Kartka z kalendarza – 2 grudnia

id Software w latach 90. XX wieku mimo, że było firmą dosyć małą było w czołówce ówczesnego gamedevu. To oni na dobrą sprawę stworzyli gatunek strzelanek FPP przy okazji Catacombs oraz Wolfensteina 3D. Kolejne ich dzieło Doom dało mocne podwaliny pod sieciowy mord a późniejszy Quake okazał się rewolucją na dwóch płaszczyznach. Był to jeden z pierwszych, jeżeli nie pierwszy w pełni trójwymiarowy PFS wzbogacony o tryb sieciowy, który zamiótł wszystko, co wtedy istniało. Dwójka już taką rewolucją nie była, miała solidną kampanię dla pojedynczego gracza w zupełnie innych realiach, co oryginał oraz multik, który był rozwinięciem poprzedniczki. W dzisiejszej perspektywy zapomina się często o Q2, jedynkę dzisiaj wspomina się mimo wszystko głównie za kampanię dla pojedynczego gracza zaś rozgrywki sieciowe najlepiej wspomina się z trójki.

Quake 3: Arena zadebiutował na PC 17 lat temu – 2 grudnia 1999 roku. W późniejszym czasie wyszły wersje na Dreamcasta, Playstation 2 a nawet Xboxa 360, ale szanujmy się, to były tylko popłuczyny nie warte wspomnienia. Przy okazji dzisiejszego święta poprosiłem o podzielenie się wspomnieniami związanymi z Quake 3: Arena jednego z członków Toperzjady, wieloletniego gracza Q3A – Kasztaniaka Zpocześla.

Quake 3 Arena za swoich czasów znał każdy szanujący się PCMR, a kafejki internetowe przepełnione były wrzeszczącymi dzieciakami (najczęściej: Kamper na  platformie!) w czasach gdy kafejka kojarzyła się tylko z graniem. Kto nie dostał rakietnicą w twarznicę w Q3A ten utracił wrażenia jednej z najlepszych strzelanek multi swoich czasów. To jak długo ta gra przetrwała i ile ludzi dalej w nią pogrywa chyba wystarczy by stwierdzić że było i dalej jest to istne arcydzieło w prawie  każdym aspekcie, bo jedynie brakowało w niej singla z Sargem w roli głównej. Wspomnienia są tak silne, że idę pograć…

Wielka gra miała również wielkiego rywala – Unreal Tournament od Epic Games. UT w założeniach był niemal taką samą grą. Oba były nastawione na rozgrywki sieciowe wzbogacone o możliwość przejścia treningowej kampanii dla pojedynczego gracza z botami. Scena była mocno podzielona, każdy kochał swoją grą ślepą miłością pełną jadu wobec drugiej. Ostatecznie tytuł najlepszego sieciowego FPS-a nie przypadł żadnemu dzięki Counter-Strikeowi, który pojawił się nagle i oferował inne podejście do sieciowego grania. Ale wojenki między miłośnikami obu tytułów nie zamarły, nadal istnieją i pewnie niedługo znowu zaczną być widoczne. Nowy Unreal Tournament już od jakiegoś czasu jest grywalny, Quake: Champions to najprawdopodobniej bardzo bliska przyszłość. Z pewnych rzeczy się nie wyrasta, na grupach dyskusyjnych będzie ciekawie.

Jakub Antoniuk i Kasztaniak Zpocześla

  • Paweł Mosch

    Quake 3 kocham mym całym małym zgniłym serduszkiem