Kartka z kalendarza, 14 lutego – Lemmings

Witajcie we wtorkowej Kartce z kalendarza. Wczoraj (a uściślając w niedzielę wieczorem) przegrałem walkę z przeziębieniem i nie byłem w stanie ukończyć żadnego z wpisów. Próbowałem, ale gorączka nie sprzyjała pisaniu. Dzisiaj Kartka wraca, co prawda jeszcze nie w pełnej formie, ale i w niej jest sporo dobra. Z powodów organizacyjnych  eksperymentujemy i dzisiaj możecie zapoznać się z dwoma opiniami i wspominkami związanymi z jednym tematem. Winfrid oraz Konsolite wspominają Lemmings.

Aha, ważna kwestia, dzisiaj jest 14 lutego, święto świętego Walentego i urodziny Tartaqa z Forumogadki. Poza tym dodatkowo obchodzimy Dzień Chorych na Padaczkę oraz Dzień Wiedzy o Wrodzonych Wadach Serca.

Miłej lektury.
Jakub Antoniuk

Lemmings

W czasach gdy komputery to było coś naprawdę nowego, w czasach, kiedy elektroniczna rozrywka była dziełem złych mocy, w tych czasach, na początku lat 90., mój dziadek zabrał mnie do swoich znajomych. Przed wizytą mówił mi, że ‚ich syn dostał coś i na pewno mi się to spodoba’. Muszę przyznać, że ów nastolatek był naprawdę spoko gościem i nie wyśmiał takiego smarka jak ja, tylko dał pograć w tytuł, do którego z przyjemnością wracam nawet obecnie.

Mowa o grze o małych zielonych ludzikach – Lemmings, która dzisiaj obchodzi 26 urodziny. Gra ukazała się po raz pierwszy na rynku 14 lutego 1991 roku. Tak, to była moja miłość od pierwszego wejrzenia. Ta oszałamiająca, ultra realistyczna, kolorowa grafika (śmiejcie się, ale dla mnie taka właśnie była), proste zasady, a jednocześnie satysfakcjonujące, chodź i skomplikowane zagadki. Poziom trudności idealnie wypośrodkowany.

Tytuł uczył zastosowań nowych możliwości, a później testował czy dobrze zrozumieliśmy. No i ten niezwykły pomysł na save. Po przejściu poziomu dostawało się kod, który trzeba było zapisać na kartce i w przypadku powrotu do grania następnego dnia podać, aby kontynuować rozgrywkę. Proste? Proste! I do tego genialne.

No dobrze, ale o czym jest sama gra? Pod komendę dostawaliśmy określoną liczbę pociesznych stworzonek – Lemingów. Wskakiwały na scenę z klapy w suficie w określonych odstępach czasowych, po jednej sztuce. Z całej tej wesołej gromadki do celu, wielkich drzwi, należało doprowadzić określoną dla poziomu, minimalną ich liczbę. Problem polega na tym, że Lemingi potrafiły same z siebie tylko iść w prawo lub lewo i bez naszej interwencji spektakularnie ginęły. Chociażby w rzece lawy bądź zamieniając się w mokrą plamę po upadku z wysokości. Naszym zadaniem jest tak wymanewrować biedne ludziki by przeżyły podróż.

Remake gry ukazał się między innymi na PSP w 2006 roku i znów skradł godziny z mojego życiorysu. Tak samo jak w oryginale stawialiśmy schody, blokowaliśmy przejścia, kopaliśmy, wspinaliśmy się i lądowaliśmy z parasolem miękko na ziemi. Albo się poddawaliśmy i wtedy nad głowami naszych podopiecznych rozpoczynało się odliczanie od trzech, po czym wszystkie eksplodowały. Fun fun fun. W tych grach było coś niesamowicie wciągającego i szkoda, że nikt nie potrafił twórczo rozwinąć serii. Właściwie gra przetrwała tylko w naszych wspomnieniach. Jeśli nigdy nie graliście to polecam odświeżoną wersję. Oby i was oczarowała tak jak mnie lata temu.

Winfrid

 

***

Lemmingi to dla mnie gra wyjątkowa pod wieloma względami, spędziłem z tymi postaciami masę, ale to masę czasu. Skończyłem wszystkie wersje, jakie się ukazały i zawsze było mi mało. To chyba jedna z nielicznych gier, o których mogę powiedzieć, że wszystko udało się za pierwszym razem. Pierwsza część naprawdę nie potrzebowała wielkich zmian, co zresztą powiedziałem w jednym z odcinków Ekshumacji

Kolejne odsłony starały się rozbudować formułę i nieco na siłę wymyślić koło na nowo”.
Jednak pierwsze lemmingi to jakość sama w sobie, proste zasady i zakręcone poziomy, które nauczyły mnie operować myszką w nieznany mi wtedy sposób. Kolejne etapy potrafiły zająć naprawdę wiele czasu, do tego stopnia, że myślałem nad rozwiązaniem godzinami. Mimo iż większość etapów miała tylko jedno rozwiązanie, czasami wymagające perfekcyjnego klikania w ten właściwy pixel to twórcy dali też ogromne pole do eksperymentów.

Lemmingi to gra, w którą zagrać powinien każdy, czy to za sprawą emulacji, czy zaopatrując się w retro sprzęt – nie ma znaczenia, musicie w to zagrać. Musicie poczuć na własnej skórze jak zlepek kilku pixeli jest w stanie mieć tyle życia, jak smutno Wam będzie, gdy któremuś się coś stanie, jak uroczo brzmi let‚s go! czy oh, no! Po prostu musicie zagrać, gdy to zrobicie – to zakochacie się w tych uroczych stworzeniach tak jak Ja i miliony graczy z tamtych lat.

Dariusz „Konsolite” Pasturczak

Na spadochronie z klapy w suficie wypadł Michał „Emjoot” Jankowski