Homeworld: Deserts of Kharak

Razer: Nie mogę, po prostu nie mogę zacząć tej recenzji bez lekcji historii. Historii, która osobom nie znającym serii Homeworld pozwoli zrozumieć dlaczego tak wielu graczy wegetowało przez trzynaście długich lat, czekając na grę, która tak naprawdę mogła nigdy nie ujrzeć światła dziennego. W 1999 roku, założone dwa lata wcześniej, studio Relic Entertainment stworzyło jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą strategię czasu rzeczywistego, dziejącą się w przestrzeni kosmicznej. Homeworld zachwycił graczy na całym świecie swoją oprawą audiowizualną, charakterystycznymi, czarno białymi filmami przerywnikowymi, niesamowitą ścieżką dźwiękową, oryginalnym uniwersum i niespotykanym gameplayem, pozwalającym kierować jednostkami we wszystkich trzech wymiarach. Rok później Sierra wydała Homeworld: Cataclysm, bardziej spinoff niż sequel, stworzony przez Barking Dog Studios (obecne Rockstar Vancouver, ci od Bully’ego i trzeciego Max Payne’a). Dopiero w 2003 roku dostaliśmy pełnoprawny sequel. Sequel tak podobny, a jednocześnie inny od oryginału, że gracze do dziś nie mogą dojść do porozumienia, która część jest lepsza (a wiele osób twierdzi, że pierwsze miejsce na podium zajmuje Cataclysm). W tym punkcie seria zalicza postój, a jej fani zaczynają się uzbrajać w nieludzkie pokłady cierpliwości. W kolejnych latach THQ kupuje Relic Ent. (2003), później pozyskuje prawa do Homeworlda (2007), ale zanim zdąży ją wykorzystać, zalicza spektakularne bankructwo (2013).

W międzyczasie powstają serie RTS: Warhammer 40k Dawn of War i Company of Heroes, powszechnie uznawane za topowe w swoim gatunku. Pracownicy Relic, mimo wielokrotnie wyrażanej chęci, nigdy nie dostali szansy na stworzenie trzeciej części sagi o kosmicznych wygnańcach, szukających swojego prawdziwego pochodzenia. Dlatego część z nich (w tym niektórzy założyciele Relic) odchodzi od THQ i zakłada Blackbird Interactive, a w 2010 roku zapowiada swoją pierwszą grę – duchowego następcę HW, grę free-to-play o nazwie Hardware: Shipbreakers. Po bankructwie THQ licytację praw do marki Homeworld wygrywa Gearbox, którego szefostwo okazuje się być wielkimi fanami serii. By ta nie popadła w zapomnienie, w 2015 Gearbox, przy sporej pomocy Blackbird Interactive, wydaje remastery pierwszych dwóch części, by młodsze pokolenie graczy miało szansę poznać wspaniałą historię Kushan i Hiigaran (do tej pory poza używkami nie istniała żadna możliwość zakupienia starych Homeworldów). Jakby tego było mało Gearbox, widząc poczynania Blackbird z ich Shipbreakers, błogosławi ich oficjalnie licencją na markę Homeworld i pompuje w nich tyle kasy, że frituplejka Hardware: Shipbreakers zmienia się w pełnoprawny Homeworld: Deserts of Kharak! Coś, w co chyba nawet najwierniejsi fani przestawali wierzyć. Kolejny Homeworld. Po trzynastu latach. Preqel skupiający się na historii, której zarys poznaliśmy w intrze pierwszego HW. Prequel tak podobny, a jednocześnie inny od oryginału, że do dziś nie mogę dojść do porozumienia z samym sobą, czy jestem zachwycony, czy zawiedziony.

Prez: Homeworld to również jedna z moich ulubionych serii strategicznych, jeśli nie serii gier komputerowych w ogóle. Fantastyczna oprawa audio-wizualna, cudowna muzyka i klimat, którego nikomu nie udało się skopiować do dzisiaj. Wciągająca historia w kampanii singlowej i emocjonujące pojedynki multi, czyli coś, w czym Relic od zawsze było doskonałe (Dawn of War i Company of Heroes to też świetne gry, zwłaszcza w trybie multiplayer). Mój oryginalny, pudełkowy Homeworld 2 pożyczył ode mnie kolega i gra nigdy do mnie nie wróciła. Remaster był jak manna z nieba, z kolei prequel zaatakował mnie nieco z zaskoczenia. Ucieszyła mnie możliwość poznania początków tej epickiej podróży. Odpaliłem grę i zakochałem się od razu, bo to w sumie ten sam, stary HW, chociaż tak naprawdę zupełnie inny.

Cooldan: Aha! Moje podejście emocjonalne do Homeworld jest dokładnie takie same jak do drzewostanu w Zimbabwe. Czyli żadne, żeby nie było wątpliwości. Nigdy nie grałem w żadne HW i fabularne założenia Deserts of Kharak brałem „na czysto”. Co ciekawe od pierwszego filmiku wsiąkłem w klimat absolutnie i całkowicie. Gra przedstawia nam świat Kharak na krawędzi zniszczenia. Z roku na rok pustynia pokrywa coraz większą powierzchnię planety, a konflikt między Koalicją Północy i pustynnymi klanami z miesiąca na miesiąc się zaostrza. Oficer badawczy Rachel S’jet dołącza do ekspedycji mającej na celu zbadanie znajdującego się pośrodku pustyni tajemniczego obiektu, który jak podejrzewają, może być szansą na ratunek dla planety. Naturalnie bardzo szybko wszystko idzie w diabły i jeszcze zanim ekspedycja na dobrze wyruszy, siły Koalicji zostają zaatakowane, a nasi bohaterowie pozostawieni sami sobie i odcięci od jakichkolwiek zapasów.

2016-01-22_00001

Razer: I ta część gry jest świetna. Od razu czuć, że to Homeworld. Przerywniki filmowe, w tej części kolorowe, wciąż przypominają tchnięte życiem szkice koncepcyjne. Nasączone niesamowitą narracją, doprawione charakterystyczną muzyką inspirowaną bliskowschodnimi motywami – powraca Paul Ruskay, twórca muzyki całej serii! Aż szkoda, że nie ma tych przerywników filmowych jeszcze więcej. Widząc interfejs po raz pierwszy poczułem się jak w domu. Jest tu wszystko za czym tęskniliśmy, od podobnej kolorystyki, strategicznych znaczników jednostek, po charakterystyczny basowy drop towarzyszący odpalaniu mapy. Design pojazdów nie pozostawia wątpliwości w jakim uniwersum się znajdujemy (jednym z ojców założycieli Blackbird Interactive jest art director dwóch pierwszych HW). Znowu mamy do czynienia z motywem drogi, zdeterminowaną załogą stawiającą czoło przytłaczającym przeciwnościom losu. Na dodatek pojawia się kilka wizualnych i muzycznych nawiązań żywcem wyjętych z poprzednich części, które łapią za serce równie mocno, co pierwsze pojawienie się Sokoła Millenium w Przebudzeniu Mocy. A wszystko skąpane w całkiem niezłej oprawie graficznej, ciągniętej przez „zwykłe” Unity 3D. A gdy powiem wam, że tekstura nieba nad Kharakiem, widoczna po zakończeniu ostatniej misji, jest dokładnie tą samą teksturą, która została użyta w misjach wokół Kharaku w remasterze pierwszego Homeworld, to zrozumiecie, że nad tą serią pracują prawdziwi pasjonaci i wkładają w nią całe serducho!

Prez: To prawda, że na każdym kroku widać ilość serca włożoną w tę produkcję. To nie jest jakiś tam sequel po latach, który z poprzednimi grami ma wspólny tytuł. Deserts of Kharak to integralna część całości, wspaniały prezent dla fanów, ale jednocześnie idealny punkt startowy dla ludzi, którzy w HW wcześniej nie grali, jak chociażby Cooldan. Idealny, bo rewelacyjny remaster pierwszych dwóch części czeka na wyciągnięcie ręki.

2016-01-22_00009

Razer: I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie fakt, że z misji na misję gameplay, przeniesiony z bezkresnej pustki kosmosu na piaskowe wydmy Kharaku, przestaje sprawiać przyjemność. Do dziś ciężko mi jednoznacznie określić co mi nie pasuje. Trochę za mała różnorodność jednostek? Szybsze tempo rozgrywki? A może drobne uniedogodnienia w interfejsie (za mały zoom out, orbitowanie kamerą wokół jednostki zmieniające się nagle w przesuwanie kamery na bok, bo kursor myszy dojechał do krawędzi ekranu)… Chyba po prostu brakowało mi tych gigantycznych niszczycieli, majestatycznie sunących przez jarzące się nebule, niczym futurystyczne, kolorowe okręty marynarki wojennej.

Przeniesienie gry na pustynię przyniosło ze sobą wiele ciekawych rozwiązań, takich jak bonus do obrażeń za przewagę wysokości nad przeciwnikiem, albo zrywanie linii widoczności przez chowanie się za wydmami. W grze ponownie zastosowano system „stałej floty” – statki które przeżyły, przechodzą do kolejnej misji, zdobywają doświadczenie, awansują. Można „kite’ować”, można „micrować”, na każdą jednostkę jest kontr-jednostka. I niby wszystko jest na swoim miejscu, ale z biegiem misji pośród tego wszystkiego dostrzegałem coraz mniej starego, dobrego HW.

Prez: Jak dla mnie trochę przesadzasz, bo jak sam zauważyłeś, jest tu prawie wszystko to, za co kochasz serię. Przeniesienie rozgrywki na powierzchnię planety to też powiew świeżości, zwłaszcza że remaster wyszedł raptem rok temu i trzecia taka sama gra mogłaby niekoniecznie się sprzedać. Deserts of Kharak jest miksem Homeworld i cudownego Ground Control. To strategia łatwa do przyswojenia, ale ciężka do opanowania na poziomie mistrzowskim – jak naprawdę dobry jesteś, przekonasz się w multi (szkoda, że niewiele osób gra w ten tryb). A propos trudności – prequel jest zauważalnie łatwiejszy, ale poziom trudności zawsze można podnieść oczko wyżej.

12656275_10207247794507493_107250667_o

Cooldan: I znowu – ja nie mam żadnego odniesienia. Po prostu cieszyłem się z grania w grę RTS, bo ostatnio ten gatunek prawie nie ma żadnych wartych odnotowania przedstawicieli. A nowy HW to bardzo przyjemny RTS. Główna jednostka ekspedycji, Kapisi, ogromny carrier, wręcz pustynny lotniskowiec, jest ruchomym centrum dowodzenia. To w nim produkujemy jednostki, wynajdujemy nowe technologie, korzystamy ze wsparcia lotnictwa, a w późniejszym etapie nawet wystrzeliwujemy rakiety balistyczne. Dodatkowo Kapisi wyposażony jest w szereg systemów wspomagających (wieżyczki strzelnicze, możliwość naprawy innych jednostek, zwiększenie zasięgu sensorów, etc.) i w zależności od tego jak rozdysponujemy dostępnymi zasobami energii (niczym w FTL) tak z systemów będziemy korzystać. Ktoś atakuje nasz lotniskowiec? Ładujemy całą moc w wieżyczki i najprawdopodobniej Kapisi sam o siebie zadba.

Gra miała swoje korzenie w Shipbreakers i element rozbierania wraków jest tu jak najbardziej obecny. Ponieważ przemierzamy bezkresną pustynię, to właśnie znajdujące się tu i ówdzie wraki tajemniczych statków kosmicznych stanowią nasze główne źródło surowców. Dodatkowo, czasem natrafiamy na artefakt, który po dostarczeniu do statku bazy, potrafi wpłynąć na jego możliwości. To, że gra dzieje się w głównej mierze na pustyni, przekłada się również na element strategiczny np. czołgi nie potrafią przestrzelić się przez czubek wydmy do przeciwnika po drugiej stronie, a ustawienie jednostek na wzniesieniu wpływa bezpośrednio na jego możliwości bojowe. Czy oddzielny ekran strategiczny, na którym widzimy zasięg naszych sensorów i schematyczne ukazanie akcji, również jest przeniesiony z poprzednich części? Bo szczerze mówiąc, dużą część misji obserwowałem właśnie z tej perspektywy.

Homeworld-8-980x551

Prez: Tak, to jest znak rozpoznawczy serii. Jak porządnie opanujesz grę, to większość czasu spędzisz właśnie w tej perspektywie. Tak jest szybciej, efektywniej i możesz poczuć się jak prawdziwy strateg. Poza tym rozległe mapy i odległości, jakie pokonuje nasza ekspedycja, to idealny pretekst dla powrotu widoku strategicznego. W grze dla wielu graczy jest on wręcz niezbędny. Oczywiście widoki na przybliżeniu są cudne i czasem dobrze jest zaobserwować akcję z bliska. Powraca możliwość skoncentrowania kamery (klawisz F) na zaznaczonej grupie jednostek i obserwowania jej płynnego działania przedstawiającego starcie z przeciwnikiem. Niestety, jak zauważył Razer, kamera lubi czasem zwariować. Na szczęście niezbyt często.

Razer: Ja nie przepadam za widokiem strategicznym, wolałbym go używać tylko do sprawdzania sytuacji na całej mapie, a normalnie grać w widoku taktycznym. Niestety ten drugi ma tak małe oddalenie, że da się w nim wygodnie ogarnąć tylko najmniejsze potyczki – podczas większych bitew zawsze narzekałem pod nosem że nie mogę kamery bardziej oddalić. Szkoda też, że nie bardzo da się przechylić kamerę tak, żeby pokazywała więcej nieba. Podczas rozgrywki to się nie przydaje, ale do robienia screenów byłoby idealne. A jak ktoś lubi piękne widoki w grach, to w Pustyniach Kharaku będzie chciał robić screeny, oj tak. Twórcy dodali nawet skrót klawiszowy, który całkowicie ukrywa jakikolwiek interfejs i nawet pozwala grać w takich warunkach (klawisze Ctrl + H).

Cooldan: Osobiście w grze zakochałem się na tyle mocno, że ukończyłem ją w dwa dni (największy pozytyw bycia na zwolnieniu lekarskim) i zajęło mi to w sumie trochę ponad 10 godzin na średnim poziomie trudności. Co więcej – gra nie sprawiła mi jakichś ogromnych trudności, nie wiem czy to wynika z mojego geniuszu strategicznego, czy po prostu tytuł nie należy do najtrudniejszych (To drugie – Prez). Nie bez znaczenia było moje chomikowanie jednostek i dbanie o weteranów, bo pod koniec gry zaczynałem misje z prawie całkowicie zapełnionym limitem armii. W HDoK oprócz kampanii jest również typowy, oparty o potyczki tryb multiplayer. Najważniejsze jednak jest to, że niezależnie, czy kocha się HW, czy nigdy się o nim nie słyszało, Deserts of Kharak absolutnie i całkowicie ujmuje klimatem. Kiedy obserwujemy gigantycznego Kapisi i krążące wokół niego malutkie drony zwiadowcze – takie widoki „robią” bardzo mocno. Scena, w której po raz pierwszy na horyzoncie pojawił się carrier przeciwnika, doprowadziła mnie do siedzenia na brzegu krzesła i powtarzania pod nosem „oj oj oj oj”.

Razer: Tak, takie momenty są świetnie wyreżyserowane. I mimo że zdecydowanie preferuję kosmiczne batalie z poprzednich części, to ten prequel jest kanoniczną i koszerną częścią serii. Cały czas pamiętam jedną z pierwszych misji, gdzie na horyzoncie rośnie gigantyczna burza piaskowa godna najnowszego Mad Maxa, a my atakowani przez oddziały zaczepne musimy jak najszybciej zebrać surowce i schować się do Kapisi. Takich momentów jest więcej, więc jeśli ktoś liczy na ciekawą fabułę, spinającą wszystkie misje kampanii, to na pewno się nie zawiedzie. Zupełnie jak w poprzednich częściach, realizowanie kolejnych zadań i odwiedzanie kolejnych lokacji to historia wielkiej podróży, niebezpiecznej przygody i powolnego odkrywania prawdy o swojej przeszłości.

Prez: Bo takie właśnie jest Homeworld. To co opisujecie, to przecież moje wspomnienia z pierwszej części. Dlatego właśnie Deserts of Kharak zasługuje na miano świetnego prequela i idealnie wpisuje się w tę legendarną serię. To nie jest gra zrobiona dla kasy, tylko hołd, kontynuacja uniwersum, cudowny prezent dla fanów.

Autorzy: Razer, Cooldan, Prez

Platforma: PC

Homeworld: Deserts of Kharak / Deweloper: Blackbird Interactive / Wydawca: Gearbox Software / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od Evolve PR.

  • Tyle gier! Tak mało czasu…. 🙁

    • Prez

      Piotr ja skończyłem niedawno Fallout 4 i od razu usiadłem do HDoK. Nie mam właściwie ochoty grać w nic innego tylko w to – za klimat, za muzykę, za rozgrywkę. To jedna z tych gier, które wciągają bardzo.

  • cooldan

    Zapomniałem napisać – O JA CIE JAK TA GRA WYGLĄDA w trakcie misji w nocy.

  • sajet1

    Mimo, że nie lubię RTS`ów fajnie się czytało.