcielił się w rolę Porucznika Gundersona. Rok później zagrał w Ptasznika z Alcatraz, co zaowocowało pierwszą nominację do Oscara.

Na przełomie lat 60. i 70. zagrał w najgłośniejszych i najlepiej zapamiętanych przez widownię filmach ze swoim udziałem: Parszywej dwunastce, W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości czy Złocie dla zuchwałych. W latach 70. pracował na planie serialu, który przyniósł mu największą sławę – wspominanym wcześniej Kojaku, gdzie zagrał tytułową rolę porucznika Theodora „Theo” Kojaka – nowojorskiego policjanta z wydziału zabójstw z nieodłącznym lizakiem-kuleczką w ustach.

Ta roli sprawiła, że jego osoba stała się rozpoznawalna dla wszystkich. Mimo wielu bardzo dobrych wcześniejszych i późniejszych ról był kojarzony przez widzów główne z tą postacią. Mimo pewnego zaszufladkowania przez widzów bez problemu w drugiej połowie lat 80. powrócił do tej roli za sprawą sześciu pełnometrażowych filmów o przygodach nowojorskiego policjanta.

Po Kojaku nie udało mu się już stworzyć tak znaczącej roli, mimo że był aktywny nawet po tym, jak zdiagnozowano u niego raka. Grał niemal do końca, dwa ostatnie filmy, w których wziął udział pojawiły się w kinach już po jego śmierci. Odszedł 22 stycznia 1994, dzień po swoich 72 urodzinach.

Jego swoistym znakiem firmowym była łysina. Savalas zaczął się nosić w taki sposób po tym, jak w 1964 roku reżyser George Stevens zaproponował mu rolę Poncjusza Piłata w Opowieści wszech czasów. Koniecznym warunkiem udziału było ogolenie się na zero. Po zakończeniu zdjęć ten styl mu pozostał, do końca swoich dni codziennie starannie golił glacę.

Jakub Antoniuk