Dreii

Czy logiczne gry potrafią frustrować oferując jednocześnie dobrą zabawę? Przekonajmy się na przykładzie Dreii.

Do Dreii podeszliśmy zaliczając część poziomów w pojedynkę, część wspólnie. Poniżej możecie zapoznać się z naszymi wrażeniami, które, mamy nadzieję, pozwolą wam łatwo ocenić, czy warto zainteresować się tym tytułem.

Recenzja Day 1

Winfrid: Raz, dwa, trzyyy. Nie raz i nie dwa grając w produkcję Etter Studios będziecie chuchać i dmuchać, by konstrukcja się nie zawaliła. Wystarczą trzy sekundy, by poziom został zaliczony. To pozornie mało, a jednocześnie czas ten będzie wydawał wam się wiecznością. Czym dokładnie jest Dreii? To gra logiczna polegająca na zbudowaniu konstrukcji z dostępnych elementów tak, by zasłoniła świecący punkt. Wymusza to kooperację z innymi użytkownikami na dowolnej platformie: PC, konsoli stacjonarnej i przenośnej, telefonie z systemem Android, czy iOS. Tak, dobrze zrozumieliście. Osoba smyrająca palcem po swoim iPhonie, może współpracować z kimś, kto śmiga na padzie. Łączenie nie jest jednak doskonałe, o czym przekonaliśmy się podczas wspólnych prób ogrywania tytułu z Kazzem.

Dreii_20160304215032

Kazz: Większość poziomów w Dreii da się ukończyć samemu, a te wymagające kooperacji są odpowiednio oznaczone. Problem w tym, że przechodzenie tej produkcji w singlu jest dużo trudniejsze niż ze znajomym (lub znajomymi), a pola błędu w przypadku samotnika praktycznie nie ma. Można tu wspomnieć poziomy, w których budujemy wysoką konstrukcję, a co jakiś czas zdmuchuje ją wiatr. Podchodziłem do tego sam i w końcu odpuściłem, natomiast we dwójkę poradziliśmy sobie z tą planszą bez żadnych problemów. No właśnie, jakie jeszcze typy poziomów można zobaczyć w Dreii?

Winfrid: Część zagadek opiera się na elementach, które mają dodatkowe właściwości. Jednych nie można przesunąć samodzielnie, trzeba do tego użyć innych klocków. Przy posługiwaniu się innymi należy wszystko robić powoli i delikatnie. Jeszcze następne nie mogą być użyte do zasłonięcia świecącej kulki, a co za tym idzie, do ukończenia poziomu. Mnie, oprócz plansz z wiatrem i zacinającym deszczem, krwi napsuł poziom z tratwą i wodą. Pozostałe plansze wodne nie były takie złe. Bardzo fajny patent pojawił się przy elementach “magnetycznych”. Ogólnie, im więcej osób, tym łatwiej. Można w ten sposób regulować sobie poziom trudności. Musisz jednak przyznać, że gra została zaprojektowana z myślą o kooperacji i w tej dziedzinie sprawdza się wyśmienicie. Mieliśmy dużo lepsze odczucia po wspólnej zabawie, niż gdy rozwiązywaliśmy zagadki samodzielnie.

Dreii_20160308222938

Kazz: Zgadzam się. Niestety, widać też to, że Dreii nie był tworzony z myślą o konsolach, a o tabletach. Sterowanie na padzie potrafi doprowadzić do szału. Idea jest taka, że trzeba zaczepić na linkę dany przedmiot w określonym punkcie i położyć go w odpowiedni sposób. I tak, trójkąt można chwycić za każdy z narożników. Problem w tym, że musimy odpowiednio najechać na niego kropką, która robi tu za kursor i w danym momencie wcisnąć “X”. Nie zawsze działa to idealnie, co samo w sobie już potrafi wkurzyć (Na szczęście nagrywany gameplay nie rejestrował naszej wymiany łaciny podczas rozmów w PS Party – dop. Winfrid). Większe problemy stanowi jednak przesuwanie elementów po planszy. Dreii wymaga od nas niebywałej wręcz precyzji ruchów (tu dosłownie liczą się milimetry), a tę zwyczajnie ciężko osiągnąć używając analogów. Wspomniałem wcześniej, że często jesteśmy tu stawiani pod presją czasu – sami dobrze wiecie, co może to oznaczać. A jak Dreii wygląda?

Winfrid: No właśnie, dla mnie wygląda idealnie. Funkcjonalna prostota to chyba myśl, którą kierowali się twórcy. Wszystko jest intuicyjne, grafika nie rozprasza, a pomaga. Podświetlenia klocków jasno mówią nam o tym, który z graczy aktualnie nimi operuje. Dodatkowo wiadomo, jakie właściwości mają elementy. To bardzo ważne przy kombinowaniu nad rozwiązaniem. Tym, czego nie dałem rady zdzierżyć przez dwie godziny jakie rozegraliśmy z Kazzem, jest oprawa dźwiękowa. Autentycznie nic mnie tak nie irytowało, jak dźwięki dochodzące z głośników. Częściowo było to spowodowane faktem, że Kazz grał latającym tamburynem. Niemniej jednak, dopiero po wyłączeniu radosnych, identycznych plumków, byłem w stanie skupić się nad zagadkami. Bardzo podobała mi się mapa z możliwymi planszami do wyboru. Od razu widać, czy ktoś robi dane zadanie (mała kulka krąży wokół kulki symbolizującej poziom) i łatwiej dzięki temu się współpracuje. Niestety, czasami gubiło nas gdzieś w odmętach Internetu i musieliśmy radzić sobie metodą prób i błędów, by ponownie nas połączyło. Jako że graliśmy przed oficjalną premierą, w danej chwili byliśmy jedynymi graczami. Wierzę, że po wypuszczeniu tytułu będzie dużo łatwiej znaleźć chętnych do wspólnego główkowania. Jakieś słowo końcowe?

Dreii_20160308233105

Kazz: Oprawa Dreii faktycznie jest minimalistyczna, zresztą spójrzmy jaką przestrzeń produkcja ta zajmuje na dysku. Ledwie 180 MB! Ciężko jej też zarzucić brak specyficznego uroku. Słowo końcowe? Nie wiem czy jasno to zaznaczyliśmy, ale muszę podkreślić ten fakt: Dreii jest tytułem, przez który nie raz miałem ochotę walnąć padem o ścianę. To też jedna z tych gier, w przypadku których możecie nawet pomarzyć o zasztyletowaniu swojego kompana (Przecież przeprosiłem! – dop. Winfrid), kiedy ten zawali całą mozolnie budowaną konstrukcję jakimś mniej przemyślanym ruchem. Pamiętacie jak na podcaście była mowa o tym, że Devil Daggers jest synonimem piekła? Przy Dreii wymięka. Nie jest to też dobra produkcja dla samotników. Sam miałem taki moment, że już chciałem grę olać, ale na szczęście pograliśmy z Winfridem i dzięki temu produkcja Etter Studios zyskała w moich oczach (Dobrze, że Wam kazałem zagrać jeszcze raz – dop. Prez). Nie mogę też nie wspomnieć o tym, że menu jest tu mało intuicyjne i w zasadzie nie wiemy na jakiej zasadzie Dreii dobiera nam kompanów do wspólnego grania. Mam też nadzieję, że nie będziecie mieli tu do czynienia z sytuacją, że jakiś żartowniś wejdzie wam na planszę, tylko żeby coś rozwalić. Czy kupiłbym Dreii? Jeżeli już, to raczej tylko w wersji na tablety. To nie jest gra tworzona z myślą o padzie. 

Winfrid: Właściwie zgadzam się ze wszystkim, co powyżej zostało napisane. Z tą różnicą, że ja bym tej gry nie kupił. Jeśli będziecie przechodzić Dreii we dwójkę (w pojedynkę nie ukończycie wszystkich etapów), to i tak 50 zł za trzy godziny zabawy wydaje się sporym wydatkiem. No dobrze, może w promocji na tablet, za 1 € bym się skusił, ale tylko w takim przypadku. W tej chwili omawiany tytuł kosztuje 3,99 € na urządzeniach mobilnych i jest to lepsze rozwiązanie od ogrywania go na Playstation 4. Taniej i wygodniej. Biję się teraz trochę z myślami. Przyznaję, że gdy siedziałem nad grą samemu, frustracja płynęła strumieniami. Co-op z Kazzem dał mi jednak sporo frajdy i autentycznej radości, gdy udała nam się zagadka z wielkim trójkątem. Najlepiej obejrzyjcie nasze zmagania i sami zdecydujcie, czy warto się z Dreii zmierzyć:

Autorzy: Kazz, Winfrid

Platforma: PS4, PC, Wii U, PS Vita, iOS, Android

Dreii / Deweloper: Etter Studio/ Wydawca: Etter Studio / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Plan of Attack.

  • Mega!

    • Prez

      Jestem ciekaw tej gry po przeczytaniu recenzji.

      • b_one

        niestety coop kanapowy umiera… wiec i ta gra tak jak sportsfriends czy jak to tam sie nazywalo umrze.

  • Jakub Antoniuk

    To gra po której traci się znajomych.