Grube Rozmowy #6 – Po co nam kolekcjonerki?

Grube Rozmowy to cykl w którym dwóch Waszych ulubionych łakomczuszków bierze się na bary z różnymi growymi i okołogrowymi tematami. Będzie śmiesznie, będzie groźnie, a przede wszystkim będzie ciekawie. Naturalnie zapraszamy do wyrażania swoich opinii na temat rozmowy pod tekstem.

Prez: U mnie na podłodze stoją dwa wielkie pudła – jedno od Wiedźmina 3, drugie od BLOPS III. Nie mam co z nimi zrobić w kawalerce, więc tak sobie stoją bez sensu. Piękna figurka Geralta walczącego z gryfem stoi sobie na szafce obok Edwarda Kenwaya, dla którego kupiłem kolekcjonerkę Black Flag – gry, której nawet nie wyciągnąłem z folii. Te dwie figurki są naprawdę spoko, szkoda że obie figurki Sama Fishera zostawiłem u rodziców i stoją zamknięte w pudłach. Zerkam na to pudło z BLOPS III, z którego wyciągnąłem jedynie grę i się zastanawiam: NA CH*J MI TA LODÓWKA?

Cooldan: Ktoś kto jest racjonalny odpowiedziałby, że jesteś głupi to sobie kupiłeś za 600 złotych lodówkę na 3 puszki. Ten sam typ na bank pukałby się w czoło za każdym razem jak wydawałem ponad 100zł na Arcade Blocka. Generalnie, to nie lubię tego typa, bo w głębi duszy „Pan Piotr Kuldanek” doskonale wie, że ten typ ma rację. Ale chrzanić to bo jest we mnie również „zajawkowicz”, który totalnie jara się masą pierdółek walających się po moim domu. Zresztą byłeś i sam widziałeś – a to plakat z LBP, a to w łazience stoi sobie postać z Evolve, a to znowu w dużym pokoju obok telewizora łapka Snake’a. Swoją drogą – znam dziewczyny, które mają 30 par butów, więc co jest złego w wywalaniu pieniędzy na swoje hobby?

 

feat-blacklist

 

Prez: Mój ojciec i brat są maniakami kolekcjonowania. Płyty z muzyką, filmy, modele, figurki – uwierz mi, że mają tego dużo więcej niż Ty. I tak przez lata na to patrzyłem i pukałem się w czoło, ale potem spojrzałem na swoją listę gier na Steam…

Cooldan: W gruncie rzeczy to ludzie, którzy interesują się czymkolwiek, zazwyczaj bawią się w jakieś zbieractwo. Nie chodzi mi już nawet o gości, którzy suszą rośliny albo mają kolekcje motyli (jak kiedyś kogoś takiego spotkacie to spieprzajcie – NA BANK ma rzeźnię w piwnicy), tylko o bardziej „regularne” hobby. Ktoś uwielbia czytać książki – więc ma w domu biblioteczkę, ma się za melomana – gablotka z płytkami stoi w rogu, ktoś inny złapał bakcyla z bieganiem, to na pewno prędzej czy później zacznie gdzieś eksponować zdobyte medale lub dyplomy. Ludzie uwielbiają zbierać rzeczy. Grasz w planszówki? Pewnie masz ich z 30, z czego 10 od dawna nie wyciągałeś. A jak idziemy w cyfrowe dobra to lubimy iść w ilość. Czytasz książki na kindlu? To pewnie masz z 200 tytułów, albo 800, jak Ty gier na steamie. Ale nałóg kupowania gier na później i kupki wstydu mamy już omówiony. Wracając do kolekcjonerek – idę o zakład, że pamiętasz jak dostałeś pudło z każdą kolekcjonerką. Jak wyciągałeś z pudła i stawiałeś na półce, zgadłem?

Prez: Nie, nie zgadłeś. Mam tylko kilka kolekcjonerek, nie pamiętam szczególnie otwierania żadnej z nich, poza W3 i BLOPS III w tym roku, ale te wspomnienia pewnie też znikną, jak łzy w deszczu. Ogólnie większość tych bzdetów, które pakują do kolekcjonerek, do niczego mi się nie przydaje. Mam jakieś karty z Divinity: Original Sin, ale nigdy nich nie odpakowałem. Mam też mapkę, nadal zawiniętą w folii. Podkładki pod piwo z BLOPS III? Szkoda mi je zniszczyć, więc pewnie jak chłopaki wpadną się napić, to nawet nie wyciągne ich z pudła. A to są jeszcze w miarę przydatne dodatki. Nie wspomnę o pierdołach w stylu pseudo-książki z notatkami i plastikowej monety z Destiny: The Taken King. Jedyne co mi się na co dzień przydaje to podkładka pod mysz z Diablo III: Reaper of Souls. Ale fakt, to nie są przecież rzeczy codziennego użytku, tylko zbędne bajerki.

 

12232751_10153358866528473_1557250201172415136_o

 

Cooldan: No dobra, ale w kolekcjonerkach oprócz totalnych pierdół, o których mówiłeś i figurek, które wiemy, że fajnie jest postawić na półce, żeby zbierały kurz (i nie fajnie je z tego kurzy wycierać przez porąbane kształty), to często trafiają się jeszcze dwie rzeczy. Płytka z muzyką z gry (albo chociaż kod na ściągnięcie mp3) i artbooki. Pamiętam jak wręczałem Tobie kolekcjonerkę Mass Effect 3 i zaświeciły Ci się oczy po dostrzeżeniu artbooka. To też dla Ciebie w większości zbędny bzdet, czy jednak podchodzisz do nich z większym szacunkiem?

Prez: Fakt, uwielbiam artbooki. Ten moment, kiedy je przeglądasz po raz pierwszy. Ale trzeba uważać na spoilery, dlatego siadam do nich raczej po przejściu gry. Tylko wiesz, to się ogląda raz i wkłada do pudła. Ani tego nie pożyczysz nikomu, ani sam drugi raz nie wrócisz. Więc jakby nie było, to nadal jest marnowanie kasy. Inaczej jest z muzyką – soundtrack zawsze sobie możesz puścić, ja osobiście uwielbiam. Ale ostatnio nie dają już ścieżki dźwiękowej na CD, tylko w formie cyfrowej, a to jest nie do przyjęcia, kiedy bulisz kilka stów za taki zestaw.

Cooldan: Powiedz przynajmniej, czy ta lodówka jest zajebista?

Prez: Nie, nie jest. Bo jest plastikowa. Nic się do niej nie mieści. Jak będę chciał wsadzić tam flaszkę, to będę musiał wyciągnąć półeczki i postawić ją pionowo. O browarach nie wspomnę, bo chyba tylko te 0,33 wejdą. Ale jak latem siądziemy na balkonie, to ją wyciągnę i będzie wow, bo przy otwieraniu drzwi wydaje odgłosy z gry. Tyle wygrać.

 

2901922-cod_blackopsiii_je_beauty_shot

 

Cooldan: Aż chciałoby się powtórzyć Twoje pytanie z pierwszego akapitu. Swoją drogą to kolecjonerki Kolodudi zawsze mają jakiś absurdalny nikomu nie przydatny bajer (m.in. noktowizor, samochodzik RC, drona) więc jakoś wcale się nie dziwie, że lodówka nie powala. Słowem gorzkiego podsumowania – nie warto kupować kolekcjonerek. Chyba, że figurka jest naprawdę fajna. Albo artbook. Albo to ostatni MGS od Kojimy. Albo…..

Prez: Nie ma albo. To strata siana i zbędne bajery. Potem stoi to i się kurzy. Figurki to jedyna dobra rzecz i nie widzę problemu, żeby mieć kilka naprawdę kozackich, które się bardzo lubi. Ale to też jest tak, że chciałoby się tę figurkę, i tę i tę i tę… Opanujmy się, bo sobie za nasze siano baseny budują, a my tylko zbieramy te pudła 😉

Jak zawsze zachęcamy do komentowania – kupujecie kolekcjonerki? Uważacie, że ludzie którzy je kupują nie mają mózgu? Ktoś ma pomysł co Prez ma zrobić z lodówką? /Cooldan

  • DK Pazuzu

    1. Moneta z Destiny jest metalowa.
    2. Ja kupuje kolekcjonerki tylko Assasyna ze względu na super figurki i pomysłowe opakowania.
    3. Preferuje wydania w których jest cos praktycznego albo po prostu ładnego.

  • Adrian Kornaś

    Przeczytałem 🙂

    Ja uwielbiam kolekcjonerki, figurki, maskotki, breloczki i wszystko co związane z grami, anime i książkami. Najchętniej bym zrobił sobie cały pokój z takimi gadżetami tylko po to, żeby wyglądał, ale jest jeszcze druga strona mnie. Ta rozsądniejsza i ona nie pozwala mi kupować takich rzeczy. Zwyczajnie szkoda mi na to kasy, bo jeśli mam wybór kolekcjonerka albo 3 gry, to zawsze wybiorę gry.
    Mimo wszystko mam kilka rzeczy które z dumą prezentuje i nie uważam, żeby były mi zbędne. Na biurku powieszone są pocztówki z Mass Effecta, przed grami stoją figurki z Final Fantasy i Lotra, a na szafie wisi wielki plakat z Fallouta. Nie wszystko co kupujemy musi mieć praktyczne zastosowanie, sam walor estetyczny wystarczy jako usprawiedliwienie zakupu.
    Jedyna praktyczna rzecz jaką miałem w kolekcjonerce to w Watch Dogsach dali bandanę na szyje, taką jak nosi główny bohater, często chodzę w takich rzeczach więc i ta się przydała.

    • cooldan

      Najlepiej kupować kolekcjonerki tak z rok po premierze. Np WD z figurką można było dorwać za ~150zł toż to lepsza cena niż samej figurki. Zresztą Kazz może coś powiedzieć o kupowanei za bezcen kolekcjonerek 😀

      • Adrian Kornaś

        ja na ps4 kupiłem za jakieś 70-80 zł (i nadal nie zagrałem), ale żal był nie brać

  • Blaze OniShiAku

    W Irlandii jedyna fajna rzecz to ze mamy tutaj gamestop’a i gdy tylko kolekcjonerki poleza wysterczajaco dlugo mozna je dorwac po taniosci. Wiadomo nie wszystko sie ostaje, ale swego czasu udalo mi sie dorwac wlasnie kolekcjonerke black flaga za 25 euro (figurka kenwaya na maszcie prezentuje sie swietnie), oraz splinter cella z figurka sama za 20 euro. Tragedii nie ma, ale wiadomo ze nie zawsze sie czlowiek powstrzyma przed kupnem na premiere jak np. z kolekcjonerka Bloodborna ale nie zaluje ani jednego euro wydanego na ten tytul.

    • cooldan

      Kazz jest Krulem kupowania po taniości kolekcjonerek gier których nawet nie odpali np. pamiętna koszulka „ujeżdzam mamuty” z Age of Conan.

  • Mam rycerza z DkS 2, Geralta z W3 i lodówkę. To te widoczne. Z mniejszych rzeczy to mam kupę mini – kolekcjonerek ala Wasteland 2 czy Divinity. Mapy wiszą u mnie na ścianach. Z podkładek z BLOPSa korzystam. Uwielbiam eksponować steelbooki. Do artbooka z Wiedźmina 3 zaglądam często. Nie wiem, ale nigdy nie żałuję gdy kupuję kolekcjonerkę. Nawet jak się kurzy.
    P. S. Mam nadzieję uzbierać na tą większą figurkę z DkS 3….

  • Jaro

    „bo sobie za nasze siano baseny budują” GENIALNE!! 🙂

  • sajet1

    W sumie taka sympatia dla marki ponad grę/ albo usatysfakcjonowanie tego wewnętrznego dziecka, bo nawet stare konie lubią dostawać prezenty, wyciągać pierdoły i jak trofea stawiać na półce.
    W życiu kupiłem 3 kolekcjonerki, koszulek nie noszę, no chyba że do spania, artbooka obwąchałem i poleciał do kartonu, bajery w pudelka i zalegają w graciarni. Od tej pory staram się dziecko we mnie karmić czymś innym, a co do rozpakowywania wolę się kupować edycje gier firm, ładnie opakowanych, z jakimś podarkiem w środku (Bethesda zawsze wrzuci jakąś płytkę z muzą, albo plakat , CD RED, pudełka od Blizza do Diablo mistrzostwo, Techland czasem opakuje w ładny kartonik pudełeczko z plastikową płytką itp), wszystko co mieści się na jednej półce w rządku na widoku:)

  • Marcin Dmochowski

    Eh, kolekcjonerki. Nie da się bez nich żyć, ale z nimi też żyć nie jest łatwo. Wala się to po szafkach, półkach, odkurzać trzeba, przekładać z miejsca na miejsce.
    Kiedyś byłem bardziej skłonny je kupować, do momentu aż zrozumiałem, że i tak wszystkich figurek nie postawię na półce. Mam kilka które darzę sentymentem, ale bardziej ze względu na sentyment do gry niż samej figurki. Niedługo będę miał własny nerd-cave w którym stanie gablotka na różne figurki czy modele lego. Ale nie kupuję ich dużo – często figurki są marnej jakości (ktoś pamięta Batarang z Batmana?) więc zanim kupię to robię „research” czy figurka będzie dobrej jakości. No i nie daję się skusić „ekskluzywnym” cyfrowym dodatkom w kolekcjonerkach – to zwykłe świństwo i wyciąganie kasy. Kolekcjonerka musi mieć figurkę, inaczej nie jest kolekcjonerką. No i staram się też jednak kierować rozsądkiem – wydać prawie 400zł na plastikową lodówkę? Musiałbym być niespełna rozumu 😉

    • cooldan

      W punkt 😀

    • Prez

      599 złotych, ale cyfrowa wersja podstawki z season passem wychodzi 400 zł, więc jakoś tak mnie podkusiło. Straszną frajdę sprawił mi sam zakup, ale jak już dostałem paczkę to nie byłem taki zachwycony 😉