Kartka z kalendarza – 14 grudnia

W dzisiejszej Kartce z kalendarza wracamy do czasów, kiedy powstawało najwięcej studiów-legend, a platformery były niekwestionowanymi władcami giereczkowa. Wracamy do początku lat 90.

id Software zna każdy, w ramach Kartki wspominałem o tym studiu już kilkakrotnie, co nie powinno dziwić, bo to twórcy Quake’a czy Dooma, to oni spopularyzowali strzelaniny FPP. Ale zanim nastała złota era id Software, zanim powstał Wolfenstein 3D czy nawet Catacombs 3D ta sama ekipa stworzyła swego rodzaju ikonę pecetowych platformerów owego czasu – serię Commander Keen.

ffb8e255-296c-44dc-825c-fbdadaa32657

Pierwsza odsłona serii ukazała się 14 grudnia 1990 roku, w czasach gdy id Software funkcjonowało nieoficjalnie pod nazwą Ideas from the Deep. Była to epizodyczna historia małego chłopca imieniem Billy Blaze, który odkrywa, że Ziemia znajduje się w niebezpieczeństwie za sprawą inwazji obcych. Dziarski bohater nakłada kask futbolowy brata i wsiada do skonstruowanego przez siebie statku międzygwiezdnego, aby wcielić się w swoje alter-ego Komandora Keenem. Gra była przepełniona platformami, po których skakaliśmy oraz strzelaninami do obcych czy robotów.

Tytuł okazał się ogromnym (na ówczesne czasy) sukcesem komercyjnym. Duża w tym zasługa braku poważnej konkurencji na pecetowym rynku. Platformówki były grami dominującymi na konsolach, Nintendo miało hydraulika Mario, Sega jeża Sonica. Będące wówczas 200 lat za konsolami pecety nie mogły pochwalić się naprawdę dobrą produkcją w tym gatunku, lepsze czasy dopiero miały nadejść. Wydawca gry – firma Apogee – uzyskiwała średni miesięczne dochody na poziomie 7 000 dolarów, sam Commander Keen wygenerował w ciągu dwóch tygodni od premiery 30 000 dolarów. Ekipa odpowiedzialna za produkcję z pieniędzy, jakie zarobiła na grze była w stanie usamodzielnić się i pod własnym szyldem dokonać rewolucji.

de450f82-ff38-452a-9413-b2295b6a3830

Sama gra została również dobrze przyjęta przez media branżowe, była chwalona za oprawę graficzną oraz humor. Rewolucyjna była technologia, za którą odpowiedzialny był John Carmack. To dzięki jego rozwiązaniom platformery wreszcie mogły zawitać na ułomne pecety. Tak zwana technika side-scrollingu pozwalała na to, aby kamera płynnie przemieszczała się za postacią gracza, co upłynniało rozgrywkę i usuwało nieprzyjemny efekt „przesuwania” planszy, gdy postać znalazła się na skrajnych końcach ekranu monitora. Na konsolach ta technika była obecna już od pewnego czasu, dzięki Carmackowi klawiaturstwo dogoniło konsole.

Być może seria doczekałaby się większej ilości odsłon, ale nagły sukces Wolfenstein 3D sprawił, że platformery przestały być priorytetem dla id Software. Kolejna gra z marki – i jak na razie ostatnia – ukazała się dopiero w 2001 roku wyłącznie na przenośną konsolę Game Boy Color. Nad produkcją nie pracował żaden z oryginalnych twórców.

id Software zostało wykupione w 2009 roku przez ZeniMax Media, właściciela studia Bethesda. Wraz z nowym właścicielem zaszły pewne zmiany w kanonie. Dotychczas bezimienny marine z Dooma okazał się prawnukiem B.J. Blazkowicza z serii Wolfenstein, zaś Billy Blaze jego ojcem.

Jakub Antoniuk