Grube Rozmowy #10 – Ksywa i Śmierć

Witajcie po raz dziesiąty – żadnych wielkich rewolucji nie ma, ale nie jest też nudno. Znowu sobie rozmawiamy. Zaczynamy od genezy naszych przydomków, a kończymy na nieuchronnej śmierci i ogólnej zgubie ludzkości. Jest równie przyjemnie jak ostatnim razem. To co, gotowi na gadających grubasów? Zapraszamy!

POBIERZ

W grę o której mówił Cooldan zagracie tu.

Podobało się? Wyślij nam maila: rozgrywkatv@gmail.com, albo tweetnij do Cooldana lub Preza. Nie podobało się? To tym bardziej napisz!

Profil facebookowy: Bądź na bieżąco!

Grupa facebookowa: Komentuj, hejtuj, śmiej się z nami

Strona internetowa: rozgrywkapodcast.pl

iTunes: Masz „ejpla”? Znajdziesz nas tutaj

  • serber

    Idealne na dlugi lot w Elite Dangerous 🙂

    • Prez

      Dokąd lecisz?

      • serber

        Na razie latam „na posylki”. Kasa na lepszy statek sie sama nie zarobi 😉

        • Prez

          Daj znać jak już umrzesz z nudów, to pogramy sobie w Day of Infamy.

          • serber

            Na Day of Infamy to zawsze jestem chetny. Zreszta trzeba robic przerwy zeby nie nastapilo zmeczenie materialu. We wtorek gralem RO2 RS…Niestety sam, bo zaden cwaniak sie nie pojawil o umowionej godzinie #LOSERS 😉

  • Mateusz Duda

    Tagi wygrały!
    Dziękuję od każdego odcinka że ktoś podobnie funkcjonuje i podobnie odczuwa :*
    każdy odcinek to instant classic!

    Co do kupowania giereczek to malo, prawie wcale, dla mnie cyfrowość zabiła mi ten fun cały związany z plytką( darować sobie proszę, teksty o konsolach) ale dobrą książką nie pogardzę

    Co do tekstu o multikulti to nie trzeba pisać esejów, powieści czy innych prac. wystarczy chłodnym okiem spojrzeć i połaczyć na spokojnie kropki
    Dziękuje!!!
    Sky is the limit!!!!!!

    • Prez

      Cieszymy się, że odpowiada Ci forma naszego podcastu i nasz sposób myślenia – wielka piona!

  • Pingback: Grube Rozmowy #10 – Ksywa i Śmierć | Polskie Podcasty()

  • Sasilton Mihawk

    Życie bez oceniania i komentarzy było by dużo smutniejsze.
    Na wiele artykułów/newsów/wideo wchodzę tylko by poczytać komentarze.
    Taki komentarz to często jedyna nagroda dla autora który coś napisał, albo zmontował.

    Co do rasizmu. Białych ludzi z nie ameryki wkurza chyba ta ciągła polityczna poprawność i
    atakowanie białych heteroseksualnych mężczyzn przez różne środowiska.
    W Polsce wielu ludzi nigdy nie rozmawiało z murzynem, a i tak ich nienawidzą.
    Rasizm jest tez potęgowany przez takie osoby jak Max Kolonki, albo Zimkiewicze którzy
    w małym palcu mają manipulowanie młodymi ludźmi.

    • Prez

      Dzięki za komentarz! Zostawiaj je częściej u nas na stronie xD

      • Sasilton Mihawk

        Ale wtedy będziecie mniej szczęśliwi.

  • Jędrzej Mąkosa

    Dzień dobry.
    Podobało mi się.
    „We Become…” chciałem udostępnić na facebooku, ale po namyśle zorientowałem się, że moi znajomi którzy myślą podobnie jak ja, nie muszą w nią grać, a Ci których zapędy są skrajnie prawicowe bądź lewicowe są niereformowalni lub wypaczą jej przekaz według swojego widzimisię.
    Zgadzam się chyba ze wszystkimi Waszymi uwagami w poruszanych w tym odcinku tematach z jednym wyjątkiem – ludzi o umiarkowanych i racjonalnych poglądach wcale nie jest mało. Problem jest taki, że nie krzyczymy ani nie tupiemy nogami, gdy ktoś się z nami nie zgadza. Nie wpychamy naszych przekonań w czyjeś gardło, ani nie zawłaszczamy sobie świąt narodowych i bohaterów w celu szerzenia kultu, czynienia propagandy i szukaniu wroga.
    Miłujemy pokój, szanujemy czas swój i znajomych, wiemy czym jest empatia i znamy sprawiedliwość.
    Kwestionujemy rzeczywistość na tyle, aby szukać wyjaśnień w wielu źródłach, ale nie na tyle, aby popadać w paranoję.
    A może wcale tak nie jest? Może jestem popier*****ny?
    Też biorę to pod uwagę.

    Do widzenia.

    PS
    A jeszcze o zbieractwie chciałem!
    Kiedyś kupowałem masę książek, ale przestałem gdy trzeba było się przeprowadzić i coś z nimi zrobić. Wiem, że książki trzeba szanować, ale tak na prawdę to jest zwykła makulatura – szczególnie książki fabularne, których na rynku jest zatrzęsienie.
    Na mojej półce są tylko tytuły dla mnie ważne lub takie, które z jakiegoś powodu ostały się po przeprowadzce.
    Tego jest teraz tyle, że korzystam z biblioteki – ewentualnie kupię i sprzedam.

    Jeszcze raz elo.

    • Prez

      Widzę, że masz podobnie z książkami jak ja!

  • Majka

    Kurcze, ale Was się świetnie słucha, szkoda że gadacie tak krótko 😛
    Pograłam sobie w tę giereczkę i faktycznie daje do myślenia, tylko założę się że jakiekolwiek wnioski wyciągną z niej ludzie, którzy i tak widzą te schematy w okół siebie – w tv, w internecie, prasie. A ludzie, którzy są skrajnie z jednej lub z drugiej strony zawsze wiedzą najlepiej i nikt ani nic nie zmieni ich myślenia. I kolega Jędrzej, który komentował przede mną ma rację. Ludzi, którzy są pośrodku jest sporo, tylko szkoda nam energii na kłócenie się z jedną i drugą stroną i tłumaczenie, że tak naprawdę nikt nie ma 100% racji. Ostatnio mój znajomy wrzucił mema o tym, że jakoś Gondor nie wpuszczał orków do siebie jako uchodźców i… ręce mi opadły. Ja rozumiem, że można się bać terroryzmu, ale takie odczłowieczanie ludzi jest straszne. Zwłaszcza, że to nie jest takie czarno białe właśnie, a zamachów dokonują nie tylko imigranci i uchodźcy.
    Co do bezpieczeństwa w Polsce to zgadzam się również całkowicie. Nie doceniamy tego jaki mamy tu spokój. Moja współlokatorka znała Amerykankę, która przyjechała do Polski na wymianę studencką i ta Amerykanka strasznie chwaliła sobie Polskę właśnie za to, ze czuje się tu bezpiecznie, bo szanse że na ulicy rozpęta się strzelanina są praktycznie zerowe.

    A teraz o mniej poważnych tematach. Ja sama chyba teraz już nic nie zbieram. Mam trochę książek, ale ponieważ książki najtańsze nie są to mam tylko ważne dla mnie tytuły.
    Co do przezwisk to zawsze lubiłam swoje imię, a do tego w czasach gdy byłam w przedszkolu czy szkole było to rzadkie imię (teraz co 2 dziecko na ulicy nazywa się Maja) to nie potrzebowałam ksywy.
    Za to mój pierwszy mail to było: mirane. Nadal używam go czasem jako nicku w internetach i bardzo lubię to imię bo tak naprawdę jest to imię 😛 Imię, które wymyśliła moja przyjaciółka kiedy w wieku 13 lat pisała swoją wielką powieść fantasy. Mirane była czarodziejką wzorowaną na mnie i jakoś tak mi się to spodobało i poszło na maila, na różne nicki, prawie wszystkie moje postaci RPG miały tak na imię 😛

    • Prez

      Dzięki za komentarz! Mirane to dobre imię dla postaci w RPG 🙂

  • Jinpai

    Jestem w trakcie sluchania, ale co do ofiar drugiej wojny to co ciekawe procentowo kto inny jest na czele 🙂
    http://www.businessinsider.com/percentage-of-countries-who-died-during-wwii-2014-5?IR=T

    • Prez

      Ale jaja.

      • Jinpai

        Panie Ferdku

  • SmartRat

    Ksywy nadawane samemu zawsze wydawały mi się nudne i w pewnym sensie bezpieczne (w końcu niewiele osób będzie miało odwagę używać określeń odnoszących się do swoich słabości, a i z autoironią też jest ciężko). Dlatego uważam że najlepsze nadają przyjaciele/rodzeństwo, bez żadnego skrępowania wyolbrzymią jakaś cechę naszego charakteru (w końcu znają nas na wylot J),
    zachowując jednak pewne granice.
    Moja ksywa nie jest może zbytnio wymyślna ale nie należy też do najczęstszych. W jej powstaniu udział wziął mój starszy brat. Poza standardowymi odzywko-wyzwiskami jako w przypadku rodzeństwa, upodobał on sobie komentowanie mojego stylu gry.
    Zarówno w grach planszowych jak i strategiach rozgrywanych na komputerze nie dążyłem dzielnie do zwycięstwa z góry wyznaczoną drogą. Zawsze szukałem dziury w całym, kombinowałem czy nie da się tak a może tak, itd. Brat, często poirytowany moim stylem stwierdzał że jestem jak szczur, który zawsze się gdzieś prześliźnie i wykaraska z każdych opałów – stad ksywa SmartRat 😀

  • Aleksandra Alyss Białek

    Odnośnie przechodzenia starych gier i próby czasu. Z racji że mój komputer ma już swoje lata i sama mam pieniądze tylko na jedną lub dwie nowe gry w roku postanowiłam nadrobić kilka klasyków. Na pierwszy rzut wzięłam coś jeszcze nie tak starego, czyli Dragon Age: Origins. Produkcja cudowna. Pokochałam są całym sercem, a sama seria stała się moja drugą ulubioną zaraz po Mass Effect.
    Następnie postanowiłam zanurzyć się głębiej. Jak poradzi sobie gra mająca tyle lat co ja? Wybór padł na Baldur’s Gate. I muszę stwierdzić że naprawdę przypadła mi do gustu. Gra jest przestarzała, miejscami może wydawać się nudnawa, ale nie mogę się od niej odciągnąć. Jestem pewna że wiele młodych graczy odbiłaby się od Baldura, jednak dla mnie dobrze poradził sobie z próbą czasu.
    A gdy skończę wezmę się za Planescape: Torment. : )

    • Prez

      Nieźle! Ja jestem jeszcze starszy od Baldura, a od zabawy odbiłem się kilka razy.

      • Sasilton Mihawk

        DAO też mi się podobało gdy miało swoja premierą.
        Przed Inkwizycją próbowałem sobie odświeżyć i ta gra była już nie grywalna.
        Prościej mi wrócić do niektórych gier z PS2.

        • Prez

          Bo ja wiem. Niegrywalna?

  • I’d Buy That for a Dollar

    Jeżeli zahaczacie o tematy historyczne, to polecam książkę którą KAŻDY powinien przeczytać, lektura jest fascynująca, a zarazem wstrząsająca, a co więcej o nas i naszych rodzinach (po angielsku jest też audiobook): http://lubimyczytac.pl/ksiazka/99649/skrwawione-ziemie , http://wyborcza.pl/1,76842,9638372,Skrwawione_ziemie__czyli_mord_bez_granic.html?disableRedirects=true

  • Razer

    Ahh, temat przewodni z DN3D zawsze zamiata gdy niespodziewanie wchodzi z buta 😀

    Popełniliście błąd z tym Mortalem. Jedynka straszliwie się zestarzała, ale w tamtych czasach postęp z roku na rok był tak duży, że wydane po trzech latach MK3, UMK3 czy MK Trilogy to już zupełnie inna para kaloszy. Przy nich MK1 jest drewnianym przeżytkiem, więc następnym razem odpalcie którąś z nowszych dwuwymiarowych części (już nawet MK2 było sporym krokiem naprzód i gra się w nie o wiele przyjemniej).

    Ehh, Cooldan znowu wyciągnął trochę oklepanych opinii do omówienia, ale Prez nawet ciekawie ciągnął te tematy, więc ostatecznie dałem radę przesłuchać do końca 🙂 Ale zamiast powtarzania „co za czasy, ludzie to debile, zło jest złe, dokąd zmierza ten świat” zróbcie lepiej kolejny odcinek o gotowaniu, ulubionych gatunkach filmowych albo dlaczego kiedyś było lepiej 😉

    • cooldan

      Na razie już mamy dość swojego własnego narzekania wiec w planach są ZUPEŁNIE inne tematy na kolejne odcinki 🙂

  • Kuba

    Jak zwykle świetny odcinek. Tylko tyle chciałem napisać 😉 Czekam na kolejne Grube Rozmowy!

  • BlackTAO

    Moja ksywę Gumis dostałem jak działałem na CB Radio, jak gram to ochrzczono mnie BLACK TAO a tao wzięło się od znaczku Yin i yang ponieważ wyznaje filozofie równowagi. W szkole Podstawowej dostałem ksywa od nazwiska.

  • BlackTAO

    Chore czasy nadchodzą bo co mnie ostatnio rozwaliło zaczęło się w Polsce pojawiać zjawisko katowanie kogoś dla zabawy. 🙁

  • Ruglik

    Obwieszczenie:
    Najsampierw tego długiego komcia chciałem przeprosić za wszystkie błędy i babole, jakie tu popełniłem. Nie mam już siły sprawdzać tego co tu napisałem, zmęczony jestem jak to piszę. Wierzę jednak, że da się to przeczytać.
    Zastrzegam też, że będzie tu kilka ciężkich tematów, więc jeśli ktoś nie chce psuć se humoru, to niech nie czyta lub przeczyta jak będzie chciał se go zepsuć. Wszystkie te tematy są w wersji instant i na każdy chciałbym napisać więcej, ale to i tak wyszło już za długie.
    Nie zwracam też utraconych pięciu minut życia ;[
    Koniec obwieszczenia.

    Kiedyś miałem przyjemność odbyć rozmowę z pewną panią sinolog. Na moje pytanie: „Ej, a dlaczego Chińczycy i Japończycy nie mogą żyć w zgodzie, dogadać się jak my z Niemcami?”, dostałem prostą odpowiedź: „No wiesz, różnica polega na tym, że Niemcy przeprosili…”
    Niestety nawet dziś Japończycy nie kwapią się do przeprosin, a jak sami powiedzieliście, jest za co. Są tam niby jakieś inicjatywy, większe i mniejsze. Może będę teraz walił babole, ale Murakami w „Przygodzie z Owcą” próbował skrytykować jakoś te czasy i ostatecznie to krytyka literacka skrytykowała jego. No cóż, Japończycy mają swoją osobną tragedię do pielęgnowania, ale często zapominają wspomnieć, że kara im wymierzona była słuszna (choć okrutna). Z drugiej strony Amerykanie wyliczyli sobie, że przy inwazji z morza zginęłoby zbyt dużo żołnierzy i cywilów. Można więc powiedzieć, że „kara” była wyjątkowo humanitarna. Nie zmienia to jednak faktu, że podejście Japończyków do wojny jest bardzo wsobne i nie mamy co liczyć na rzeczy z innym podejściem niż „Grobowiec Świetlików”, czy „Godzilla”.
    Btw, jeśli już szukacie największych ludobójstw tych czasów, to obczajcie sobie reformy agrarne w ZSRR i ChRL. Np. „Wielki Skok Naprzód”. Taki tam fragment: „Liczba ofiar głodu jest nieznana. Według Wanga Ruoshui z Chińskiej Akademii Nauk zmarło minimum 10 mln osób. John King Fairbank w książce China: A New History podaje liczbę 20-30 mln. Jasper Becker, autor monografii poświęconej wielkiemu skokowi szacuje liczbę ofiar na ponad 43 mln”

    Tak na marginesie, to przypomniało mi się jak to będąc jeszcze w gimnazjum odebrałem dość szokującą lekcję na temat wojny. Otóż moi koledzy w obliczu pisania sprawdzianu z historii, postanowili że przyprowadzą na lekcję kombatanta. Takiego prawdziwego, ale tak naprawdę to nie (o tym zaraz). I nie mam pojęcia skąd oni go w ogóle wzięli. Nauczycielka była o dziwo wniebowzięta.
    Intencje moich kolegów były oczywiście wiadome: przyjdzie jakiś dziadek, popierdoli trzy po trzy i pójdzie, a sprawdzianu nie będzie. No wszystko fajnie, tylko że gdy ów dziadek zaczął gadać, przestało być wszystkim do śmiechu.
    Spokojnie mogę powiedzieć, że to było najbardziej pouczające 45 minut mojego życia, bo gdy ktoś ci opowiada jak służył w Armii Czerwonej i dostał broń bez amunicji, a z tyłu stały automaty, bynajmniej nie na Niemców, to krew w żyłach potrafi zamarznąć. Chyba najlepiej zapamiętałem to kiedy zaczął opowiadać o swoim pobycie w Auschwitz i to kiedy złapali jakiegoś psa, który wziął się tam nie wiadomo skąd. Rozerwali go żywego na strzępy i zjedli. Tak po prostu. I nikt mu wtedy nie przerwał, bo kto odważyłby się mu wtedy przerwać?
    Dodam tylko, że siedziałem na pierwszej ławce, naprzeciwko miejsca, na którym on siedział. Jak się widzi takiego starszego dziadka ze zdziecinniałym zachowaniem, nieporadnego w ruchach i nieskładnego w mowie, który opowiada ci takie rzeczy to oprócz wszystkich uczuć, o których pomyśleliście, że mogłem wtedy odczuwać, nasuwa się jeszcze jedna straszna konkluzja: że jestem jednym z ostatnich, którzy usłyszeli to z ust człowieka, który to przeżył.
    Jak teraz czytam to co napisałem to łapie mnie impuls, żeby to wszystko skasować. Strasznie to mocne, ale to już nie moja wina. Ostatecznie, jeśli ktoś doszedł aż tu, to wie że jednak to zostawiłem – głównie z wdzięczności za przypomnienie mi o tamtym dniu i o tym, że ów jegomość napisał jakąś książkę, której będę teraz usilnie poszukiwał. Swoją drogą ta opowiastka to dość dziwny dowód wdzięczności z mojej strony ;|

    To przejdę do innych spraw:

    Moim nazwiskiem może poszczycić się całe 81 osób, z których połowę znam – nieźle.

    Mój nick to imię, które nadaję postaciom w grach, kiedy chcą ode mnie, żebym tam coś wpisał. Jest w tym zawarta pewna filozoficzna mądrość. To imię nie ma żadnej swojej etymologii. Nie wiem jak ja to wymyśliłem.
    No, ale Bóg też stworzył świat z niczego, więc uczę się od najlepszych ;]

    Co do uchodźców:
    Krótko: główny problem polega na tym, że od WTC byliśmy i jesteśmy zalewani indoktrynacją, której głównym celem było wpojenie mam, że muzułmanie to zło najgorsze. Nie chcę tutaj zakładać, że ktoś miał jakiś interes we wpajaniu nam tego. Myślę, że to po prostu samo się stało: przez gry, Hollywood, programy informacyjne itp. Teraz nie można krytykować kogoś, kto nie chce uchodźców, bo taka osoba zwyczajnie się boi i ma jeszcze potwierdzenie swoich obaw w tym co dzieje się teraz na Zachodzie. Nie można Polaków zmuszać do lokowania tu Syryjczyków, bo zrobimy im tu gorsze piekło, niż mieli tam. Nie ma co tu szafować przyzwoitością lub jej brakiem. To nie o to chodzi. Może warto wspierać takie organizacje jak Polska Akcja Humanitarna? Nie wiem. Tak czy siak ja nie mam pomysłu jak można by rozwiązać ten problem.
    [Proszę mnie nie bić! Ja też się trochę boję.]

    A co do programów informacyjnych, to mogę powiedzieć tylko tyle, że inteligentny człowiek nie powinien ich oglądać bo:
    1. To nie jest robione dla normalnych ludzi. To jest robione na wynik: dla klików, wyświetleń, szerów, lajków itd. Toć o tym mówi ta gra z opisu.
    2. Jak coś jest ważne to i tak się tego dowiesz od innych.
    3. Nie ma czegoś takiego jak bezstronne źródło informacji. Coś takiego będą tworzyć roboty, ale na pewno nie ludzie.
    4. Kaśka Nosowska swego czasu powiedziała, że nie interesują jej takie rzeczy, bo to jej w żaden sposób nie wzbogaca jako człowieka. Ja też kieruję się tym w życiu i wszystkim polecam.

    Dziękuję za uwagę.
    Można teraz bezpiecznie wyłączyć komputer.

    • cooldan

      Miałem okazję do „bezpośredniego” kontaktu z kombatantami i podobnie jak na Tobie zrobiło to równie mocne wrażenie. I hej ho – nie ma co przepraszać za babole, albo za długi komentarz bo sam to, że nasze z Prezem gadu gadu zmotywowało Ciebie do napisania jest bardzo motywujące dla nas, żeby wszystko skrupulatnie przeczytać. Swoją drogą jak się czyta o tych mroczniejszych okresach w historii ludzkości (i patrząc przez pryzmat jednostki a nie ogółu – bardziej wspomnienia żołnierza, niż historyk opisujący bitwę) to bardzo mocno zmienia to optykę.

    • Prez

      Stary, bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. Cieszę się, tak samo jak Kuldan, że nasza rozmowa zachęciła Cię do jego napisania. A jeszcze bardziej się cieszę, że mogłem przeczytać o tym, co w tym komentarzu zawarłeś. Komentuj częściej – wielka piona!

    • b_one

      Oj brakuje takich lekcji w szkolach, moze wtedy dzieciaki nie chodzily by w czerwonych gwiazdkach i koszulka z Che.

      Ja swego czasu odwalalem wolontariat w domu kombatanta 🙂 zabawnie bylo jak sprzeczali sie ze soba ludzie sluzacy w AK i AL(raczej partyzantka komunistyczna) 😉 ale w sumie tylko przez chwile… bo jak okazalo sie ze sluzyli w tym samym rejonie to jak zaczeli wyciagac brudy na siebie to zrobilo sie raczej smutno…