Granie na Linuksie #2 – Steam i Wine

Emulacji gier niedostępnych na Linuksie nie da się uniknąć, ma to często miejsce w przypadku starszych produkcji, czy świeżych gier Indie. Jeśli jakiś tytuł nie ma natywnej wersji, zawsze warto spróbować.

Czym jest Wine?

WINE – rozwijające się na „Wine is not emulator” jest interfejsem pozwalającym na uruchamianie aplikacji Windowsowych w środowisku Linuksa, tłumacząc ich polecenia bezpośrednio na takie zrozumiałe dla tych systemów, z jednocześnie minimalną stratą wydajności. Pozwala także na posiadanie odrębnych „dysków” dla każdej aplikacji.

WINE posiada również bazę informacji o aplikacjach i grach nazwaną Wine AppDB sortującą je według działania od poziomu Platynowego oznaczającego bezproblemowe działanie, Złotego przy którym mogą być potrzebne tweaki, Srebrnego mówiącego o działaniu możliwym, ale z lekkimi błędami, przeważnie posiadającego większe bugi, Brązowego oraz oznaczającego brak jakiegokolwiek użytecznego działania aplikacji poziomu „Śmieciowego”.

W przypadku aplikacji Platynowych nie ma większej filozofii, najczęściej wystarcza dwuklik na ikonkę instalatora i reszta zrobi się sama, w przypadku pozostałych można samemu pogrzebać w plikach konfiguracyjnych lub zainstalować PlayOnLinux automatyzujące proces.

PlayOnLinux i Steam

Pierwsze to najprościej mówiąc „nakładka” na Wine, sama potrafi dobrać potrzebną wersję, pobrać potrzebne biblioteki i zastosować tweaki. Przy okazji manager biblioteki gier spoza Steam i ich launcher, potrafi również zająć się instalacją programów użytkowych. I tutaj w zasadzie nie ma się o czym rozpisywać, instalacja gry to wybranie jej z listy i wskazanie pliku exe z instalatorem, reszta wykonuje się sama.

W przypadku Steama sprawa robi się jeszcze prostsza, po zainstalowaniu samego klienta znaczna ilość gier odpala się bez żadnych problemów, w przypadku reszty, PoL umożliwia szybkie doinstalowanie potrzebnych plików w ustawieniach. Możliwe jest również podpięcie naszej biblioteki z partycji używanej przez Windowsa, wszelkie sejwy pobiorą się automatycznie ze Steam Cloud.

Brzmi kolorowo? Z graniem niestety już tak nie jest, na 5 sprawdzonych przeze mnie gier (Burnout Paradise, Life is Strange, DEFCON, Rocket League oraz Metal Gear Solid: The Phantom Pain) prawidłowo uruchomiły się cztery (Metal Gear mimo wszelkich prób odmawiał nieznanym błędem), grać dało się już jednak w zaledwie trzy (Rocket League regularnie się crashowało i miało problemy z utrzymaniem klatek), w dodatku z okazjonalnymi problemami przy zmianach rozdzielczości czy brakiem powrotu do prawidłowej po wyjściu, co wymuszało „zabicie” całego środowiska graficznego i jego ponowne uruchomienia. Nie pogramy także w gry wymagające DirectX wyższego niż 9.0.

Żadnych problemów za to nie było z prostymi grami indie czy starociami pokroju Omikron: The Nomad Soul oraz Unreal Tournament ’99.

Podsumowanie

Nie spodziewałem się po Wine wiele, moje doświadczenia z wcześniejszych lat zawsze były związane z problemami, crashami, powodowały, że spodziewałem się problemów już na etapie instalacji Steama, tymczasem dostałem dobrze działającego (stabilnego!) klienta, dostęp do nieposortowanych na pingwina indyków i możliwość przynajmniej spróbowania uruchomienia jakiejś większej gry. Zawsze może się udać…

Yaxes

  • b_one

    PlayOnLinux strasznie mnie zawiodlo/zdziwilo

  • Jakub Antoniuk

    Ale ten Play On Linux to działa automagicznie czy trzeba składać pradawnym bogom ofiary aby toto działało? Próbowałem kilkakrotnie przesiąść się na Pingwina i za każdym razem wracałem do Windy do takie to wszystko po**bane.

    • YaXeS

      W znacznej części przypadków automatycznie (chyba), ja cyrki dotychczas miałem tylko z jakimiś totalnie nieznanymi VNkami 😛

  • Berserker

    tylko natywne granie na Linuxie ma sens.