Kartka z kalendarza, 12 marca – Ubisoft \ Terry Pratchett

Witajcie serdecznie w leniwą niedzielę 12 marca 2017 roku. Jeżeli macie pecha i musicie siedzieć w robocie, to wiedzcie, że dzisiaj ma miejsce Światowy Dzień Drzemki w Pracy. Jak przytniecie komara to macie wymówkę. Poza tym dzisiaj dodatkowo obchodzimy Dzień Matematyki oraz Dzień Przeciwko Cenzurze Internetu.

Weekendzik to i dzisiejsza Kartka z kalendarza wyszła nam obfitsza niż miało to miejsce ostatnimi dniami. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Winfrid pisze o Ubisofcie, a ja wspólnie z Anną Rogalą o Terrym Pratchecie, genialnym autorze wspaniałej serii o Świecie Dysku.

Ubisoft

1986 rok to był dobry rocznik, w końcu przyszedłem w nim na świat, ale dla większości z was ważniejszym wydarzeniem były narodziny mojego młodszego, francuskiego brata. Ubi Soft Entertainment Software powstało w głowach braci Guillemot 12 marca tego pięknego roku, który również wsławił się eksplozją reaktora w Czarnobylu. Mówiłem, dobry rocznik! Od 2003 roku nazwa uległa zmianie na Ubisoft Entertainment SA, choć i tak wszyscy mówią Ubi.

Firma, która bardzo prężnie rozwija się w ostatnich latach, notując kolejne rekordy sprzedażowe, jest przez wielu postrzegana, jako synonim zepsutych gier na premierę. To prawda, ich tytuły słyną z bugów (a inni to są święci i wydają pełnoprawne gry? – dop. Jakub) i wiele można im zarzucić od strony technicznej. Sporo jest też głosów w Internecie, że tylko EA jest w stanie z nimi konkurować, jako najgorsza firma w branży. Moim zdaniem są to jednak zdania mocno przesadzone. Oczywiście zgadzam się z problemami gier na starcie. Jednak jest też druga, dużo ważniejsza strona tej monety.

Jako jedni, z niewielu dużych studiów, nie boją się szukać nowych dróg i oprócz flagowych tasiemców, z Assassin’s Creed, Far Cry, Just Dance czy Tom Clancy’s w nazwie, mają całkiem pokaźne portfolio tytułów unikatowych. Wiedzieliście na przykład, że produkowali gry na 34 platformy? To oni stoją za przenosinami Baldur’s Gate na konsolę Playstation 2, są także wydawcą rodzimego Call of Juarez, to oni odpowiadają za Dark Messiah of Might and Magic. Choć gry o sportach zimowych zniknęły na lata, wydali Steep, a także genialnego taktycznego FPSaRainbow Six: Siege. Czy można więc mieć do nich pretensje, że szukają pieniędzy w pewniakach? Ja na pewno nie mam i jestem wielkim fanem ich tytułów. Nikt nie jest idealny, ale na pewno trzeba docenić ich starania, by rynek gier jednak nie był podzielony na cykle od premiery nowego Call of Duty do premiery następnej FIFY.

To jak? Gracie już w Wildlands?

Winfrid

Korzystając z prawa redaktora prowadzącego chętnie dodam jeszcze kilka słów od siebie odnośnie Ubi. Współczesne gry francuskiego wydawcy z wielu powodów mnie nie interesują, ale nie mogę im odmówić masy, naprawdę masy, wspaniałych klasyków, w które zagrywałem się jako nastolatek. Rayman 1 i 2, pierwszy Splinter Cell, Rainbow Six, Ghost Recon czy niedocenione Beyond Good & Evil. To świetne produkcje, w które zagrywałem się namiętnie w czasach gdy ciężko chorowałem na klawiaturstwo. To Ubisoft uratował od zapomnienia i świetnie odświeżył markę Prince of Persia oraz Heroes of Might & Magic. Nawet jeżeli dzisiaj nie jest mi z nim po drodze to propsy za dziedzictwo.

Jakub Antoniuk

***

Terry Pratchett

Terry Pratchett to jeden ze współczesnych autorów fantasy, którego powinien znać każdy szanujący się miłośnik literatury. Pogodny dziadek był autorem wielu satyr na otaczającą nas rzeczywistość przedstawionych w fantastycznych i zwichrowanych światach. To jeden z największych brytyjskich autorów, który stał się legendą jeszcze za życia.

Pratchett urodził się w 1948 roku i od najmłodszych lat fascynowała go astronomia. Niestety niewystarczające umiejętności matematyczne nie pozwoliły mu spróbować zrealizować marzenia o tym, aby zostać astronomem. Znalazł sobie substytut, literaturę science-fiction, którą pokochał prawdziwą i głęboką miłością. Czytał Herberta George’a Wellsa, autora Wojny światów czy Wehikułu czasu. Pod wpływem literatury, sam zapragnął tworzyć. Pierwszy sukces przyszedł już w wieku 15 lat, kiedy to miała miejsce jego pierwsza komercyjna publikacja. W 1971 roku miała miejsce premiera jego pierwszej większej powieści zatytułowanej Dywan, która powstała, gdy pracował jako dziennikarz. Na początku lat 80. mając już na koncie kilka powieści napisał dzieło, które zapoczątkowało jego najbardziej znaną serię i jego wielką międzynarodową karierę – Kolor magii. Spory wkład w sukces miało słuchowisko emitowanie w radio na podstawie książki. Kolejne jego dzieło, Blask fantastycznych, potwierdził, że Pratchett jest świetnym pisarzem.

Po czwartej powieści, oczywiście świetnym Morcie, porzucił pracę rzecznika prasowego i skupił się wyłącznie na pisaniu. Każda kolejna książka sprzedała się coraz lepiej, rosła baza miłośników jego twórczości. W pewnym momencie stał się najpopularniejszym pisarze w Wielkiej Brytanii i jednym z najbardziej znanych na świecie. Był wyjątkowo płodnym autorem, średnio dostarczał dwie pozycje rocznie. Większość związana była ze Światem Dysku, ale był autorem również Trylogii Nomów, a wspólnie z Stephenem Baxterem napisał Cykl o Długiej Ziemi. Poza tym współpracował z innymi autorami.

O swoich wspomnieniach związanych z genialnym pisarzem opowie znana z podcastu Asian JAM Anna Rogala.

Na Terry’ego Pratchetta trafiłam stosunkowo późno, bo dopiero w okolicach szkoły średniej. Widywałam już wcześniej jego książki w księgarniach, ale dziwne rysunki Josha Kirby spowodowały, że postrzegałam je bardziej jako literaturę dziecięcą niż fantasy dla bardziej wymagającego czytelnika. Jak dobrze, że zostałam szybko wyprowadzona z błędu. Blask Fantastyczny był początkiem mojej przygody z Pratchettem. Od tego momentu lawinowo chłonęłam kolejne tomy Świata Dysku, obserwując stopniową przemianę, jaka nastąpiła w stylu Terry’ego. Od zwyczajnej parodii kanonu literatury – Conana Barbarzyńcy, Cthulhu, Jeźdźców Smoków z Pern, dzieł Szekspira aż do własnego, tętniącego życiem świata, w którym Rincewind ma nieustanne szczęście w nieszczęściu, Śmierć przytula kolejne stosy kotów a Sam Vimes próbuje nie zwariować jako komendant wesołej Straży Miejskiej. Chory, montypythonowski humor idealnie wpisał się w moje czytelnicze potrzeby i niewątpliwie ukształtował sposób postrzegania świata. Patrzę na swoją półkę z książkami i w oku kręci się łza. Ze smutku, że to już koniec opowieści, więcej książek nie dostaniemy….

Niestety wszystko, co dobre ma swój koniec. W 2007 roku do wiadomości publicznej została podana informacja, że autor cierpi na rzadką odmianę choroby Alzheimera. Mimo to cały czas Pratchett tworzył, i choć poziom jego dzieł nieco się obniżył, były mniej jajcarskie, to wciąż były to dobre, przyjemne książki. Poza literaturą Pratchett uwielbiał gry komputerowe. Kiedyś w wywiadzie wspomniał, że uwielbia serię Half-Life, The Elders Scrolls 4: Oblivion czy serię Thief. Odszedł pozostawiając po sobie ogromne dziedzictwo 2 lata temu, 12 marca 2015 roku w wieku 65 lat.

Anna Rogala, Jakub Antoniuk