Quick Start! Dead Cells

Ostatnio nie za bardzo mam czas na granie, ale miałem ochotę kupić sobie coś nowego. Kupiłem zatem Dead Cells z myślą, że może pogram sobie 10 lub 15 minut w ramach krótkiej przerwy, ale nic z tego nie wyszło. Gra tak wciąga, że nie sposób się od niej oderwać! Dead Cells jest pixelartową, roguelike platformówką 2D dostępną obecnie w Early Access. Jest to jeden z tych naprawdę ładnych pixel artów. Ma też bardzo dopracowany i rozbudowany system walki.

Zaczynamy mało oryginalnie, bo jako więzień w lochu. Kupa komórek, która do tej pory była naszą głową, wpełza do martwego zezwłoka i ożywia go. Pierwsza lokacja jest bardzo prosta i trudno w niej zginąć. W następnej poziom trudności bardzo rośnie, dlatego warto dokładnie lizać ściany i wyciągnąć jak najlepszy sprzęt oraz ulepszenia dla postaci. Wszędzie poukrywanych jest sporo sekretów, tajnych przejść, skarbów i wyzwań.

Wszystkie poziomy są generowane losowo, ale w miarę postępów w grze, robią się nieco trudniejsze i odblokowujemy też nowe, niedostępne do tej pory rejony. Jeśli pierwsze lokacje już się nieco przejadły i chcemy szybko przez nie przebiec, to na początku każdej kolejnej są drzwi zamknięte na zamek czasowy. Jeśli nie dotrzemy do nich odpowiednio szybko, zamykają się na stałe. Znajdziemy tam nieco złota i zwojów ulepszających statystyki postaci.

W każdej lokacji jest wewnętrzny system teleportów, szybko można więc wrócić do miejsca, któremu chcemy się przyjrzeć dokładniej. Po ukończeniu poziomu trafiamy zawsze w miejsce, w którym można zainwestować uzbierane ogniwa w odblokowanie nowych ulepszeń. Możemy też dodać pewne ulepszenia dla postaci (nazywane tu mutacjami) tylko na to jedno przejście. Każda lokacja jaką przejdziemy w trakcie jednego przejścia dodaje kolejną mutację. Może to być np. odzyskiwanie odrobiny zdrowia po każdym zabitym wrogu, albo dodatkowe strzały do łuku. Oczywiście po śmierci tracimy wszystkie mutacje.

W grze są dwie waluty, wyżej wspomniane ogniwa, oraz złoto. Za złoto kupujemy sprzęt od spotykanych czasem kupców. Nie są zbyt rozmowni. Kiedy próbowałem do jednego z nich zagadać, to usłyszałem – ALBO ZŁOTO, ALBO WYPAD! Za złoto odblokowujemy także komnaty ze skarbami, a jeśli nam szkoda złota, to drzwi od tych komnat można po prostu niszczyć, ale wiąże się z tym pewna klątwa.

Znajdujemy też zwoje rozwijające statystyki postaci, każdy powiększa pasek życia, a także obrażenia broni oznaczonej jednym z trzech kolorów. Jeśli następnym zwojem dodamy punkt do tej samej statystyki pasek życia zwiększy się mniej, ale za to powiększymy obrażenia od broni oznaczonej tym samym kolorem. Jednak cały znaleziony sprzęt, złoto, ogniwa, rozwinięte statystyki postaci tracimy po śmierci. Co zatem zyskujemy? Oprócz wiedzy o przeciwnikach i ogólnego planu lokacji, do których udało się dotrzeć, znajdujemy schematy nowego sprzętu, które potem musimy odblokować za ogniwa. W miarę postępów w grze pojawiają się nowe umiejętności postaci, które możemy odblokować na stałe. Może to być mikstura lecząca, albo tzw. Sakwa umarlaka, która pozwala na zachowanie odrobiny złota po śmierci.

Co jakiś czas spotykamy wzmocnione wersje znanych już wcześniej przeciwników. Po ich pokonaniu może wypaść losowa, specjalna broń, albo amulet, dzięki któremu dostaniemy jakieś nowe umiejętności, np. poczwórny skok. Nie raz w trakcie grania staniemy przed dylematem, czy zaatakować elitarnego wroga i zaryzykować utratę cennych schematów, które udało się zdobyć, czy biec już do wyjścia z lokacji. Fabuły w tej grze nie ma prawie wcale, za to jest znakomita walka. Sterowanie jest precyzyjne, postać porusza się bardzo sprawnie, chwyta się krawędzi platform, może robić uniki rolką, ma podwójny skok. Gdy zeskakujemy, możemy przyspieszyć i znokautować, albo nawet rozwalić wrogów pod nami. Jeśli tego nie zrobimy, sami się znokautujemy spadając z wysoka.

Na starcie dostajemy mieczyk i możemy wybrać pomiędzy tarczą i łukiem. Tarczą można parować, odbijać każdy cios i każdy pocisk. Jest sporo różnych rodzajów broni, każdą się walczy inaczej, np. ciężki młot, nazywany tu dziadkiem do orzechów, jest powolny, ale za to oszałamia wroga na chwilę, gdy ten ma ponad 75% życia. Jest też broń, która nazywa się spartańskie sandały, które gdy kopniemy przeciwnika na ścianę, zabierają mu sporo życia. Można też za ich pomocą, przy odrobinie praktyki, odkopnąć kuliste pociski w stronę przeciwnika.

Oprócz tego mamy 2 sloty na dodatkowy sprzęt jaki znajdziemy po drodze. Mogą to być granaty, noże do rzucania, wieżyczki strzelnicze, zasilane bliskością naszej postaci, albo wnyki w jakie możemy złapać naszych wrogów i przytrzymać, kiedy będziemy ich szpikować strzałami itd. Wybór jest bardzo szeroki i też rośnie w miarę postępów w grze. Z czasem znajdujemy lub kupujemy ulepszone wersje broni, z jakimiś dodatkowymi właściwościami, np. elektryczny bicz zwiększy dwukrotnie obrażenia, jakie zadamy każdą bronią, ale też dwukrotnie mocniej oberwiemy. Nowa tarcza może np. gdy skutecznie sparujemy pocisk, zamieniać go w złoto, albo z każdym udanym parowaniem leczyć. Twórcy stworzyli masę pomysłowo zaprojektowanych broni, umiejętności i dużo naprawdę zróżnicowanych przeciwników. Na dalszym etapie gry dostajemy też możliwość zainwestowania ogniw w stałe ulepszenia naszych ulubionych broni.

Gra daje dowolność stylu grania i zachęca do kombinowania, szukania najbardziej optymalnego, przy danym przejściu, zestawienia sprzętów, ulepszeń i mutacji. Znaleziony nowy mieczyk może wydawać się słabszy od posiadanego wcześniej, ale niewykluczone, że ma 100% więcej obrażeń, jeśli wcześniej zamrozimy przeciwnika czarem, albo podpalimy. Nie ma też co przywiązywać się do jakichś zestawów, bo podczas kolejnego przejścia wypadnie coś zupełnie innego i trzeba będzie zmienić styl walki. Zupełnie inaczej walczy się na dystans z łukiem, wieżyczkami i granatami, a inaczej w zwarciu z mieczem i tarczą. Można też w pewnym stopniu wykorzystywać elementy otoczenia w walce. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby spuścić  komuś windę na łeb, albo rozwalić drzwi kopniakiem, oszałamiając stojących za nimi przeciwników.

Dead Cells to gra szybka, brutalna, dosyć trudna, ale bardzo sprawiedliwa. Fani Soulsów odnajdą się tu błyskawicznie, chociaż zaznaczę dla porządku, że gra ma aktywną pauzę i mapkę. Po 40 godzinach grania znalazłem mniej niż połowę schematów, nie zwiedziłem jeszcze wszystkich lokacji, ale udało mi się dotrzeć do tymczasowego końca gry. Twórcy gry mają specyficzne poczucie humoru. Pierwszy boss, którego spotkałem, nazywa się Niedokończony (bo, tak jak pisałem, gra jest na razie w Early Access), chociaż według mnie absolutnie niczego mu nie brakuje. Jak na razie trafiłem tylko na jeden błąd. Po pewnym czasie odblokowujemy tzw. dzienne wyzwanie, jedną lokację, którą trzeba przebiec w określonym czasie, zdobywając jak największą ilość punktów. Wyniki potem możemy porównać z innymi graczami. Po ukończeniu wyzwania pojawiamy się na starcie, ale postać jest niewidoczna, widać tylko małe światełko. Niestety wrogowie nas widzą. Po wyjściu z tej lokacji, albo zrestartowaniu gry, wszystko działa już normalnie.

W grze bardzo zalecają granie na padzie, ale nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował jak działa sterowanie myszką i klawiaturą. Działa bardzo dobrze. I na koniec, gra, o dziwo, jest spolszczona i to całkiem nieźle, chociaż nie wszystko jest jeszcze przetłumaczone.

Autor: Michał Sobieszek

Platforma: PC

Dead Cells (Early Access) / Deweloper: Motion Twin / Wydawca: Motion Twin / Strona oficjalna.

  • isaakPL

    Mysz i klawiatura aż mnie ciarki przeszły, bardzo chciałem kupić ten tytuł jednak PC, ale ostatnio został zapowiedziany na Switcha jeszcze w tym roku, po tej recenzji to dla mnie zakup absolutnie obowiązkowy.

  • Prez

    Ja gram na myszy i klawie – jest idealnie.