FIFA 17

FIFA 17 zapowiadana była przez EA jako całkiem nowa odsłona serii. Obiecano zmianę silnika graficznego i wiele innych większych oraz mniejszych nowości. Jedną z nich był tryb Journey, w którym mieliśmy się wcielić w chłopaka o imieniu Alex Hunter. Oprócz tego wiadomo, kosmetyka, lepszy feeling piłki, wszystko miało być piękne, ładne, przyjemne, bardziej realistyczne. Czy się udało? Czy Alex będzie bohaterem śniącym się nam po nocach? Zapraszam do lektury!

Na pierwszy ogień pójdzie zmiana silnika graficznego. Odsłona z numerkiem 17 pracuje na znanym już m.in. z serii Battlefield silniku Frostbite. Pierwsza zauważalna zmiana w wersji PC jest taka, że na moim sprzęcie gra chodzi lepiej niż poprzednie dwie odsłony. Czasy ładowania są krótsze, komputer mniej marudzi, klatki nie lecą. Plus na dzień dobry. Graficznie również jest lepiej niż w poprzednich odsłonach, zawodnicy przypominają jeszcze bardziej swoich rzeczywistych odpowiedników. I nie chodzi mi tylko o twarze. Ciała wydają się… hmmm właśnie cięższe, gra stała się bardziej fizyczna, koniec z odbijaniem się od siebie jak tyczki. Skoro przy silniku i grafice jesteśmy, warto wspomnieć o oprawie meczowej.

Nie wiem, które ze screenów wylądują w tekście, ale z roku na rok coraz więcej lig podczas gry ma swoje banery, niespotykane nigdzie indziej. Poza Premier League, jest FA Cup, Bundesliga, czy choćby nasza rodzima Ekstraklasa. Jest to fajny dodatek, który dodaje kolejną nutę realizmu. Skoro przy ligach jesteśmy, wypadałoby się tu na chwilę zatrzymać. Powszechnie wiadomo, że pod kątem licencji FIFA zjada Pro Evolution Soccer na śniadanie. Jednak jest tu coś, do czego się przyczepię. Szacun dla EA za to, że mogę zagrać sobie drużynami z ligi japońskiej, chilijskiej, kolumbijskiej czy arabskiej (choć tak naprawdę nie grałem i nie mam takiego zamiaru), ale ja wolałbym więcej odwzorowanych twarzy zawodników np. z naszej ligi, czy innych trochę mniej popularnych, ale wciąż bardziej znanych niż te wyżej wymienione. W ekstraklasie tak na dobrą sprawę znalazłem może ze trzy twarze zbliżone do prawdziwych, reszta to po prostu dramat.

Pomarudziłem sobie, więc teraz coś o trybach gry. Do obecnych, znanych z poprzednich części dostaliśmy teraz tryb fabularny Journey (Droga do sławy). Wcielamy się w nim w Alexa Huntera, którego marzeniem jest być tak zajefajnym jak jego dziadek i kopać gałę w najlepszej (według niego oczywiście) lidze świata. Tutaj zaczyna się nasza rola – trenujemy, wychodzimy z ławki, by zagrać jak najlepiej i czasem mamy całe trzy możliwości wypowiedzi do kolegów, rodziny oraz pani redaktor. Wszystko to jednak jest na moje oko sztuczne, jakby trochę robione na kolanie. Wybory moralne (wielkie słowo) sprawiają, że rośnie nasze poparcie w oczach kibiców lub managera. Fabuła (kolejne wielkie słowo) jest niczym wyciągnięta z podrzędnego filmu klasy B. Jednak mimo wszystko ograłem kampanię od początku do końca, zaniedbując przy tym z początku FUT-a oraz pozostałe tryby. I muszę przyznać, że nawet pomimo tego, co napisałem powyżej, oraz tego, że cutscenki potrafią być albo ładne albo rażą po oczach pikselami, bawiłem się przednio. Każdy, kto sprawił sobie nową FIFĘ i nie zagrał w Journey to trąba.

Jak co roku, polska wersja językowa okraszona jest komentarzem Dariusza Szpakowskiego. Jego partnerem jest Jacek Laskowski. Tutaj ludzie odpowiedzialni za to nie uczą się totalnie niczego. Komentarze Dariusza sprzed paru lat przeplatają się z nowymi, co słychać. Jacek Laskowski natomiast jest bardzo słaby, jego komentarze nie wnoszą niczego, emocje to bajka. Jeśli w następnej FIFIE nie nagrają całości od nowa, będzie to po prostu dalej równia pochyła. Nie dajcie się też nabrać na slogany ile to nowych tekstów nagrali – bo w sumie wszystkie tyczą się trybu Journey i też są niezbyt dobre. Słabo. Jeśli jesteśmy przy dźwiękach, to nie można zapomnieć o muzyce, która nam towarzyszy. Jak co roku EA pokazało, że ucho to oni do muzyki mają i dźwięki z głośników podczas np. gier treningowych, czy nawet sprawdzania menusów, są bardzo przyjemne. Kilkukrotnie złapałem się na słuchaniu muzyki, zamiast odpaleniu kolejnego spotkania.

Pisałem wcześniej o zmianach w grze. Musimy się zatrzymać przy stałych fragmentach. Przeszły one spore zmiany w stosunku do poprzednich części i teraz trzeba się nauczyć ich od nowa. Dla mnie zmiana na plus, bo trzeba trochę więcej kombinować przy rzutach rożnych czy wolnych, a i satysfakcja większa jak coś wpadnie. Kolejna zmiana tyczy się silnika oraz fizyczności zawodników. Teraz trzymając przycisk odpowiadający za tradycyjny odbiór walczymy mocno bark w bark z innym graczem, trzymamy go za koszulkę, czy na przykład rozpychamy się i staramy się mu zasłonić piłkę. Dzięki temu zabiegowi gra dostała kolejną porcję realizmu, który sprawia niezłą frajdę. Kolejna sprawa to AI, które uległo poprawie. Nasi koledzy z zespołu lepiej szukają gry, ściągają na siebie obrońców, wywierają presję. Kolejna rzecz na plus. Strzały i główki to kolejne kosmetyczne zmiany, ale tym razem łatwiej nam coś strzelić z okolic 25, czy nawet 30 metró w okienko. Na szczęście jest to fajnie wyważone, więc nie każdy tak może strzelić i nie zawsze wpada. Przy tym wszystkim trzeba wlać łyżeczkę dziegciu do beczki z miodem. EA coś schrzaniło ze zmianą zawodników. Kiedy przeciwnik posyła długą piłkę, a my zmieniamy kontrolowanego grajka, ten zamiast przełączyć się na tego najbliżej miejsca, w którym ma spaść piłka, zmienia się na gościa 20 metrów dalej.

Jaka więc jest FIFA 17? Bardzo dobra. Feeling gry jest spoko, graficznie jest bardzo ładnie (poza kibicami), fizyczność robi fajną robotę podczas walki między zawodnikami, „Droga do Sławy” pomimo sztampowej fabuły została przeze mnie ukończona z bananem na twarzy i nie mam się do czego w niej przyczepić (poza duetem Szpaku-Laskowki). Wielu pewnie zadaje sobie pytanie – nie mam ani FIFY ani Pro Evo, co kupić? Na to pytanie wam nie odpowiem, bo i Konami, i EA zrobiło kawał świetnej roboty przy swoich produkcjach i obie są naprawdę świetne. Ja w tym roku będę grał w obie (jeśli czas, dziecko oraz żona oczywiście pozwolą).

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma: PC / PS4 /Xone / PS3 / X360

FIFA 17 / Deweloper:Electronic Arts / Wydawca: Electronic Arts Polska / Strona oficjalna

Grę otrzymaliśmy do recenzji od EA Polska.