Kartka z kalendarza, 15 lutego – Professor Layton \ Matt Groening (Simpsonowie, Futurama)

Witajcie w dzisiejszej Kartce z kalendarza. Jak wczoraj obiecałem Kartka wraca to stałej formy, dzisiaj dwa tematy, jeden z giereczkowa, drugi z popkultury. Oba obszerne. Po wczorajszych walentynkach dzisiaj mamy konto-święto – Dzień Singla. Jeżeli wczoraj ktoś czuł się pominięty, dzisiaj jest święto dla niego. Poza tym dodatkowo obchodzony jest Światowy Dzień Młodzieży Prawosławnej oraz Światowy Dzień Wielorybów. Jak wspomniałem dzisiaj proponuję lekturę dwóch tematów, w giereczkowie kilka słów na temat pierwszych przygód Profesora Laytona, a w dziele kulturki przyjrzymy się postaci Matta Groeninga, autora serialów Simpsonowie oraz Futurama.

Miłej lektury.

Professor Layton and the Curious Village

Japończycy to bardzo specyficzna nacja ogromnie różniąca się od narodów zachodnich. Ich odmienność jest widoczna niemal w każdym aspekcie życia, od codziennych zwyczajów po wytwory kultury. Nawet jeżeli sięgają po wzorce rodem z naszego kręgu kulturowego przekształcają je w taki sposób, aby im pasowały, z oryginału pozostawiając jedynie niezbędne minimum.

O przykładach takich międzykulturowych metamorfoz powstała już niejedna publikacja i gdybym chciał choćby ugryźć ten temat nie starczyło miejsca potrzebnego na napisanie wszystkich Kartek z kalendarza na najbliższy tydzień. Dlatego skupię się jedynie na jednym przykładzie.

Japończycy przy okazji odbudowy giereczkowa w latach 80. przyczynili się do powstania bądź rozpromowania wielu gatunków gier wideo. Jednak klasyczne przygodówki point and click to twór rodem ze Stanów Zjednoczonych wypromowany najpierw przez Sierrę a później przez LucasArts. Dzisiaj ten gatunek to domena Niemców.

Typowych przygodówek (nie liczę visual novel) w Japonii powstaje dość mało a jedynie garstka jest dostępna dla zachodniego gracza. Te nieliczne, które do nas trafiają potrafią wywrócić świat do góry nogami. Dzisiaj ma miejsce 10 rocznica debiutu jednej z najwspanialszej współczesnych przygodówek rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, doskonale znanych również u nas przygód Profesora Laytona.

Pierwszy Professor Layton, zatytułowany Professor Layton and the Curious Village, ukazał się 15 lutego 2007 roku jako gra na wyłączność kieszonsolki DS. To była skomplikowana przygodówka w której ogromny nacisk położono na rozwiązywanie łamigłówek, zarówno typowych prostych rebusów niewymagających większego skupienia, jak i bardzo zawiłych zadań wymagających zaawansowanej matematyki. Za produkcję odpowiedzialne było studio Level 5, które wcześniej dostarczyło bardzo udane jPRG-i Dark Chronicles/Cloud a obecnie pracuje nad drugą częścią Ni No Kuni.

Gra koncentrowała się na przygodach tytułowego profesora Laytona, archeologa, którego życiową pasją są łamigłówki oraz jego asystenta, młodocianego Luke’a. Obaj panowie na zaproszenie Madame Salome mieli pomóc w odnalezieniu ukrytej fortuny.

Professor Layton and the Curious Village było grą powstałą i dostosowaną do dwóch ekranów kieszonsolki. Wiele funkcjonalności wymagało użycia dotykowego ekranu. To dzięki niemu kierowaliśmy się do kolejnych lokacji, klikaliśmy na interaktywne przedmioty, rozwiązywaliśmy zagadki i wpisywaliśmy odpowiedzi. Zagadki były najważniejszym elementem zabawy w Professor Layton and the Curious Village. Zostały przygotowane przez japońskiego psychologa, Akirę Togę, autora książek z serii Head Excercises. Wiele obecnych w grze zagadek pochodziło z tego zbioru, choć zadbano również o nową porcję łamigłówek. Do zagadek można było podchodzić nieskończoną ilość razy a osoby, które zacięły się mogły liczyć na podpowiedzi. Każda rozwiązana zagadka była oceniana, im szybciej ją rozwiązano, tym wyższy był wynik.

Tytuł, choć dosyć specyficzny i przeznaczony do wyrobionego gracza, który nie jest w większości doczekał się w bardzo krótkim czasie kilku kontynuacji. Niczym wymagające Demon’s Souls dla gier TPP Professor Layton stał się synonimem trudnych japońskich przygodówek, w których zakochały się miliony.

***

Matt Groening

Postaci Matta Groeninga chyba nie trzeba przedstawiać miłośnikom seriali. Rysownik, pisarz, producent telewizyjny a przede wszystkim twórca najbardziej popularnego i najbardziej żywotnego serialu animowanego w historii telewizji – Simpsonów.

Groening urodził się 63 lata temu, 15 lutego 1954 roku w Portland. Jego ojciec Homer Philip Groening, był reżyserem i rysownikiem. To w jego ślady poszedł młody Matt. Zaczynał dosyć skromnie w latach 70. od posady edytora szkolnej gazetki, dla której rysował komiksy. Po tym okresie powstało jego pierwsze znaczące dzieło, komiks Life in Hell. Były to krótkie publikowane co tydzień w magazynach złośliwe historyjki o życiu codziennym, które zwróciły uwagę hollywoodzkiego producenta James L. Brooks. Zaprosił on Groeninga do współpracy. Liczył na to, że uda się nakłonić Groeninga do stworzenia telewizyjnej adaptacji jego komiksu. Groening w obawie przed utratą praw do marki nie zgodził się, ale aby nie zostawiać producenta z niczym poprosił o chwile czasu, aby mógł na szybko nakreślić zastępczy koncept. Tak w błyskawicznym tempie powstała rodzina Simpsonów, typowa nieco dysfunkcyjna, amerykańska rodzina bardzo mocno inspirowana prawdziwą rodziną Matta Groeninga. Lisa i Maggie to jego dwie młodsze siostry, Marge i Homer to rodzice, a Abram (w serialu Abraham) to jego dziadek. Imię Barta jest akronimem od słowa brat, które po polsku oznacza bachor, nawiązując tym samym do charakteru Groeninga za młodu.

Rozpoczęto produkcję jednominutowych kreskówek, które pod względem artystycznym różniła się nieco od dzisiejszych Simpsonów. Postacie w nich były jakby bardziej szkaradne, mniej dopracowane, choć trudno je pomylić z tymi, jakie obecnie występują w serialu.

Po sukcesie krótkometrażówek zapadła decyzja o rozpoczęciu prac nad pełnoprawnym serialem animowanym. Sukces przerósł oczekiwania wszystkich. Krzywe zwierciadło rodziny z amerykańskiej prowincji niesamowicie przypadło do gustu widzom. Przyciągał specyficzny, czasem bardzo kąśliwy humor oraz poruszana tematyka obecna w życiu większości obywatelowi. Każdy widz mógł znaleźć w życiu Simpsonów jakieś elementy wspólne z jego życiem. To nie była wyidealizowana opowiastka, gdzie wszyscy są idealni. Ta rodzina była wręcz zaprzeczeniem wszelkich wzorców i wartości, istnym anty przykładem funkcjonowania rodziny. Leniwy ojciec rodziny Homer, który myśli głównie o swoich przyjemnościach i nie ma oporów łamać zasad w celu osiągnięcia korzyści. Jak można ocenić kolesia, który wyskakuje przed furgonetkę montera, który oferuje nielegalnie przyłączenie do kablówki? Albo szkolne wybryki nieznośnego syna bagatelizuje, jak żona widzi na odczepne delikatnie piętnuje, a za jej plecami przybija piątkę z synem aprobując jego występek. Po drugiej stronie barykady były panie, Lisa i Marge, które starały się być głosem rozsądku w rodzinie.

Simpsonowie to największy serial animowany w historii, emitowany nieprzerwanie od 1989 roku po dziś dzień. W tym serialu pojawiały się gościnnie największe sławy popkultury jak Michael Jackson, zespół Aerosmith, Metallica, Tony Hawk, siostry Williams, Stephen King, Pele i mnóstwo innych. Dzisiaj Simpsonowie to ogromna marka rozpoznawalna na całym świecie już dawno przekraczająca granicę telewizji. Pod szyldem rodziny ze Springfield obecne były gry wideo, albumy muzyczne, film kinowy i masa gadżetów.

Pod koniec lat 90. Groening zaprosił scenarzystę i producenta Simpsonów Davida Cohena do współpracy nad nowym projektem, animowanym komediowym serialem sci-fi, którego akcja dzieje się w roku 3000 – Futuramę. Głównym bohaterem był niezbyt rozgarnięty dostawca pizzy z Nowego Jorku – Philip J. Fry, który został zamrożony w kabinie kriogenicznej i w stanie uśpienia przetrwał 1000 lat. Wybudzony ze snu budzi się w Nowym Nowym Jorku i ostatecznie jako społeczny pasożyt podejmuje pracę w małej firmie jego pra pra prapra-bratanka Huberta Farnswortha. Tam spotyka zgraje przedziwnych postaci, które przeżywają z nim masę patologicznych przygód.

Futurama była utrzymana w podobnej konwencji co Simpsonowie. Złośliwy, czasem niewybredny humor, główny bohater, jak i jego (niezbyt) wierny przyjaciel robot Bender będący wzorem do nienaśladowania i tematyka skierowana do dojrzalszego odbiorcy.

Futurama, pierwotnie emitowana w Polsce pod tytułem Przygody Fry‚a w kosmosie, już nie była takim hitem jak Simpsonowie, ale zebrała liczną grupę odbiorców i była emitowana, nie licząc przerwy, przez 9 lat. Podobnie jak Simpsonowie Futurama wielokrotnie nawiązywała do popkultury, głównie nabijała się z dzieł związanych z literaturą i kinematografią sci-fi.

Niedawno zostały ujawnione informacje, że trwają rozmowy #SkrajnieUbogiego Netflixa i Matta Groeninga na temat nowej marki. Na tę chwilę nic o niej nie wiadomo, nieznana jest tematyka, obsada oraz tytuł. Wiadomo, że jeżeli dojdzie do finalizacji ma powstać 20 odcinków.

Jakub Antoniuk

  • Jędrzej Mąkosa

    Curious Village bardzo przypadło mi du gustu. Później już nie miałem okazji w nic z Laytona zagrać, bo oddałem pożyczonego DSa, ale moim zdaniem japońszczyzny wcale nie ma w tej produkcji tak wiele.
    Futurama to jeden z moich ulubionych „kartonów” do którego zawsze wracam i szkoda, że nie powstają nowe odcinki. Simpsonowie nigdy mnie specjalnie nie kupili.

    • Jakub Antoniuk

      Typowej japońszczyzny z dużymi oczami faktycznie jest mało, ale – przynajmniej jak dla mnie – mechaniki różnią się nieco od typowych point and clicków. Ile w tym japońszczyzny a ile po prostu innego podejścia to trudno mi powiedzieć. Nie miałem styczności z innymi grami na tę modłę.