Kartka z kalendarza – 16 grudnia

W dzisiejszej Kartce z kalendarza powspominamy grę, która na dobrą sprawę jeszcze się nie ukazała w pełnej wersji, a mimo to jest już z nami od dłuższego czasu i najprawdopodobniej swoje najlepsze dni ma już za sobą. Mowa o Day Z.

foto-3Pomysłodawcą Day Z był Nowozelandczyk, Dean Hall, były żołnierz, po przejściu do cywila projektant gier wideo. Jego giereczkowy debiut miał miejsce w strukturach studia Sidhe Interactive przy przyzwoitej wyścigówce Speed Racer na Playstation 2 oraz Wii. Kolejną jego produkcja był stworzony samodzielnie Day Z, mod do czeskiej taktycznej strzelaniny FPP – ARMA 2: Operation Arrowhead. Day Z był symulatorem przetrwania w czasach zombie apokalipsy. Do dyspozycji mieliśmy otwarty świat fikcyjnej postsowieckiej Czarnorusi. Naszym zadaniem było przeżyć w bardzo ciężkich warunkach, unikać krwiożerczych nieumarłych oraz jeszcze gorszego ścierwa, jakim są żywi ludzie. Gra nie posiadała fabuły, zaczynając przygodę lądowaliśmy bezbronni w środku nicości i musieliśmy samodzielnie nauczyć się jak funkcjonować w niebezpiecznym świecie gry. Jeżeli byliśmy nierozważni lub mieliśmy pecha natychmiast kończyliśmy jako pokarm dla nieżywych.

Aby osiągnąć cel musieliśmy nie tylko czołgać się po krzakach, aby nie zostać zauważonym, nie tylko łupiliśmy opuszczone budynki w poszukiwaniu broni i innych przydatnych przedmiotów. Musieliśmy dodatkowo pamiętać o tak przyziemnych sprawach, jak zaspokajanie głodu czy pragnienia oraz leczenie odniesionych ran. Jak nie zabili nas inni gracze lub zombie to mogła nas wykończyć utrata krwi. Mod był bardzo mocno nastawiony na granie w grupach przez sieć, bez współpracy, zwłaszcza w nocy byliśmy bardzo łatwym celem.

fota-4Produkcja okazała się nagłym niesamowitym hitem. Okres wybuchu popularności szczęśliwie zbiegł się z letnią wyprzedażą na Steamie. Wymagana do zabawy steamowa paczka ARMA 2 z dodatkami mimo jedynie symbolicznej obniżki przez cały czas trwania promocji nie schodziła z podium najlepiej sprzedających się gier.

Bohemia zainteresowała się popularnym modem, zaprosiła do współpracy Deana Halla i ogłoszono prace nad samodzielną, pełnoprawną grą Day Z. Ze względu na ogrom świata, specyfikę rozgrywki, mnóstwo błędów oraz brak balansu zdecydowano się na nieco inny sposób publikacji niż zazwyczaj. Zamiast czekać kilka lat aż gra będzie dopracowana (a euforia opadnie) postanowiono wzorem choćby Minecrafta wypuścić ją w takiej formie, jaka jest i na bieżąco rozbudowywać i łatać. Day Z trafiło do raczkującego wówczas steamowego wczesnego dostępu 16 grudnia 2013 roku i jak na razie, mimo upływu trzech lat wciąż w nim tkwi, co stało się już tematem wielu żartów.

Jakub Antoniuk