Kartka z kalendarza, 22 lutego – Ed Boon (Mortal Kombat, Injustice) \ Chuck Jones (Struś Pędziwiatr i nie tylko)

Witajcie we wpóldopiątkowej Kartce z kalendarza. Dzisiaj mamy 22 lutego i obchodzimy Dzień Myśli Braterskiej oraz Europejski Dzień Ofiar Przestępstw. Dzisiaj zachęcam do zapoznania się z tekstem Konsolite na temat ojca serii Mortal Kombat, Eda Boona oraz tekstu o Chucku Jonesie, reżyserze, który miał ogromny wpływ na kreskówki od studia Warner Bros.

Miłej lektury.

Ed Boon (Mortal Kombat, Injustice)

Ed Boon, dzisiejszy solenizant, urodzony 53 lata temu, 22 lutego 1964 roku w Chicago. Większość zna go jako współtwórcę najbardziej krwawej bijatyki wszechczasów, której zawdzięczamy powstanie klasyfikacji wiekowej oraz masę kontrowersji.

Po ukończeniu studiów trafił do Williams Entertainment, a konkretnie do oddziału odpowiedzialnego za flippery. Tam spędził dwa lata, pracując przy podobno przeszło dwudziestu pinballach. Po zmianie oddziału dłubał przy High Impact Football oraz Super High Impact. Użyczył także swego głosu w grze Total Carnage, jednak przełomem był projekt bijatyki, która wstrząsnęła światem gier na całym świecie.

Boon twierdzi, że Midway dało mu proste zadanie – stworzenia bijatyki w przeciągu roku. Pierwotnie projekt miał być grą akcji, z zdigitalizowaną grafiką, natomiast elementem przyciągającym miał być Jean Claude Van Damme. Tego ostatniego elementu nie udało się zrealizować, ale może i dobrze, że tak się stało.

Sama gra została stworzona przez zespół czterech osób. Boon był programistą, John Tobias wymyślił i zaprojektował wszystkie postacie, natomiast John Vogel był odpowiedzialny za tła. Muzykę zawdzięczamy temu panu wyskakującemu z rogu ekranu, czyli Danowi Fordenowi. Mortal Kombat okazał się sukcesem, wszędzie było o nim głośno. Krew i przemoc była prawdziwa jak nigdy, dzięki zdigitalizowanym postaciom wszystko wyglądało realistycznie, dla niektórych zbyt realistycznie nawet. Pojawiała się masa artykułów i programów nawołujących do zaprzestania dystrybucji gry.

W Niemczech gra dostała wilczy bilet i nie była w oficjalnej dystrybucji. Koniec końców powstała klasyfikacja ESRB oraz PEGI wzorem tego, co miały już filmy. Dzięki Mortal Kombat jasne było, że gry nie są tylko dla dzieci, jak większość społeczeństwa myślała do tej pory. Natomiast sama gra radziła sobie znakomicie, pojawiała się na każdej możliwej platformie. Co prawda Nintendo, będąc Nintendo wymusiło usunięcie krwi z wersji na Super Nintendo – oddając tym samym sporą część zysków konkurencyjnej wersji Mega Drive. Wszystkie wersje miały lepsze lub gorsze elementy, jednak mimo cięć w grafice – rozgrywka pozostała ta sama. Krew wyciekała z ekranu, a zrobienie Fatality dawało specyficzną satysfakcję.

Pisząc o Edzie, nie da się nie wspomnieć o Mortal Kombat i tego, jak po kilku sukcesach seria zaczęła się staczać. Boon starał się, i nadal się stara, wprowadzić do swoich gier jak najwięcej innowacji. Niestety na dłuższą metę nie zawsze mu to wychodziło. W efekcie seria Mortal Kombat traciła na znaczeniu z odsłony na odsłonę. Momentami można odnieść wrażenie, że więcej się skupiano na dodatkowej zawartości i mini gierkach niż na systemie walki. Było źle, do tego stopnia, że seria stała się martwa aż do momentu restartu, czyli Mortal Kombat (9), która wzorem Street Fightera wrócił do korzeni, czyli walki na przestrzeni 2D.

Ed Boon to specyficzna jednostka, człowiek jednej gry, lubi trollować fanów na Twitterze i rzucać zagadkami. Jednak ma problem ze słuchaniem nabywców swoich gier. Można go lubić, można nienawidzić, jednak jednego nie można mu odmówić – jest jednym z ojców jednej najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie.

Dariusz Konsolite Pasturczak

***

Chuck Jones

Kreskówki z Królikiem Bugsem, Kaczorem Daffym, Strusiem Pędziwiatrem i Kojotem Wilusiem były nieodłącznym elementem wczesnoszkolnego życia większości z nas. Każdy oglądał je w telewizji oraz czytał wydawane przez Egmont Polska komiksy. Wszyscy je doskonale znamy, ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się mało kto był za nie odpowiedzialny?

Zwariowane melodie w skład których wchodziły wspomniane krótkometrażówki miały wielu reżyserów, ale spośród wszystkich tylko Chuck Jones miał tak ogromny wpływ na kreację serii oraz wprowadził do serii wiele oryginalnych postaci.

Jones urodził się w 1912 roku w Spokane w zachodnich Stanach Zjednoczonych. Z pracą jako artysta był związany niemal od zawsze, bo już w wieku pięciu lat pojawiał się w niemych filmach. Jednak życie aktora nie było tym z czym się chciał związać i podjął studia na Akademii Sztuk Pięknych.

Pierwsza praca jaką dostał miała miejsce w studio Uba Inwerksa, twórcy Myszki Mickey, to tutaj zdobył pierwsze podstawy przy produkcji filmów animowanych. Ze studiem jednak nie był zbyt długo związany, przeszedł w drugiej połowie lat 30. do studia Warner Bros., gdzie natychmiast rozwinął skrzydła i pokazał na co go stać.

Nadzorował oraz kierował pracą wielu rysowników, którzy pod jego opieką stworzyli wiele niezapomnianych i dzisiaj ikonicznych postaci w tym najbardziej rozpoznawalną dwójkę – Strusia Pędziwiatra i Kojota. Tworzył postacie, które były przeciwieństwem kreacji ze studiów Walta Disneya. Zamiast słodkich i poprawnych postaci powstawały osobistości pełne szaleństwa, nieposłuszeństwa i posiadające własne zdanie często godzącego w interesy ogółu. Dzięki temu bardzo rozszerzyła się grupa odbiorców tworzonych przez jego ekipę kreskówek, bo odmienne charaktery postaci trafiały nie tylko do głównego odbiorcy kreskówek, dzieci, ale również do ich rodziców, dla których przygody Myszki Mickey czy psa Pluto były zbyt słodkie i infantylne. W czasie tak zwanego Złotego Wieku Animacji przypadającego głównie na lata 40. XX wieku nadzorował produkcję wielu przełomowych animacji Warner Bros., spośród których 3, Duck Amuck, One Froggy Evening oraz What‚s Opera, Doc? znalazły się na liście produkcji filmowych budujących dziedzictwo kulturowe Stanów Zjednoczonych.

W czasie II wojny światowej współpracował z dr Seuss nad ironiczną i prześmiewczą serią o Szeregowcu Snafu, a wiele lat później pomagał mu przy przeniesieniu na język kina powieści Jak Grinch ukradł święta.

W latach 60. przeniósł się do wytwórni MGM, gdzie zaczął pracować nad serialem animowanym Tom i Jerry o którym wspominałem niedawno w Kartce z kalendarza. Potem stworzył Kropkę i linię, nieco abstrakcyjną opowieść o czerwonej kropce i niebieskiej linii, która została doceniona przez krytyków i nagrodzona statuetką Oscara. W 1996 roku został uhonorowany przez Akademię Filmową Oscarem za całokształt pracy i szczególne osiągnięcia w animacji filmowej. Był aktywny do końca, choć w pewnym momencie wrócił do sztuk pięknych z założeniem udoskonalenia swoich umiejętności malarskich.

Odszedł 15 lat temu w wieku 89 lat, 22 lutego 2002 roku, pozostawiając po sobie około 300 animowanych historyjek.

Jakub Antoniuk