Dungeons 3

Realmforge Studios swoją pierwszą grę z serii Dungeons wypuściło na światło dzienne w 2011 roku. Produkcja nie została jednak przyjęta zbyt dobrze, zarzucano jej nudę i brak różnorodności. Pięć lat później drugą część gracze przyjęli dużo lepiej, choć wciąż w ocenie większości była po prostu średniakiem. Czy twórców stać na jeszcze lepszą strategię o byciu tym złym?

Mechanika w Dungeons III nie doświadczyła zmian w stosunku do drugiej części. Dalej jest to strategia, w której liczy się ekonomia oraz nasi dzielni, podchmieleni wojacy walczący na powierzchni z siłami dobra. Do naszych zadań należy gromadzenie surowców, tworzenie nowych pomieszczeń oraz rozwój technologiczny. Ten ostatni jest uzależniony od EVILNESS, surowca dostępnego tylko na powierzchni i który za każdym razem jest chroniony przez tych prawych i dobrych. Tu wkraczają do akcji nasi jeszcze trzeźwi wojacy. By nie było zbyt łatwo, mamy limit jednostek walczących. Można go zwiększać, ale po pierwszych kilku osobnikach potrzeba nam do rozwoju EVILNESS, którego ilość rośnie wolno. To wymaga od nas odpowiedniego zaplanowania odkrywania technologii. Podczas rozgrywki przychodzi moment, w którym nasi przeciwnicy przychodzą do nas. Nie ma możliwości się przed tym uchronić, możemy jedynie zbudować pułapki osłabiające ich, by mieć czas na wysłanie tam swoich wojaków, którzy będą nas bronić. Dungeons III wykorzystuje elementy z gier  tower defence, co jest ciekawym i wartym uwagi aspektem.

Pod względem trybów gry, ekipa Realmforge Studios nie wymyśla koła na nowo, serwując nam dość standardowe możliwości. Jest kampania składająca się z 20 misji (można grać ją solo lub w kooperacji), oraz tryby Skirmish i Multiplayer. W kampanii wcielamy się w zło, które zwerbowało na swoje usługi postać mrocznej elfki Thalyi. Zadanie, jakie przed nami postawiono, to oczywiście pozbycie się sił dobra. A pozostałe tryby? O ile multi jest całkiem standardowe – możemy grać od 2 do 4 graczy, to ciekawiej prezentuje się Skirmish. W trybie tym mamy 3 rodzaje gier – Skirmish, Endless oraz Survive. Pierwszy z nich polega na pokonaniu bossa, do którego najpierw trzeba się dostać. Po drodze czekają nas potyczki z siłami dobra, przejmowanie punktów do pozyskiwania EVILNESS oraz ekipy wrogów wpadające do naszej bazy. W Endless gramy ile chcemy, a koniec gry następuje w chwili przejęcia wszystkich punktów na mapie. Okazjonalnie wpadają do nas ekipy przeciwników, które chcą się nas pozbyć. Ostatnim z nich jest Survive, w którym musimy odeprzeć 20 fal wrogów. Ze zwykłymi niemilcami przychodzą również bohaterowie, którzy są dużo potężniejsi od zwykłych mobków. Warte odnotowania jest również to, że w trybie Skirmish istnieje opcja „Random parameters”. Dzięki temu zmieniają się miejsca ważnych punktów na mapie (wejście do naszego lochu, miejsce w którym jest boss, czy źródła EVILNESS). To wydłuża rozgrywkę i sprawia, że zwykłe potyczki poza kampanią są ciekawsze przez swoją różnorodność.

Czas na oprawę audiowizualną. Tutaj nie mam się absolutnie do czego przyczepić. Grafika, choć bardzo cukierkowa, pasuje do pozostałych składowych gry. Narrator, który rzuca żartami z gier, filmów oraz seriali na lewo i prawo, jest bardzo dobry i przyjemnie się go słucha. Łapy, którymi sterujemy podczas gry w kooperacji, podczas chwili w bezruchu grają w papier-nożyce-kamień. Budziki przy łóżkach, czy sporo innych miejsc, które budujemy dla naszych wojaków – to wszystko ma właśnie taki cukierkowy, prześmiewczy charakter i świetnie się wpasowuje w oprawę graficzną. Realmforge Studios stanęło na wysokości zadania, serwując nam bardzo dobrą grę. Hybryda ekonomicznej strategii z przyjemną eksterminacją wrogich jednostek, polana delikatnym sosem gier tower defence. Do tego kooperacja i losowość map w trybie Skirmish dla wydłużenia zabawy, sypiący żartami narrator i pijący alkohol orkowie. Czy można chcieć czegoś więcej w trakcie zabawy tym ZŁYM? Twórcy wypuścili na świat kolejną grę lepszą pod każdym względem od swojej poprzedniczki. I chwała im za to, bo nie sztuką jest robić cały czas to samo. Ważne jest żeby uczyć się na swoich błędach, a Dungeons III jest tego najlepszym przykładem. Drogie Realmforge Studios – oby tak dalej. A teraz wracam do lochów, bo mi orkowie bunt chcą podnieść (tak to jest, jak się za mały browar postawi i nie wszyscy dostali)…

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma: PC / PS4 / XONE

Zobacz również:

Rozgrywka #144 – Wszyscy powinni zdechnąć 

Dobranocka Rozgrywki #74 – Dungeons 3

Grę do recenzji otrzymaliśmy od GOG.