Kartka z kalendarza, 20 grudnia – Star Wars: The Old Republic

W dzisiejszej Kartce z kalendarza przyjrzyjmy się początkom drugiego MMO osadzonego w świecie Gwiezdnych Wojen – Star Wars: The Old Republic zwanego też pocieszne „stworem” (od SW: TOR). Za produkcje odpowiedzialne było studio Bioware, weterani współczesnych zachodnich RPG-ów, autorzy takich produkcji jak saga Mass Effect, Jade Empire czy prastare Baldur’s Gate.

tor-02Star Wars: The Old Republic było duchowym następcą wydanego w 2003 roku Star Wars: Knights of the Old Republic, które działo się blisko 4000 lat przed wydarzeniami z kinowej sagi George’a Lucasa. Odrodzone Imperium Sithów rozpoczęło wielką wojnę galaktyczną, która zakończyła się traktatem na Coruscant. Nastały czasy kruchego rozejmu, okres zimnej wojny. W tym niepewnym okresie mają miejsce wydarzenia dziejące się w grze. Zaczynając zabawę musieliśmy opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu – Imperium Sithów lub Galaktyczną Republiką. Mogliśmy wyspecjalizować się w jednej z kilku dostępnych klas. Poza Jedi czy Sithem mogliśmy zostać przemytnikiem, żołnierzem czy łowcą nagród.

Pomysł na tego typu produkcje już dawno kiełkował u włodarzy Bioware, ale studio nie dysponowało wystarczającymi środkami finansowymi, zasobami ludzkimi oraz nie miało mocnego partnera mogącego pomóc w zdobyciu licencji na znaną, mocną markę. Gdy po wielu latach niezbędne warunki zostały spełnione, okazało się, że praca nad tak wielkim projektem wcale nie idzie tak sprawnie, jak pierwotnie zakładano. Ambitnie Bioware postanowiło zerwać z typową dla tego gatunku ubogą warstwą fabularną i narracją, zaimplementowano bardzo długi i rozwinięty – nawet w porównaniu do poprzednich gier studia – wątek fabularny oraz znany z Mass Effecta system dialogowy. Najbardziej boleśnie odczuła to ekipa odpowiedzialna za scenariusze. Niektórzy pracowali na pełnym etacie bez przerwy przez pełne dwa lata nad jednym fragmentem, w tak ogromnym świecie i grze wymagana była tytaniczna praca.

tor-03Premiera, która miała miejsce 20 grudnia 2011 roku, była całkiem udana, w okresie premierowym aktywnych było ponad milion użytkowników, dwa miesiące później było ich blisko 1,7 miliona, ale dobra passa nie trwała za długo. Latem liczba płacących abonament graczy spadła poniżej „bańki”. Był to mocny cios, wciąż jednak za słaby, aby ogłosić szybki i nagły zgon produkcji, ale obserwatorzy i znawcy tematu przeczuwali, że przy takiej tendencji EA musi podjąć jakieś odważniejsze kroki.

Pod koniec 2012 roku gra przeszła na opcjonalny model frituplejki. Kto chciał mógł dalej płacić miesięczny abonament i cieszyć się w pełni możliwościami „stwora”, osoby, które korzystały z darmowej wersji musiały liczyć się z ograniczeniami.

Analitycy szacują, że koszty produkcji mogły wynieść między 150 a 200 milionów dolarów. Wydawca i właściciel Bioware – firma Electronic Arts – przyznała, że SW: TOR było najdroższą produkcją w historii spółki i jednocześnie była najdroższą grą pecetową stworzoną kiedykolwiek.

MMO w świecie Gwiezdnej Opery póki co trzyma się całkiem przyzwoicie, cały czas powstają bezpłatne, mniejsze aktualizacje oraz duże, płatne rozszerzenia. Czy „stworowi” uda się żyć przynajmniej tak długo, jak swojemu poprzednikowi Star Wars: Galaxies przekonamy się dopiero za kilka lat.

Jakub Antoniuk