Kartka z kalendarza, 16 marca – H.P. Baxxter i Scooter

Witajcie w czwartkowej Kartce z kalendarza, historycznym dziale tworzonym przez społeczności podcastu Rozgrywka (w tym tygodniu urlopują się). Dzisiaj obchodzimy Dzień Pandy i wszystkich miłośników pocieszych misi w łatki gorąco pozdrawiamy. Adek, siema. Przy okazji mała ciekawostka odnośnie do tego święta. Niedawno Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF), który od zawsze ma w swoim logo pandę, ogłosił, że po latach ciężkiej pracy udało się na tyle odbudować populację tych zwierzaków, że gatunek awansował z zagrożonego wyginięciem na wrażliwy. Nie jest to może informacja porywająca i do ideału jeszcze sporo brakuje, ale wreszcie efekty pracy ekologów i naukowców zaczynają przynosić efekty. Czy uda się jeszcze za naszego życia doprowadzić do takiego stanu, że pandy znikną z Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych?

A wracając do dzisiejszej Kartki, dzisiaj muzycznie, do poczytania i do posłuchania. Zachęcam do krótkiej historii zespołu Scooter i jej frontmana H.P. Baxxtera, który dzisiaj obchodzi swoje 53 urodziny. Jakoś nie widać po nim wieku. Konserwacja a la Konsolite?

Miłej lektury.

H.P. Baxxter i Scooter

Jak sięgam pamięcią w przeszłość i analizuję, co podobało się kolegom małego Jakuba na przełomie tysiącleci to okazuje się, że dominująca była szeroko pojęta muzyka taneczna/elektroniczna, wszelkiego rodzaju dance, techno i podobne im klimaty zazwyczaj rodem z Niemiec. Może pamiętacie zespoły Captain Jack, E-Rotic, Music Instructor czy Masterboy? W tym okresie były bardzo popularne, stale pojawiały się na wielu listach przebojów i były obowiązkowo grane na wielu imprezach. Zdecydowanym królem tego nurtu był pochodzący z Hamburga Scooter na czele którego od ponad 20 lat stoi dzisiejszy solenizant, obchodzący swoje 53 urodziny, Hans Peter Geerdes znany bardziej jako H.P. Baxxter. Baxxter urodził się 16 marca 1964 roku w miasteczku Leer w zachodnich Niemczech.

Kariera muzyczna młodego Hansa rozpoczynała się nie od sceny elektronicznej, a w kapeli rockowej. W latach 80. jako gitarzysta udzielał się w zespole Century. Granie na wiośle jednak nie wychodziło mu na tyle sprawnie, aby poważnie myśleć o dalszej karierze muzyka rockowego i porzucił zespół. Z pomocą jak zagospodarować swoje umiejętności przyszła nowa fala Soft Cell i New Order, która bardzo przypadła mu do gustu i wyparła hardcore. Tak powstała synthpopowa kapela Celebrate The Nun, w której poza Baxxterem grała również jego siostra Britt Maxime.

Pierwsze kompozycje stały się sporymi sukcesami i dały zespołowi sporą rozpoznawalność wśród miłośników takie muzyki. Pierwszy album zatytułowany Meanwhile został przyjęty ciepło i dostarczył kilka dyskotekowych hitów. Niestety tego samego nie można było powiedzieć o kolejnym, wydanym rok później Continuous. Niepowodzenie drugiego wydawnictwa było przyczyną rozpadu zespołu. Członkowie skupili się na uzupełnieniu wykształcenia i mniejszych projektach. Przyjaźń pomiędzy H.P. Baxxterem, a klawiszowcem Rickiem J. Jordanem (naprawdę nazywającym się Hendrik Stedler) przetrwała ten okres. W 1993 roku ponownie zaczęli współpracę zakładając zespół zajmujący się remiksowaniem utworów innych wykonawców. Pierwszy singiel pod szyldem Scooter zatytułowany Vallée De Larmes (zasłużenie) szału nie zrobił. Znawcy i #branża nie wróżyli panom sukcesu, ale niepowodzenie pierwszego singla oraz nieprzychylność ludzi działały jedyne jak czerwona płachta na byka i zmotywowały do dalszej pracy. Opłaciło się, bo drugi singiel, zatytułowany Hyper, Hyper okazał się, ku niedowierzaniu wielu krzykaczy, sporym hitem. Panowie wbrew opinii życzliwych specjalistów stali się nagle gwiazdami dyskotek.

Stworzenie jednego udanego utworu, który spodobał się odbiorcom jest sporym sukcesem, ale o klasie i kunszcie artysty mówią sukcesy długoterminowe. Wiele gwiazd wypala się po jednym kawałku i szybko znika. W przypadku Scootera taka sytuacja nie miała miejsca. Kolejne single i pierwszy album zatytułowany …and the Beat Goes On! dowiódł, że sukces Hyper, Hyper nie był przypadkowy, a panowie doskonale wiedzą, co robią.

Od tamtego momentu minęło ponad 20 lat, a Scooter przez ten cały czas nie schodzi ze sceny. Charakterystyczny głos i styl wokalu Baxxtera, proste, czasem głupawe i prostackie, ale łatwe do zapamiętania teksty, zmieniająca się, ale cały czas utrzymana w elektronicznej dziczy muzyka, eksperymenty, łączenie różnych stylów, a nawet gatunków bardzo odległych do elektroniki, charakterystyczne tylko dla nich naleciałości, żywiołowość na scenie, a przede wszystkim wiele hitów, jakie powstało przez te lata sprawiło, że Scooter dorobił się wiernej, i co tu ukrywać już dosyć wiekowej publiki, która zaraża muzyką kolejne pokolenie. Duża jest w tym również zasługa rzadko widocznego przy zespole menadżera, który w wielu elementach pomaga zespołowi w procesie twórczym.

Oczywiście przez te lata nie wszystko funkcjonowało w zespole idealnie. Miały miejsce okresy, kiedy muzyka zespołu wzbudzała mniejsze zainteresowanie publiki, jak i czas, kiedy zespół nie miał sobie równych (szczególnie w okolicach wydania albumu No Time to Chill). Poza H.P. Baxxterem oraz Rickiem J. Jordanem w zespole zawsze brakowało stałego, trzeciego członka. Ferris Bueller, Axel Coon i Jay Frog spędzili z zespołem kilka ładnych lat, ale żaden nie zdecydował się związać z zespołem na stałe. Wszyscy wcześniej lub później odeszli, skupili się na karierach solowych i DJ-owaniu. Zresztą Rickiem J. Jordanem również obecnie nie jest już członkiem zespołu, który założył wspólnie z H.P. Baxxterem, ten jednak zrezygnował z kariery na rzecz rodziny. Obecni członkowie świetnie ich zastępują i wspierają H.P. Baxxtera na scenie. Wydanie 18 albumów studyjnych, kilku pobocznych albumów, zagranie masy koncertów i przeistoczenie się z podziemnej kapeli, w której nikt początkowo nie widział potencjału na wielką gwiazdę przyciągającą tysiące ludzi na koncerty jest wielkim osiągnięciem.

Jakub Antoniuk