Kartka z kalendarza, 18 grudnia – Final Fantasy

W dzisiejszej Kartce z kalendarza z okazji 29 rocznicy debiutu serii Final Fantasy wspólnie z Jackiem Kaletą, autorem JapSpamu oraz współautorem podcastu Asian JAM, powspominamy początki serii.

ff_03 Pomysłodawcą był japoński projektant gier komputerowych Hironobu Sakaguchi z Square Co. Ltd. Pierwsza część powstawała w dosyć nieciekawych okolicznościach, producent był w dużych tarapatach finansowych, próbą ratunku był pomysł na stworzenie gry w stylu Dragon Quest od konkurencyjnego Enix. Ponieważ projekt autorstwa Sakaguchiego w przypadku wtopy mógł skutkować bankructwem firmy został nazwany nieco przekornie Final Fantasy, jako (ewentualna) ostatnia fantazja Square, ostatnia szansa na sukces.

Był to typowy dla tego okresu dwuwymiarowy japoński erpeg osadzony w realiach będących dziwnym połączeniem fantasy z lekkim sf. Tytuł pojawił się na japońskich pułkach sklepowych 18 grudnia 1987 roku i wbrew nazwie nie był ostatnią kreacją od Square, wręcz przeciwnie to dzięki tej produkcji Japończycy podnieśli się i rozpoczęli jedną z najbardziej znanych oraz licznych serii jRPG w historii giereczkowa. Dzisiaj, blisko 30 lat później lista gier z serii wydaje się ciągnąć z w nieskończoność, niedawno ukazała się piętnasta odsłona, ale poza główną serią ukazało się mnóstwo gier pobocznych.

Jacku podziel się z nami swoimi wspomnieniami z początkiem Finala.

Odnośnie pierwszego Final Fantasy mogę powiedzieć tylko jedno. Dalej robi na mnie niezwykłe wrażenie pomimo tego, że nie był pierwszą częścią, w jaką grałem. Co teraz może wydawać się strasznie dziwne. W sumie jakby na to dobrze spojrzeć to nawet wtedy było dziwne biorąc pod uwagę, że ogrywałem ten tytuł po części siódmej, ósmej, dziewiątej. Graficznie nie porywał, pod względem rozgrywki był mniej rozwinięty niż części z ery Playstation One. Jednak miał w sobie to coś, co potrafiło przyciągnąć mnie na wiele godzin. Fabuła była prosta jak linijka. Oto bohaterowie światła wyruszają w podróż, żeby uratować cały świat od wielkiego zła. W sumie to nic więcej i nic mniej. Niby totalnie sztampowo i nie przyciągająco, ale dawało radę. Sam system walki pomimo wielu uproszczeń oferował większe wyzwanie niż późniejsze części. Biorąc pod uwagę, że ogrywałem go w wersji oryginalnej za pomocą pewnej paczki FF, która była oficjalnie wydana przez SquareSoft.

Śmiało mogę powiedzieć, że dalej jest to bardzo dobra, do której chętnie wracam i prawdopodobnie będę wracał przez wiele lat. Za każdym razem, kiedy odpalam ją na nowo czuję się jak, wtedy kiedy pierwszy raz miałem z nią styczność. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby Square nie postanowiło wydać tej gry. Gry, która miała być ich ostatnim tchnieniem (…) Ciekawe co by się wtedy stało z Hironobu Sakaguchim, Hiromichim Tanaka, Akitoshim Kawazu i Koichi Ishiim, Nobuo Uematsu, Kenji Terada i resztą…chyba nawet nie chcę się nad tym zastanawiać. A teraz przepraszam pora wrócić do ratowania świata, ponieważ to akurat ten miesiąc w roku, kiedy świat potrzebuje bohatera światła.

ff_01Seria, mimo że dzisiaj jest tak dobrze rozpoznawalna na światowy sukces pracowała długo i mozolnie. Pierwszy Final w pierwotnej NES-owej wersji w Stanach Zjednoczonych ukazał się dopiero trzy lata po japońskim debiucie, nie docierając jednocześnie nigdy do Europy. Druga część w Japonii wyszła równo rok po jedynce, ale wersja w języku angielskim ukazała się dopiero 15 lat później przy okazji ponownego wydania na Playstation. Podobny los spotkał trzecią część, która w USA i Europie zawitała dopiero w formie remaku na DS-a.

Seria rozwinęła skrzydła na międzynarodowym rynku dopiero w czasach Playstation, kiedy to ukazały się najbardziej znane odsłony – siódma oraz ósma. Każda część, mimo że osadzona w bardzo podobnym świecie była zamkniętą historią niepowiązaną z poprzedniczkami. Pierwsza prawdziwa kontynuacja pojawiła się dopiero przy okazji dziesiątej odsłony jako Final Fantasy 10-2.

Dzisiaj Final Fantasy to ogromna marka, wg danych z 2011 roku serii, wraz z przeróżnymi odpryskami, udało się przekroczyć magiczną liczbę 100 milionów sprzedanych egzemplarzy. Po za grami ukazało się kilka filmów pełnometrażowych (uwaga, powiem coś kontrowersyjnego, mi się Wojna dusz podobała) oraz animowany serial telewizyjny.

Jakub Antoniuk i Jacek Kaleta

  • Michał Jankowski

    Spirits Within jest dobrym filmem i mnie też się podobała 🙂

    • Jakub Antoniuk

      Graficznie na tamte czasy robił mocno, choć rozumiem marudzenia fanów. Tych późniejszych nie widziałem, ponoć fani byli zachwyceni.