Grube Rozmowy #23 – Słoneczniki

Nie może być Grubych bez narzekania. Jest też proste stwierdzenie: co Adminowi to nie Tobie. A potem? Archive, Oliver Tree i Amsterdam. Ogólnie Prez sobie zwiedza, a Cooldan się relaksuje. Jest też bardzo ciekawa rozmowa o sztuce, wrażliwości i byciu człowiekiem. Słoneczniki Y’All.

POBIERZ

Jesteśmy na Spotify!

Podobało się? Wyślij nam maila: rozgrywkatv@gmail.com, albo tweetnij do Cooldana lub Preza. Nie podobało się? To tym bardziej napisz!

Profil facebookowy: Bądź na bieżąco!

Grupa facebookowa: Komentuj, hejtuj, śmiej się z nami.

iTunes: Znajdziesz nas tutaj.

  • Marta Jinga Przygodzka

    Jako uważny słuchacz, przychylę się do prośby Preza z ostatniej Rozgrywki i skomentuje tu 🙂

    Pierwsza część chłopaki, to czyste złoto i macie oboje tyle racji. Tak, trudnej się dyskutuje w necie, kiedy się nie widzi mimiki, tak forma dyskusji przenosi się też poza neta, spróbuj się nie zgodzić, to ludzie potrafią się zachowywać jak byś zabił ich matkę, a tobie po prostu coś się nie podoba lub odbierasz inaczej. Coraz mniej jest miejsc, gdzie można merytorycznie się pospierać… i to jest chyba wszędzie. Z mojego psiowego podwórka – nie da się na grupie corsiakowej zadać merytorycznego pytania bo na 90% będzie jazda. Bo się nie znasz, masz psa z tej hodowli to się nie liczysz, a poza tym to spierdalaj. Mało kiedy pytający się ludzie są w stanie uzyskać odpowiedź i się dziwią, że tylko pytania, a pod spodem się ludzie zabijają. Tylko wiecie co jest najgorsze, czasem na poważne i ważne pytania typu pies i dzieci, jest multum fotek i serduszek, itd. I potem ludzie biorą psy bo na grupie były słodkie fotki, lub w sumie nie uzyskali odpowiedzi na pytanie i ktoś im psa sprzedał i co sie dzieje: 8-9 miesięczne psy są usypiane, fundacja przepełniona bo kolejni sobie z rasą nie poradzili, bo okazuje się, że jednak corso to nie jest pies na kanapę, tylko wymaga pracy :/ i przez te kłótnie, obrazy w necie po prostu konkretne psiaki cierpią. Ostatnio przenieśliśmy się na mniejszą grupę i była tak cudna merytoryczna dyskusja nad danym psem i jak pasuje do wzorca.. przez godzinę więcej się dowiedziałam, niż przez 3 lata bytności na grupie, mimo że zgody też nie było. Moja przyjaciółka jest na grupie odnośnie uprawiania domowych kwiatków i też się potrafią gównianie pokłócić notabene o sprowadzanie kwiatków z Holandii 😂

    Ad. koncerty: dla mnie na większości za głośno i czasem wolę już w tv zobaczyć… pozytywnie mnie pod tym względem zaskoczył Pol and Rock, nagłośnienie było w punkt. A nagrywanie gównianych filmików, na których nic nie widać i równie dobrze słychać 🙄 dla mnie szkoda koncertu, tej atmosfery… mój osobisty hit z życia rodzinnego, jak ktoś idzie na koncert, robi Ci taki 9 min filmik z końca jakieś areny i potem jest foch czemu nie obejrzałaś 😂

    Ad Amsterdam i nocne jedzenie. Prez – Ty wiesz – tyle szowinizmu!!!! Wypominać wiek i dodatkowe kilogramy kobietom, albo robione operacje jak by nie patrzeć pod męskie szowinistyczne upodobania 😂 nie dość, że tam byłeś, to jeszcze oceniasz 😛 moje oburzenie nie zna granic, dobrze, że wojujące feministki tego nie słuchają bo było, zdjęli by Was z internetów 😱 na poważnie, chyba w Kitchen Confidential Anthony Bourdain poruszał temat godzin pracy. Sprawdzę, ale zasadniczo w tygodniu większość knajp na świecie jest czynna do tej 22, w weekend dłużej. Czasem stragany uliczne np w Azji są dłużej czy na południu europy gdzie jest tradycja długich kolacji w gronie bliskich.

    Ostatnie Ad: jako niedoszła studentka asp, po latach zajęć i z plastyki, i z historii sztuki też się do Was przyłącze i stwierdzę, że nie przepadam za Van Gogiem. Widzę czemu może się ludziom podobać, widzę co dodał od siebie do sztuki, ale uważam, że uznanie jakim się cieszy nie jest adekwatne. Wolę klasycznych impresjonistów i ja bym jednak na Twoim miejscu zaszyła się w Rijksmuseum. Ja lubię galerię, lubię oglądać malarstwo. Ale w swoim tempie, swoimi drogami. Potrafię się zatrzymać przy jednym obrazie na 30 min, a czasem całą galerię przejść bardzo szybko bo mnie nic nie zainteresuje. Brakuje mi w tych wielkich muzeach atmosfery, ale tutaj to jestem człowiek skrajność bo czasem lubię absolutną ciszę i samotność, by nikt mi nie zakłócał mojego przeżycia ze sztuką… a czasem prosi się by pewne rzeczy przeżywać wspólnie, biesiadując i dyskutując, wychodząc mocno poza granice sztywnych reguł muzeum… na koniec obrazek, który też zadaje ważne pytanie 😅https://uploads.disquscdn.com/images/ae55d3368e1adb14cfb9a194584394cb7448c04ddd58b7d30076a18d16295fc9.jpg

  • Maupiarz

    Osobiście dziwi mnie coraz większa chęć/czy rodzaj presji na tłoczenie się w grupach zamkniętych na różnych społecznościach, takie luksusowe banieczki “NASZEGO WSPANIAŁEGO ŚWIATA” do którego nie ma wstępu żadna myśl niegodna NAS WSPANIAŁYCH…
    niedobrze mi się robi na myśl do czego to doprowadzi w przyszłości taki podział, zresztą pierwsze symptomy tu w kraju nad Wisłą już są wystarczy w odpowiednie święta przyjrzeć się tłumom ludzi na ulicach miast i rzucić okiem na hasła wygłaszane bądź malowane na różnorakich obiektach materialnych.

    Jeśli chodzi o koncerty to zupełnie wyleciałem z tematu, za młodu pod wpływem %&$ było mniej odczuwalne to słabe dobrane nagłośnienie itp a teraz mam taki niesmak że wolę w piwnicy odsłuchać daną płytę niż wydać te kilkaset złotych na dany koncert, z wyłączeniem obiektów takich jak opera,filharmonia gdzie na szczęście w większości wypadków do zaprojektowana danej sali byli brani takie osobistości jak Jakub Kirszenstein bądź inni którzy zwyczajnie robili to bardzo dobrze -> tak patrzę na ciebie pseudostadione N – niech ci zmiany szefostwa będą częste, a ptasie kupy niech oblegają twój cyrkowy dach!

    I cieszę się że jest tutaj na Waszej stronie jest możliwość komentarzy i jak mnie najdzie to coś niecoś napiszę bo To jest Wasza Strona a nie jakieś wypożyczone za cenę handlu danymi u kogoś miejsce na społeczność albo serwis jak youtube z jego nową dziwną polityką na 2020 rok.

    Trzymajcie się ciepło tam w tej… Polsce 😉

    • Matt

      Ryzyko tworzenia takich baniek w internecie zostało określone mianem ‘Bałkanizacji’ i bylo podnoszone już w latach dziewięćdziesiątych (najstarszym dokumentem na jaki trafiłem jest http://web.mit.edu/marshall/www/papers/CyberBalkans.pdf naukowców z MIT opublikowany na przełomie 1996/1997, ale wydaje mi się że pierwszy raz tego określenia użyli naukowcy z UK). Problem jest bardzo istotny i szeroko poruszany przez literaturę fachową (temat na kolejną odsłonę kącika doktora Deusza?). Zamknięcie się we własnej bańce prowadzi do zaniku dyskusji i okopaniu się na własnych pozycjach, ale nie jest to tez problem nowy (skutki braku rzetelnej debaty naukowej były poruszane już w XIX wieku, m.in. przez Johna Stuarta Milla). Można by w skrócie stwierdzić, że problem przed jakim stawała ludzkość dotychczas było ryzyko cenzury wypowiedzi/poglądów niezgodnych z władzą związane z funkcjonowaniem tradycyjnych mediów (i ich koncentracją). Problem przed jakim stajemy dzisiaj jest falsyfikacja ‘prawdy’ wynikająca z przeładowania informacji i ich pozornej ‘równości’ w całej ‘mediasferze’.

      Jeżeli chodzi o ocenę grodzenia się w mniejsze zamknięte społeczności to nie uważam, że jedynym powodem jest podkreślenie swojej wyjątkowości. Można to porównać do świadomego wyboru znajomych. Wybieramy ludzi, którzy choć niekoniecznie muszą odzwierciedlać nasze poglądy, to jednak pozwalają nam się czuć swobodnie. Zgodzę się natomiast, że jest to w dalszym rozrachunku, zjawisko w którym minusy przeważają nad plusami. Jestem sobie w stanie wyobrazić pewne z góry narzucone ograniczenia w studyjnej debacie czy nawet komentarzach pod youtubem (sic!). Jednakże uważam że będą one działały tylko w najprostszych sytuacjach. Wprowadzone na poziomie codziennych interakcji w całym społeczeństwie, mogą jednak być podatne na nadużycia. Na przykład, niektóre gry komputerowe automatycznie poodmieniają wulgaryzmy na gwiazdki (jeżeli dobrze kojarzę to Riot poszedł jeszcze dalej w przypadku Lola i wstawiał całe frazy utrzymywane w duchu fair play). Jest to jednak stosunkowo prosty problem, sytuacja komplikuje się w przypadku np. płaskoziemców czy dyskusji na tematy stricte polityczne. Z jednej strony ignorowanie i brak odpowiedzi na ‘argumenty’ zwolenników hipotez o innym kształcie naszej planty, doprowadził wiele osób do uznania takiej możliwości (w końcu nie słyszeli żadnej odpowiedzi która poddawała by ich ustalenia w wątpliwość), z drugiej jednak otwarta debata niejako legitymizuje taką postawę (może być nawet wykorzystana jako swoista reklama np. w mediach do których inaczej ciężko by się było im dostać).

      Jak zwykle w takich przypadkach istota problemu jest skomplikowana a jego rozwiązanie wymagało by utrzymania kruchej współzależności prawa i zasad moralnych. Dodajmy do tego naturalną chęć władzy do poszerzania swoich prerogatyw (oraz brak moralnych zahamowań niektórych ludzi) i mamy przepis na Huxley’a 🙂

      • Prez

        Cieszę się, że ten odcinek zachęca do takiej dyskusji, może faktycznie nadaje się to na temat dla Doktora Deusza!

    • Marta Jinga Przygodzka

      Uwielbiam koncerty w Filharmonii, nasza w Szczecinie ma taką piękna teraz akustykę, że nawet tak ciche utwory jak Symfonia Pieśni Żałobnych Góreckiego wbija w fotel…

  • marcinmen11

    Znów przytłoczyliście mnie masą swej kultury.

  • Fredosław

    Okna w Holandii to szerszy temat. Nie chodzi tutaj jak zasugerowaliście o “chwalenie” się tym co jest w domu. Tradycyjnie duże okna bez firan i bez zasłaniania po zmroku to sytuacja o podłożu religijnym. W tutejszym protestantyzmie miały pokazywać sąsiadom że w domu nie ma grzechu, cudzołóstwa itd. „Nie mam nic do ukrycia, Bóg i tak wszystko widzi”. Do dziś wg. moich mieszkających w Holandii znajomych dziwnie się patrzy na ludzi którzy zasłaniają okna – tak jakby mieli coś podejrzanego do ukrycia.

    Hoe to jakby nie patrzeć po prostu motyka, zwykłe słowo 🙂

    Dla mnie sztuka figuratywna jest właśnie najnudniejsza. W momencie kiedy ludzkość weszła na poziom techniczny w którym realistyczne kopiowanie rzeczywistości straciło sens i sztuka zaczęła być bardziej konceptualna, zaczęły się rzeczy naprawdę wartościowe i ciekawe. Nieodmiennie natomiast dziwi mnie jak można dyskutować i drwić z tematu którego się nie lubi i nie rozumie. Ja bym nie zrobił audycji w której mówię pół godziny o Disco Polo i wyśmiewał się że piosenkarze cienko pieją 🙂 Nie lubię i nie rozumiem, to się nie wymądrzam 🙂

    • Prez

      I tutaj się grubo mylisz – sztuka jest dla wszystkich i każdy ma prawo nie tylko z nią obcować, ale również wypowiedzieć się na temat odczuć z tego płynących. Zaznaczyliśmy na nagraniu, że nie jesteśmy znawcami sztuki, ale opowiadamy o uczuciach płynących z naszych doświadczeń. Nie ma co się bawić w taki elitaryzm, bo wtedy naprawdę musielibyśmy rozmawiać tylko o rzeczach, na których naprawdę bardzo dobrze się znamy.

      • Fredosław

        Nie odbieram nikomu prawa do niczego, a po wyrazie “wymądrzam” była uśmiechnięta buźka.

    • Marta Jinga Przygodzka

      Chyba mogę się tu wypowiedzieć z punktu widzenia osoby obytej z tematem (5 lat zajęć z historii sztuki, 9 lat rysunku i malarstwa, nie mówiąc już godzinach spędzonych w niezliczonych galeriach): mi się bardzo dobrze chłopaków słuchało, bo opowieść Preza z wizyty w Muzeum, jak dalsza dyskusja jest tym, do czego obcowanie ze sztuką powinno prowadzić – refleksji, rozmowy o tym co się widziało, związanych z tym emocji i stwierdzenia, czy to co widzieliśmy nam się podobało. Ja byłam pod pozytywnym wrażeniem dodatkowej wiedzy, opowiedzeniem o obrazach, które były próbował powielić, o realizmie. To nie jest wiedza, jakiej uczą w szkołach i to były fajne, wartościowe interpretacje. Niech ludzie z dr robia analizy techniki, inspiracji, wykorzystania kolorów, perspektywy i tego jakie miejsce dany artysta zajmuje na piedestale. By być odbiorcą sztuki, nie trzeba być znawcom.

      A z drugiej strony, czepiasz się chłopaków, że Van Gogh nie przypadł im do gustu, a sam ferujesz wyrok, że „kiedy ludzkość weszła na poziom techniczny w którym realistyczne kopiowanie rzeczywistości straciło sens i sztuka zaczęła być bardziej konceptualna, zaczęły się rzeczy naprawdę wartościowe i ciekawe”. No sorry, rozumiem, że nie każdy musi lubić to co było w sztuce przez dziesiątki wieków i w tych wszystkich nurtach, artystach nie znalazł nic dla siebie. Ale negować wartość tego?!? Sprowadzać wszystko do kopiowania rzeczywistości? Rozumiem, że z historii sztuki masz habilitację i właśnie jesteś po kolejnym swoim wernisażu w Tate Modern? By artyści mogli dojść do obecnego etapu, wszystko to co negujesz było potrzebne. Potrzebny był ekspresjonizm, realizm, potrzebny był i Dali, i Rubens. Sztuka to nie tylko kopiowanie, to też emocje, uczucia i umiejętność pokazania swojej perspektywy. I uważam, że w dzisiejszym świecie, w którym jesteśmy przeładowani bodźcami, Migającymi światełkami, minimalizujemy formy kontaktów do tweetów i buziek, warto się wyciszyć i pójść do galerii, popatrzeć na te marne kopie rzeczywistości. Chłonąć w ciszy kolory, faktury i emocje, podzielić się z tym z druga osobą swoimi doświadczeniami, pogadać o nich, otworzyć się na doznania.

  • Sasilton Mihawk

    Trochę śmiesznie się słucha, jak narzekacie, że nie można sobie zjeść w środku nocy, a podczas innej rozmowy martwicie się, jak devi muszą siedzieć po godzinach i robić gry.

    • Prez

      Tylko wiesz, że takie restauracje mają zmiany, a ci dewowie siedzą od rana?

      • Sasilton Mihawk

        A to myślisz że tylko w giereczkowie siedzi się po 12 godzin?

        • Prez

          Nie myślę tak, nie jestem ignorantem. I uważam, że takie zmiany są przegięte. Co nadal nie zmienia niczego w naszej wypowiedzi.

  • Another Atreyu

    Już któryś raz z kolei @Cooldan między wierszami wspomina, że słucha(ł) Trójki. Zawsze kiedy spotykałem ludzi słuchających tego radia wiedziałem, że z takimi ludźmi nadajemy na podobnych falach i rzeczywiście okazywało się, że mamy wiele wspólnych tematów i podobny gust nie tylko muzyczny ale i jeśli chodzi o książki, film i ogólne podejście do życia.
    Pytanie czy zdarza Ci się jeszcze słuchać Trójki?
    PS.
    A ja bardzo miło wspominam koncert Archive we Wrocławiu w ramach tej samej trasy koncertowej. I tam nagłośnienie było bardzo w porządku. Może dlatego, że sala mniejsza i bardziej kameralny koncert. Potwierdzam – efekty świetlne robiły wrażenie. A już niedługo Top Wszechczasów więc znów będzie okazja posłuchać pełnej wersji ‘Again’ w radio.

    • cooldan

      Tak, dalej zdarza mi się słuchać. Np. staram się nadrabiać W tonacji Trójki bo “chemia” między prowadzącymi jest z gatunku tych wyjątkowych.

      • 486DX2/66mhz

        Krok po kroku krok po kroczku… 🙂

  • Marcin Skiba

    Apropos emocjonalnych rzeczy zwiazanych z grami, to jeszcze trailer do Dead Island:
    https://www.youtube.com/watch?v=r2hIIv8dYxw

  • Tak a propos pani z piwnicy Preza – dzisiaj trafiłem na taki fajny materiał: https://www.behance.net/gallery/6573211/Cyberpunk-2077

  • Artur

    Miałem przyjemność w maju zwiedzić muzeum w Maladze (wstęp dla mieszkańców UE darmowy). Malaga to jak może niektórzy słyszeli ojczyzna Picassa i tam też mieści się muzeum poświęcone tylko jemu, ale do niego nie zajrzałem. Na szczęście w muzeum w którym ja byłem (poświęconym szerokiemu przekrojowi historii hiszpańsko-arabskiej) słynnemu Picasso poświęcili całe pomieszczenie. Generalnie o Picassie wiedziałem tyle, że rysuje on przedziwne, karykaturalne postacie, którym uszy pozamieniał z oczami. Nie mogłem się doczekać takiej dawki surrealizmu, szczególnie, że do sali z jego dziełami prowadziła droga usłana obrazami innych wybitnych malarzy. Portrety, pejzaże, obrazy portów, robotników i takie ukazujące statki rozpadające się w objęciach sztormów – coś pięknego. Pierwszy raz widziałem na żywo faktycznie namalowane obrazy i byłem zaszokowany jak bardzo różnią się one od obrazków oglądanych na ekranie komputera. Wypukłości, wrażenie przestrzeni (szczególnie, że wiele obrazów było wręcz ogromnych) – to wszystko zrobiło na mnie niesamowite wrażenie i jeśli ktoś nigdy nie był w galerii sztuki, to polecam sprawdzić.
    Wreszcie, po około dwóch godzinach zachwycania się obrazami nieznanych mi twórców dotarłem do sali Picassa, w której… spędziłem 2 minuty i wyszedłem. Dlaczego? Otóż obrazy w stylu: Niebieski faun grający na flecie, zielony faun grający na flecie z koszem owoców, kosz owoców (może faun gdzieś poszedł?), faun grający na podwójnym flecie jakoś mnie… nie zachwyciły. Byliśmy tam nieco większą grupą i zastanawialiśmy się, czy nie zabłądziliśmy. Po chwili refleksji zrobiło mi się ciepło na sercu, bo stwierdziłem, że w wieku 5 lat umiałem malować jak Picasso, tylko o tym nie wiedziałem.
    Żarty żartami, ale wyszło na to, że tym co zawiodło mnie w Maladze najbardziej był jej największy towar eksportowy – Picasso. Także przykład mój jak i przytaczany przez chłopaków Van Gogh dowodzą, że nie zawsze warto iść na wystawę tych największych i najsłynniejszych. Może to kwestia zbyt dużych oczekiwań? Ja wiem, że moje zarzuty odnoszą się głównie do jego techniki i tematyki malowania i na pewno są ludzie, którzy lepiej rozumieją jego dzieła ode mnie, ale do mnie to kompletnie nie trafiło. Za to całą resztą dzieł, jakie zobaczyłem w tym muzeum z chęcią obwiesił bym wszystkie ściany swojego domu.

    Pozdrawiam!