Kartka z kalendarza, 17 marca – Wrzeszcz

Witajcie w piątkowej Kartce z kalendarza, jedynym miejscu w polskim internecie, gdzie codziennie przypominamy o ciekawych rocznicach i ludziach z nimi związanymi. Dzisiaj wpis wyjątkowy, bo po raz pierwszy niezwiązany z giereczkowem bądź szeroko rozumianą popkulturą. Dzisiaj, w ramach wyjątku, przyjrzeliśmy się dzielnicy miasta. I to nie byle jakiej, bo Wrzeszczowi, rodzinnym stronom naszego ojca współprowadzącego. Rocznica przyłączenia Wrzeszcza do Gdańska jest doskonałym pretekstem, aby opisać ten mały zakątek świata.

Miłej lektury.

Wrzeszcz

Są takie miejsca na świecie, do których powinno się dotrzeć przynajmniej jeden raz w życiu. Góra Fuji jest obowiązkowym miejscem odwiedzin w Japonii, być w USraju i nie zobaczyć Wielkiego Kanionu to wstyd i hańba. Z bliższych nam miejsc warte zobaczenia zimą są turkusowe lody nad Jeziorem Bajkał w Rosji czy Wodospad Bigar znajdujący się w górach Anina w Rumuni. Oczywiście, jeżeli nie dysponujemy odpowiednimi funduszami zawsze możemy odwiedzić Wrzeszcz, dzielnicę Gdańska znajdującą się na północ od Śródmieścia, nad strugą Strzyżą.

Pierwsze wzmianki o Wrzeszczu, dokładniej rzecz ujmując Vriezst, datowane są na drugą połowę XII wieku. Nazwę wsi przypisuje się wzgórzom, które były porośnięte wrzosami. Inna teoria twierdzi, że nazwa pochodziła od imienia Wrzost pochodzącego również od jasnofioletowej rośliny. Początkowo osadnictwo związane było z obecnymi tam potokami, przy których powstawały młyny, tartaki i kuźnie. Przez stulecia, mała spokojna wioska przechodziła z rąk do rąk. W XV wieku wieś znalazła się pod panowaniem Krzyżaków, którzy mieli tutaj swoje folwarki. Kilka lat przed bitwą pod Grunwaldem odnotowano we wsi 26 zagród i dwie karczmy. Od XVI wieku zmieniał się charakter miejscowości. Wrzeszcz dzięki budowie licznych dworów bogatych rodów stawał się miejscowością wypoczynkową. W okresie rozbiorów wieś trafiła w pruskie ręce. Poważnie ucierpiał w czasie wojen napoleońskich.

Wrzeszcz jako samodzielna jednostka przestał funkcjonować 203 lata temu, 17 marca 1814 roku, kiedy to wspólnie z kilkoma sąsiadującymi wsiami został przyłączony do miasta Gdańsk. Wtedy liczba mieszkańców wynosiła około 600 osób. Później Wrzeszcz zaczął się rozrastać i stał się modną dzielnicą dla zamożnych ludzi. Zaczęły powstawać okazałe wille oraz bogato dekorowano kamienice. Dla kontrastu powstawały również osiedla murowanych domów robotniczych. Rozwinął się handel, a Wrzeszcz stał się centrum gdańskiego targu.

Dekadę przed wybuchem II wojny światowej dzielnica przeżyła ogromny boom budowlany. Z powodu ogromnego zapotrzebowania mieszkaniowego zaczęły powstawać liczne zespoły urbanistyczne. Podczas II wojny światowej we Wrzeszczu funkcjonowały obozy pracy po wojnie zaadaptowane na obozy przejściowe.

Okres po drugiej wojnie światowej był czasem ogromnego rozwoju dzielnicy. Stosunkowo mało zniszczona w czasie wojennej zawieruchy dzielnica stała się usługowym centrum miasta. Zaczęła dominować zabudowa przemysłowa, a większość zamkniętych cmentarzy została zamieniona w ogólnodostępne parki tak jak ten obok głównego gmachu Politechniki Gdańskiej.

Przeważająca społeczność robotnicza zamieszkująca Wrzeszcz przyczyniła się do spadku renomy dzielnicy. Liczne rozboje, pobicia, czasem nawet zabójstwa stały się znakiem rozpoznawczym Wrzeszcza. Piękna dzielnica, oferująca turystom piękno wielu kamieniczek i pałacyków z okresu świetności w XIX i na początku XX wieku stała się niechlubnym liderem w policyjnych zestawieniach. Sytuacja dzisiaj wygląda nieco lepiej niż dwie dekady temu, ale wciąż jest to najmniej ciekawa część Gdańska, do której nieco strach się zapuszczać po zmroku. Wielka szkoda, bo spacer po uliczkach Wrzeszcza i podziwianie, nieco zaniedbanej, ale mającej swój urok architektury dzielnicy, zwłaszcza w okolicach Politechniki, jest naprawdę przyjemne.

Aby nie kończyć tego wpisu tak pesymistycznie pamiętajmy, że z Wrzeszczem związanych jest kilku naprawdę uznanych artystów. To we Wrzeszczu na początku 1965 roku założony został, istniejący po dziś dzień, zespół Czerwone Gitary, przy którego muzyce świetnie bawili się na prywatkach nasi rodzice oraz mniej znany w głównym nurcie, ale również uznany i ceniony wokalista, kompozytor i poeta – Tymon Tymański. Oczywiście w tym zestawieniu nie może zabraknąć Grzegorza Wojewody, podcastera, publicysty, znawcy giereczkowa i jedynego na świecie człowieka obdarzonego takim szerokim uśmiechem.

Jakub Antoniuk

PS. Przy powstawaniu tego materiału nie ucierpiała żadna nutria. Nadaremno.