Granie po szklanie – Prez vs The Order: 1886

The Order: 1886 miało być objawieniem. Developer obiecywał cuda na kiju i naiwniacy jarali się jak Nicolas Cage w The Wicked Man (SPOILER!), a okazało się, że to zwykła gra jest. Albo i nie – w sumie niezwykła, bo ładniejsza niż cokolwiek, co do tej pory widziałem. Ale nie o grafice będzie dzisiaj mowa. Lament Internetów dało się słyszeć niczym tysiące głosów po zniszczeniu Alderaan (SPOILER!) i zacząłem się zastanawiać, ile jest gry w tej grze. Podobno sam film, podobno za krótka.

00

Większość z was dawno już w The Order: 1886 zagrała lub przynajmniej obejrzała co nieco na YouTube. Recenzja wam niepotrzebna. Postanowiłem więc sprawdzić ile jest tak naprawdę akcji w tej grze akcji. Wpadłem na pomysł, żeby pić szota wódki za każdym razem, kiedy rozpocznie się sekwencja strzelana. Ustaliliśmy z Cooldanem zasady – szot wódki za każdym razem, kiedy zaczyna się akcja po dłuższej sekwencji filmowej. Jedna sekwencja, jeden kieliszek. A że samemu pić nie wypada, na eksperyment zaprosiłem mojego przyjaciela Freddiego, z którym ogrywam czasem gry filmowe. Takie, które Freddie lubi paczać, podczas gdy ja gram. A The Order: 1886 to właśnie taka gra na wspólną sesję z kumplem. No i chyba przekonała go też wódka…

01

SZOT NR 1

Pierwszy szot musi być na zachętę, wiadomka. Płyta z grą jest już w napędzie, więc się liczy. Drugi szot idzie chwilę później, kiedy okazuje się, że gra jest po polsku i żeby zmienić wersję językową, należy zmienić język interfejsu konsoli. Co się stało z możliwością zmiany języka audio i napisów w menu gry? Podobno Blu-ray to ogromny nośnik, dlaczego nie mogę dowolnie wybierać? Kurestwo.

SZOT NR 3

Na kolejnego szota czekamy dość długo, bo wstęp ciągnie się i ciągnie. Oto doświadczenie z pogranicza gry i filmu, trochę jak produkcje Quantic Dream – szkoda tylko, że gracz nie ma wpływu na dialogi czy przebieg fabuły. Po około 20 minutach rozpoczyna się pierwsza sekwencja strzelana! Samouczek pokazuje jak się strzela, a Freddie nalewa po kielonku. Mazeltov!

02

W tej grze walka jest naprawdę przyjemna. Dużo przyjemniejsza od chodzenia bez sensu, którego jest tu całkiem sporo. Strzela się tak dobrze, że zaczynamy się z Freddiem wymieniać padem – raz on nalewa, ja walczę, raz na odwrót. Good times. Szkoda, że fabuła jest miałka, bo całość ogląda się z przyjemnością, a płynne przejścia z filmiku do gejmpleju zachwycają za każdym razem!

SZOT NR 8

Calkiem sporo jest akcji w tej grze akcji. Jak już się zacznie strzelanie to trochę się z tych karabinów napier***a, tak jak przykazał Kapitan Bomba. Poziom trudności nie jest wygórowany, ale z każdym kolejnym szotem robi się odrobinę trudniej, czasem nawet padnie ten nasz Sir Galahad i wtedy zamieniamy się z Freddiem padem.

W międzyczasie za zgodą społeczności Rozgrywkowej machnęliśmy bonusową lufkę przy zmianie języka. Przestawiłem na polski na próbę – nie jest źle, ale z każdym kolejnym etapem aktorom jakby mniej się chciało przyłożyć. Robimy się podpici, a polski dubbing robi się naprawdę kiepski. Styt. Styt jak stąd do Sosnowca.

03

Niezależnie od wersji językowej przejścia z filmu w grę ciągle dają radę. Opad szczeny za każdym razem. Freddie ma takie powiedzenie jak gra jest naprawdę ładna / efektowna, że kolesie, którzy ją zrobili, muszą mieć naprawdę długie włosy. Bo Freddie wyobraża sobie developerów jako zarośniętych geeków, którzy siedzą w tej piwnicy i kodzą. Trochę ma rację chłopak. Długie włosy.

SZOT NR 10

Serio te włosy dłuuugie. Fajne szczelanie jest. Aż szkoda, że tyle filmików pomiędzy, bo byśmy się już napili, a tu dialogi czeba oglądać. Ale spoko, damy radę. Bo kto da radę, jak nie my?

No i ten, tego. Fajnie tak się razem gra, bo tej akcji wcale nie jest mało, więc fajnie się napić razzem z Freediem przy piąteczku. Tylko po flaszce zdecydowanie gorzej jest z zachowaniem skupienia i powagi podczas poważnych scen, np. takich jak ta:

SZOT NR 15

5 h sxybko zlecialo. Jak na gre bez szczelania to calkiem duzo tego napierszczelania jest. 15 kieliszków na głowe, nieźle. Koniec flaszki. 10. akt przed nami, ale chyba juz nam na dzisiaj dosc. Freddie coś mowi o eskapadzie do sklepu, bo Padbar juz zamkli, a szkoda, bo w sumie dopiero 2 jest. Resztę ogram sam na kacu.

MORALNIAK

Po pijaku poleciałem na The Order: 1886, ale prawda jest taka, że jest to gra przeciętna – walka jest „tylko” porządna, dialogi takie sobie, a fabuła w sumie kiepska. Dużo się chodzi bez sensu, ogląda te pierdoły na stolikach. 16 rozdziałów gry podzielono nierówno (2 z nich to same filmy!), więc etapy 11-16 przechodzi się w dwie godzinki. Na końcu pozostaje kapeć w gębie. A etap ze skradaniem to już kompletne nieporozumienie, źle wchodzi.

Ale bądźmy szczerzy – to nie jest zła gra. Myśmy się z Freddiem bawili dobrze. W sam raz na piątkowy wieczór przy wódeczce. Bo takich produkcji też człowiekowi trzeba. Nie zawsze jest czas, czy ochota, żeby tłuc 100 godzin w jakiegoś erpega. Zwłaszcza jak jest bezplan, a chciałoby się z kumplem spotkać, posiedzieć przy kieliszku. Także ten, na zdrowie!

PS. Jeśli spodoba wam się taka forma ogrywania niektórych gier, postaramy się robić to częściej. Kto wie, może nawet ze streamem.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Sony Computer Entertainment Polska.

  • b_one

    Co się stało z szotami 4 do 7?

    • Prez

      Nie opisywałem wszystkich szotów po kolei, ale były, uwierz mi na słowo 🙂