Kartka z kalendarza, 18 lutego – Tommy Tallarico (Video Games Live) \ Pitch Black

Witajcie w sobotnie piękne południe. Dzisiaj mamy 18 lutego i obchodzimy Dzień Baterii. Pomyślmy, taka mała rzecz, a tak ułatwia życie. Gdyby nie baterie to nie mogłyby funkcjonować telefony komórkowe, odtwarzacze MP3, rozruszniki serca czy budziki. Wielbmy je.

W Kartce dzisiaj do poczytania dwa tematy i trzech autorów. Arkadiusz Haratym z zaprzyjaźnionego bloga Gracze Słuchacze opisuje kompozytora muzyki do gier i inicjatora koncertów z muzyką z gier wideo Tommyego Tallarico, natomiast Katka z podcastu Po Seansie i Winfrid przypominają o początkach kinowej przygody Rydzyka Riddicka.

Miłej lektury.

Tommy Tallarico
(Video Games Live oraz dużo dobrej muzyki z gier)

Tommy Tallarico, największy showman muzyki z gier, właśnie skończył 48 lat, nic jednak nie wskazuje na to, by miał niedługo spocząć na laurach. A ma się czym pochwalić — od ponad dekady prowadzi Video Games Live!, najpopularniejszą growomuzyczną trasę koncertową na świecie, zapisał się też trzykrotnie w księdze rekordów Guinessa, m.in. jako kompozytor odpowiedzialny za najwięcej ścieżek dźwiękowych do gier w historii (paradoksalnie najlepiej kojarzony jest może z trzech pozycji — Earthworm Jim, MDK oraz Advent Rising [Greater Lights z wokalem Charlotte Martin to moja ulubiona kompozycja tego artysty – dop. Jakub Antoniuk]), założył i prowadził organizację Game Audio Network Guild… o tym wszystkim więcej za chwilę.

Kariera Tallarico w grach rozpoczęła się dość niespodziewanie, kiedy jako dwudziestoparolatek wyjechał z rodzinnego Springfield w stanie Massachusetts, do Kalifornii za pracą i chlebem. Po kilku nocach przespanych pod mostem zdobył posadę sprzedawcy w małym sklepie muzycznym na południu stanu. Pierwszego dnia pracy założył koszulkę z logo TurboGrafx 16 (japońska konsola PC Engine), co przykuło uwagę jednego z klientów, jak się szybko okazało założyciela legendarnego Virgin Games. Od słowa do słowa młody Tallarico został testerem gier, szybko jednak awansował na pracownika działu audio i ostatecznie kompozytora. Tam spędził kilka lat, pracując m.in. nad Earthworm Jim, RoboCop vs The Terminator czy zaskakująco udaną grą reklamową 7up, Cool Spot.

Charyzmatyczna osobowość Tallarico otworzyła mu drzwi także do innych ścieżek kariery. Po założeniu własnego studia muzycznego artysta współtworzył, jako scenarzysta i host, program o grach komputerowych dla amerykańskiej telewizji. To dało solidny fundament dla najważniejszego projektu kompozytora, wspomnianego na początku Video Games Live. Połączenie wizualnego show i popularnej muzyki z gier granej na żywo, wspólny projekt Tallarico i Jacka Walla (Myst, Mass Effect), debiutowało 6 lipca 2005 roku w Hollywood Bowl. Sprzedano ponad 11 tys. biletów, znacznie więcej niż przewidywano, a samo wydarzenie zebrało multum pozytywnych recenzji. Obecnie Video Games Live to setki koncertów na wszystkich kontynentach oraz pięć składanek (z czego trzy ufundowane Kickstarterem).

Przez ostatnie dwa lata Video Games Live można było zobaczyć (i usłyszeć) także w Polsce (napisana dla Rozgrywki relacja z koncertu z 2015 roku zaginęła i nigdy nie została opublikowana – dop. Jakub Antoniuk), być może pojawi się również w tym. Gorąco zachęcam. Wbrew zasłyszanym wcześniej opiniom o lichej jakości koncertów i przedkładaniu wizualizacji nad muzykę Video Games Live to świetne połączenie werwy występów rockowych i mocą symfonicznych. No i przede wszystkim — muzyka z gier na żywo.

Arkadiusz Haratym, blog Gracze Słuchacze

***

Pitch Black

Winfrid: 18 lutego 2000 roku narodził się nowy antybohater, który jest jedną z najbardziej ikonicznych postaci współczesnej popkultury. Co ciekawe, Richard B. Riddick, któremu użyczył swoją fizjonomię Vin Diesel, we wszystkich trzech filmach fabularnych i dwóch grach, nie pojawił się nigdzie wcześniej. Nie było żadnego komiksu, książki, nie występował jako postać drugoplanowa w innej produkcji. Furyanin ze zoperowanymi oczami do widzenia w ciemności, z nieodłącznymi okularami przyciemniającymi i miłością do noży jest po prostu badassem.

Historia Riddicka zaczyna się wraz z powstaniem filmu Pitch Black. Muszę się wam przyznać, że o nim samym dowiedziałem się dopiero przy premierze kolejnego tytułu z cyklu, czyli Kronik Riddicka. Co więcej, Pitch Black bije na głowę kolejne filmowe produkcje. Jest ascetyczny, skondensowany i ciekawie napisany. Znaczy OK, to nie jest fabuła, która sprawi, że zaczniecie się interesować wyższą fizyką. Nie mniej jednak, jak często oglądacie film o więźniu, który ucieka, potem wraca, żeby wraz z łowcami nagród, którzy mieli odtransportować go do więzienia, wspólnie planować opuszczenie nieprzyjaznej planety?

Trzeba podkreślić, że postać Riddicka wzbudza też sympatię od samego początku. To, że jest brutalnym zabójcą wcale w niczym nie przeszkadza. Jedyne, co w tym filmie nie pasuje, to fakt, że ktoś taki dał się w ogóle złapać. Docenicie jednak jego kunszt do ucieczek i sposoby, w jakich pozbawia życia tubylcze stworzenia i część załogi łowców nagród. W filmie może także podobać się to, że ciężko nazwać jego zakończenie happy endem. To świetne kino, które nie zyskało aprobaty krytyków, ale rozkochało widzów i zarobiło na tyle dużo pieniędzy, że warto było kręcić następne.

Na zakończenie polecę wam jedną z najlepszych gier opartych o filmy w historii – The Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena.

Katka: Od razu muszę zastrzec, że filmy o Riddicku nie są jakimiś dziełami kina akcji ani science-fiction. Mimo to chciałam o Pitch Black napisać kilka słów. Dlaczego? Mam niewyjaśnioną słabość do tej serii. Można powiedzieć, że oprócz filmów ze Stathamem ta trylogia to moje guilty pleasure, każdą z części oglądałam już kilkukrotnie. Nie zgodzę się z Tomkiem, że Pitch Black jest najlepsze z całego cyklu, ja bardziej lubię Kroniki Riddicka, bo pokazuje widzom szerzej riddickowskie uniwersum. Widzimy tu całe społeczności, w tym jakby wyjętą z antyutopii armię Lorda Marshala, który jest jednym z lepszych filmowych czarnych charakterów. A sam Riddick? Vin Diesel talentem może nie grzeszy, ale nie można mu odmówić charyzmy. Konsekwentnie, od Pitch Black, buduje postać społecznego wyrzutka, twardziela o miękkim sercu, który potrafi przetrwać w najcięższych warunkach. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to najlepsza rola Vina.

Katarzyna Katka Porębska, podcast Po Seansie, Winfrid