Jakubowe Suchary #8 – Leisure Suit Larry (cz.2/2)

W pierwszej części poświęconej historii serii Leisure Suit Larry poznaliśmy, jakie były początki ciapowatego podrywacza w odległych latach 80. Teraz pora przyjrzeć się, jakie przygody przeżył pod koniec XX wieku.

Na przełomie lat 80. i 90. Sierra zaczęła przesiadać się z wysłużonej technologii, która napędzała wszystkie dotychczasowe hity, na wykorzystującą sieć oraz sieciowe tryby rozgrywki. Pomysł okazał się nietrafiony, silnik zły, a wszystkie stworzone przy tej okazji tytuły ostatecznie trafiły do kosza. To była spektakularna klapa, która kosztowała firmę kilka wagonów gotówki i zmusiła do rozważniejszego działania. Najbezpieczniejszym krokiem w danej sytuacji było postawienie na sprawdzone, znane marki, które są gwarantem zysku. Larry Laffer, który przy boku Patti przeszedł na zasłużoną emeryturę, nie nacieszył się spokojem zbyt długo, bo został powołany przez włodarzy Sierry do kolejnej gry.

Tylko jak wybrnąć z sytuacji, kiedy losy podrywacza są ukończoną opowieścią z pozamykanymi wątkami, nie sięgając po schemat znany z trylogii? Patti, jako wybranka Larrego oraz grywalna postać, była darzona sporą sympatią i przedstawienie jej jako kolejnej podłej baby, która złamała serce Lafferowi, nie wchodziło w grę. Poirytowany faktem jak ugryźć temat, Al Lowe w odpowiedzi na kolejne pytanie nad czym pracuje, odpowiedział na odczepnego, że nad piątą częścią. Ta niegrzeczna odpowiedź okazała się objawieniem, którego potrzebował. Dlaczego tworzyć bezpośrednią kontynuację, jeżeli można przyśpieszyć numerację? Ten patent był idealnym wytłumaczeniem, dlaczego sprawy mają się tak, a nie inaczej. Dział marketingu Sierry był zachwycony tak niedorzecznym rozwiązaniem, bo pozwalało to na wzbudzenie większego zainteresowania, tworząc mit zaginionej czwartej części. Stworzono kilka funkcjonujących obok siebie mitów. Jeden mówił, że pies Ala zjadł dyskietki, na których znajdowała się niemal finalna wersja gry, inna twierdziła, że jeden z programistów pokłócił się z Sierrą i opuszczając firmę zabrał ze sobą kod gry. Rozpowiadana między graczami historia działała na wyobraźnię, a tytuł Leisure Suit Larry 4: The Case of the Missing Floppies stał się wewnętrznym żartem studia i kilkakrotnie pojawiał się w późniejszych częściach przygód Larry’ego.

Leisure Suit Larry 5: Passionate Patti Does a Little Undercover Work (polski tytuł Leisure Suit Larry 5: Patti Pianistka robi małą lecz tajną robótkę, znana również pod tytułem Fala miłości) ukazał się w 1991 roku i był w wielu aspektach rewolucją dla serii. Zastosowano zupełnie nowy silnik graficzny nazywany SCI1. Uboga paleta barw została rozszerzona do 256 kolorów, przez co obraz był barwniejszy, bogatszy w detal i przyjemniejszy dla oka. Design przeszedł ogromną zmianę, bo postacie utrzymane we względnie realistycznej oprawie zostały zastąpione nieco karykaturalnymi, bliższymi kreskówkom. Najmocniej została przemodelowana postać Laffera, który stał się knypkiem z długim nochalem, co świetnie symbolizowało jego ciapowatość. Największą rewolucją był zupełnie nowy interface komunikowania się z graczem. Archaiczny mechanizm wpisywania komend z klawiatury został zastąpiony przez taki w pełni operowalny za pomocą myszki. Sierra dzięki SCI1 dogoniła konkurencję, jaką nagle stał się LucasArts, który w 1987 roku przy okazji Maniac Mansion wyznaczył nowe standardy dla gatunku przygodówek.

Piąta część wywróciła cały świat Larry’ego do góry nogami. Larry miał ożenić się z Patti, ale ta uciekła sprzed ołtarza, stawiając nad życiem rodzinnym własną karierę. Na domiar złego, dyskietki z czwartą częścią gry zaginęły, co doprowadziło bohatera do depresji i w efekcie amnezji. Larry pracował teraz w studiu filmowym, zaś Patti jako szpieg infiltrowała studia produkcyjne, rzekomo wysyłające informacje podprogowe. Tą dwójką sterowaliśmy na zmianę przez całą grę aż do wielkiego finału, podczas którego doszło do ponownego zejścia się pary.

Niewiele później powstał Leisure Suit Larry in the Land of the Lounge Lizards VGA, czyli remake pierwszej części, stworzony zupełnie od podstaw na technologii SCI1. Fabularnie była to ta sama gra, ale w zupełnie nowej, przyjemniejszej oprawie, mechanicznie nieznacznie rozszerzona dzięki nowemu interfejsowi.

Kolejna część, zatytułowana Leisure Suit Larry 6: Shape Up or Slip Out (polski podtytuł to Z impetem w głąb), pierwotnie ukazała się w 1993 roku i porzuciła linię fabularną wszystkich dotychczasowych odsłon. Patti została wymazana z kart historii, a Larry jako wolny strzelec przybył do La Costa Lotta w celu zakosztowania atrakcyjnych kobiet. Ich imiona i nazwiska były anagrami popularnych trunków. Na swoim celowniku Larry miał osiem piękności, które wymagały odmiennego podejścia, aby zainteresować się fajtłapowatym Casanovą. Ponownie styl graficzny uległ lekkiemu liftingowi. Wszystkie napotkane postacie były przedstawione w dosyć realistycznym stylu, jedynie Larry pozostał karykaturalnym knypkiem z nieco mniejszym nosem. Rok później ukazało się wydanie CD-ROM rozszerzone choćby o możliwość wyświetlania grafiki w rozdzielczości 800×600 i pełny dubbing, po raz pierwszy obecny w serii. W rolach głównych obsadzeni zostali aktorzy powiązani głównie z dubbingiem do filmów animowanych oraz gier komputerowych, Jan Rabson – jako Larry Laffer – oraz Neil Ross – jako nieodłączny, złośliwy Narrator.

Ostatnią częścią serii było wydane w 1996 roku Leisure Suit Larry: Love for Sail, wydane w Polsce dopiero w 2000 roku pod tytułem Larry 7: Miłość na fali. Przy tej części powrócono do sprawdzonego w oryginalnej trylogii patentu z bezpośrednią kontynuacją linii fabularnej poprzedniczki. Z impetem w głąb zakończyło się sukcesem, Larry spędził noc z Shamarą, jednak na początku siódemki okazuje się, że Larry był dla niej jedynie przygodą na jedną noc i dużo bardziej liczą się dla niej pieniądze, zwłaszcza cudze. Zostawia przykutego do łóżka kajdankami Larrego w samych slipach, ogołacając całkowicie jego portfel. Na poprawę humoru Larry udaje się w rejs luksusowym liniowcem HGW Babilon, na którym odbywa się Puchar Zdobywców Pani Kapitan, gdzie nagrodą jest tydzień w kabinie Pani Kapitan Kasi. Oczywiście Larry jako życiowa oferma nie ma szans na wygranie tego konkursu i aby osiągnąć swój cel jedyne, co może, to oszukiwać. Oczywiście nie zabrakło na pokładzie wielu atrakcyjnych kobiet, na których widok krew Larry’emu spłynęła z mózgu i które tradycyjnie wykorzystują go do swoich nieczystych zagrywek, wywołując u graczy salwy śmiechu.

Tytuł odniósł spory sukces komercyjny, jak i medialny na naszym rynku, w dużej mierze była to zasługa nie tyle tematyki, bohatera i wspaniałego humoru, a dubbingu. W rolę Larry’ego wcielił się zawsze genialny Jerzy Stuhr. Udział tego świetnego aktora miał miejsce rok przed jego najbardziej znaną rolą dubbingową, czyli Osłem ze Shreka i dwa lata po równie wspaniałej roli Mushu w Mulan. Drugim zachęcającym nazwiskiem była Katarzyna Figura, kojarzona głównie z filmami, w których prezentowała swoje atuty, niekoniecznie aktorskie, ale jak bywa z tego typu aktorkami, jej rola już nie była tak udana i była bardziej marketingowym wabikiem. Na szczególne wyróżnienie zasługiwały jeszcze dwie role, pominięte w materiałach promocyjnych: Narratora, w którego wcielił się Jacek Czyż, znany z wielu kreskówek (Tygrysek z Nowych Przygód Kubusia Puchatka), czy gier komputerowych (Irving Lambert ze Splinter Cell: Chaos Theory) oraz obdarzona bardzo charakterystycznym głosem Miriam Aleksandrowicz, wcielająca się w rolę złośliwej, wrednej, jednookiej i jednonogiej sprzątaczki Jańci, której słownictwo w dużej mierze składało się z wypikiwanych wulgaryzmów. Cytując wredną kuternogę, słuchanie jej rozmów z Larrym było “Całą pie*****ną przyjemnością po naszej, k***a, stronie.”

Miłość na fali pod każdym względem była najbardziej rozbudowaną częścią serii. Grafika powróciła do kreskówkowego, karykaturalnego stylu, dzięki czemu nawet dzisiaj wygląda dobrze. Powróciła w ograniczonym stopniu konsola tekstowa, w której wydawaliśmy polecenia, wpisując odpowiednie zwroty z klawiatury. Był to pomysł nieco chybiony, bo współczesny gracz, przyzwyczajony do rozwiązań LucasArts, miał problemy, aby przestawić się na ten system. Nieco dziwne było wykorzystanie konsoli tekstowej jedynie w kilku miejscach, 95% zadań można było wykonać używając jedynie myszki. Gdyby nie poradniki, pewnie wielu (w tym ja) nie ukończyłoby gry, bo różnicowała ona polecenia “zbij” i “rozbij” czy “daj” i “podaj”. Wygodniejsze byłoby stosowanie konsoli jedynie jako bonusowej funkcjonalności, pozwalającej odsłonić nagie piersi ukryte za elementami otoczenia. Jako urozmaicenie zabawy, autorzy umieścili nieobowiązkową – ale wciągającą – mini grę Dorwać Ogóra nawiązującą do kreskówki Gdzie jest Wally. Naszym zadaniem było wyłapanie poukrywanych na planszy dildo ubranych podobnie jak bohater kreskówki.

Finisz zachodniego wydania był typowy dla większość odsłon serii, ale w odróżnieniu od poprzedniczek, zdradzał jaka będzie kolejna przygoda Laffera. Przekaz w końcowej animacji był jasny, seria poleci w kosmos. W jakim celu gry udają się w kosmos, wiemy doskonale. Leisure Suit Larry: Explores Uranus zapowiedziano na 1998 rok, ale gra nigdy się nie ukazała i w tym wypadku nie miał z tym związku kolejny szalony pomysł Ala Lowe. Powstał szkic scenariusza oraz próbna animacja 3D (bo gra miała przejść w trzeci wymiar), ale zmiany personalne w zarządzie Sierry (Williamsowie sprzedali firmę w lipcu 1996 roku), złe decyzje strategiczne, kolejni nie radzący sobie właściciele, procesy sądowe związane z oszustwami podatkowymi oraz problemy wewnętrzne studia sprawiły, że projekt szybko został anulowany a twórcy chwilę później pożegnali się ze studiem. Polskie wydanie gry pozbawione więc było animacji ze statkiem UFO.

Larry 7: Miłość na fali było pierwszą częścią z serii, która pojawiła się w sprzedaży na naszym rynku za sprawą CD Projektu. Wcześniejsze przygody pechowego podrywacza zostały u nas wydane w polskich wersjach językowych dopiero rok później za sprawą nieistniejącej już firmy Play It (wówczas wydawcy takich tytułów jak Mafia, Max Payne, Serious Sam czy Grand Theft Auto). W pierwszej kolejności wydano Larry 5: Fala miłości, zaś rok później pojawiło się zbiorcze wydanie wszystkich części, od jedynki do szóstki. Zaginione dyskietki wciąż nie zostały odnalezione.

Pod koniec lat 90. przygodówki zaczęły tracić na znaczeniu (choć bardziej prawdziwe jest stwierdzenie, że gry akcji – głównie FPS-y – bardzo urosły), Sierra zaczęła wycofywać się z tego segmentu rynku oraz zrezygnowała z własnych produkcji. Bardziej opłacało się wydawać gry studiów zewnętrznych takie jak F.E.A.R., No One Lives Forever czy Half-Life. Marka Leisure Suit Larry, w przeciwieństwie do swojego twórcy Ala Lowe, nie odeszła na emeryturę, jednak to, co powstało pod tym szyldem, niewiele miało wspólnego z wesołymi przygodówkami dla inteligentnych odbiorców. Jeszcze w XX wieku ukazało się kilkanaście prostych produkcji wykorzystujących wizerunek postaci znanych z serii. Później postać Laffera została zmarginalizowana, na pierwszy plan wyszedł jego bratanek Larry Lovage, a dwie gry wydane już w XXI wieku (Magna Cum Laude oraz Box Office Bust) okazały się niestrawnymi zakalcami niewartymi wspomnienia.

W 2013 roku stary, dobry Larry próbował powrócić w jedynej prawilnej formie point and clicka za sprawą studia nFusion Interactive oraz wydawcy Replay Games. Teksańczykom udało się nakłonić do współpracy Ala Lowe i zebrać za pośrednictwem Kickstartera fundusze potrzebne na produkcję. Gra, zgodnie z zapowiedziami, miała być odświeżonym klasycznym Larrym, podanym w oprawie godnej XXI wieku. Większej zmianie mały jedynie ulec zagadki, aby starzy gracze ponownie mogli czerpać frajdę z obcowania z przygodami fajtłapowatego Casanovy. Udało dotrzymać się słowa, gra Leisure Suit Larry: Reloaded była taka, jak zapowiedziano, ale masowy odbiorca jej nie potrzebował. Starzy fani dorośli, pozakładali rodziny, niektórzy zdążyli już zostać dziadkami i nie odczuwali potrzeby ponownego obcowania z Larrym. Młodzież nie była zainteresowana tym tytułem. Po co grać, skoro dużo pikantniejsze (i mało wyrafinowane) treści ma w nadmiarze w Internecie.

Przed premierą Reloaded Al Lowe opuścił studio w atmosferze skandalu. Dyrektor generalny Paul Trowe pokazał nieletniej film z udziałem jej chłopaka, chciał dziewczynę przestrzec. Wyszło nie po jego myśli. Dziewczyna poszła na policję. Trowe przyznał się do tego, że przedstawił jej treści homoseksualne, a to jest zakazane w Texasie. Został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Aby całe zamieszanie nie odbiło się na pracy studia, wziął całą winę na siebie. Lowe w wywiadzie udzielonym po opuszczeniu szeregów studia mówił, że rozstał się z ekipą nie tylko ze względu na skandal z Trowe. Prawa do marki wciąż pozostają w rękach studia i ewentualne kontynuacje powstaną bez udziału Lowe. Po dosyć zimnym przyjęciu Reloaded dalsze losy Larry’ego są raczej mało prawdopodobne.