Dywanem po twarzy – Fantastic Four

Jak zawsze powtarzam nasz blog jest otwarty dla nowych autorów, dlatego też zapraszam do filmowej recenzji kolegi Dominika którego możecie kojarzyć z grupy: „wszyscy mówią mi Dywan i mieszkam w mieście Robin Hooda czyli Nottingham. Jestem jedynym Polakiem na świecie, który stał w kolejce na premierę XOne. Lubię książki fantastyczne i horrory, filmy nie wymagające myślenia, ale takie gdzie trzeba nawet bardziej” /Cooldan

Muszę przyznać, że do kina wybierałem się z pewnymi obawami. Już po pierwszych recenzjach, które nie zostawiły na filmie suchej nitki, wiedziałem, że nie będzie dobrze.

Swoje podboje Fantastyczna Czwórka zaczęła w roku 1961, gdy Stan Lee i Jack Kirby stworzyli tę grupę dla Marvela. Komiks opowiadał o przygodach czwórki przyjaciół, którzy na skutek kosmicznego promieniowania nabywają nadludzkich mocy. Każdy z bohaterów nabywa odrębny zestaw zdolności i tak otrzymujemy Człowieka Pochodnię, rozciągliwego Pana Fantastycznego, Niewidzialną Kobietę (posługującą się ponadto mocą psioniczną) oraz ostatni, ale nie mniej ważny – The Thing, którego kosmiczne promieniowanie zmieniło w potężną stertę kamieni.

SONY DSC

Warto wspomnieć, że w komiksach o Fantastycznej Czwórce swój żywot rozpoczęli między innymi mój ulubieniec Silver Surfer wraz z Galactusem, Czarna Pantera, czy też Inhumans.
Poza mnóstwem komiksów z ich udziałem, pojawiły się też filmy. I tak oto otrzymaliśmy kilka seriali animowanych, cztery już filmy pełnometrażowe (pierwszy z 1994 nigdy nie został wydany, choć na YT jest), serię dwóch filmów w latach 2005-2007 wydanych przez Fox, aż wreszcie najnowsze ostatnie cudeńko, które również dostarczył nam Fox.

Zaznaczę od razu, że dwa pierwsze wydane przez Fox’a filmy nawet mi się podobały. Były głupio śmieszne, miały nienajgorszą obsadę i ciekawy pomysł na siebie (niestety marnie zrealizowany). Dziwi więc fakt, że wytwórnia, która wciąż posiadała prawa do marki, zdecydowała się na reboot. Do nowego pomysłu wybrano nowych aktorów (czarnoskóry Człowiek Pochodnia – Michael B. Jordan został wręcz znienawidzony za to, że wybrano go do roli), którzy mieli grać mocno odmłodzone wersje superbohaterów. Otrzymaliśmy historię czwórki (a przez moment nawet piątki) nastolatków, którzy próbują rozpracować teleportację, która ostatecznie okazuje się czymś innym.

Po sukcesie odmłodzonych X-Menów, nie trudno zgadnąć skąd Fox wziął pomysł na nową obsadę. W kwestii doboru obsady nie ma się do czego przyczepić. Zwłaszcza postać buntowniczego Johnnego Storma wypada świetnie.
Problemem w tym filmie nie jest obsada, tylko… cała reszta. Fantastic Four od pierwszych minut ślamazarnie ciągnie się przez około poł filmu, nie racząc nas choćby odrobiną akcji, której można by się spodziewać po adaptacji komiksu. Dostajemy za to nudne losy grupki nastolatków próbujących rozwikłać największą tajemnicę naukową, o jakiej świat słyszał. Film na siłę próbuje pogodzić wszechobecny trend powagi i dorosłości komiksowych bohaterów, znany chociażby z kinowych adaptacji DC Comics, ale nie wychodzi to dobrze.

Print

Gdy już dochodzi do wypadku, który nieodwracalnie zmienia naszych bohaterów w grupę herosów, zostajemy uraczeni może dwiema minutami „akcji”, tylko po to, by film mógł z powrotem wrócić na tory wycieczkowca na trasie do Sosnowca. Muszę od razu ostrzec przed strasznie słabymi efektami specjalnymi. Jedyne moce, które wyglądają znośnie, to te należące do Pani Niewidzialnej. Cała reszta, od sztucznego ognia, po przyspieszane sceny rozciągania się Pana Fantastycznego, aż po wręcz śmiesznie wyglądającego kamiennego potwora, uderzają widza w twarz w przerwach pomiędzy nudnymi scenami. Gdy film w końcu się rozkręca i dostajemy „porządną” akcję, oglądamy krótką i zupełnie nie interesującą walkę z jednym z największych komiksowych przeciwników Fantastycznej Czwórki, Dr. Doomem. Co do filmowego czarnego charakteru – Fox jako wytwórnia ostatnio strasznie kombinuje z wyglądem antagonistów. Doom wygląda beznadziejnie. Tak samo najstarszy mutant na Ziemi, Apocalypse. Gdy w końcu nasi bohaterowie otrzymują własną siedzibę, widzowie dostają… napisy końcowe.

Cały film można podsumować jednym słowem: kupa. A jak wszyscy wiemy, kupy się nie oszuka, choć wydaje mi się, że widzów próbowano serwując im to straszne, 90-cio minutowe „dzieło. Z tego powodu nabrałem dużo większego szacunku do dwóch poprzednich filmów, które jak kiedyś pewnie sami się przekonacie, wypadają całkiem nieźle na tle tego gniota. Zapomniałem też wspomnieć, że z Fantastic Four powycinano sporo scen, zwłaszcza tych, które powsadzano do zwiastunów.

IMG_255393241938365

Ocena końcowa: 2/10