Darkest Dungeon

To było krótko po zrobieniu wszystkich achivementów w Dark Souls 2. Miałem ograne też wszystkie do niego dodatki. Na Bloodborne wciąż czekałem. Tak bardzo korciło mnie, żeby mieć jakieś nowe wyzwanie. Nagle, zupełnie znikąd, bam!, pojawiła się zajawka tej gry. Tytuł newsa brzmiał Dark Souls 2D! Tak bardzo chciałem w to wierzyć. Przeszukałem cały Internet w poszukiwaniu ochłapów informacji na jej temat. Czekałem w ukryciu. Kiedy gra wreszcie ukazała się we wczesnym dostępie chciałem ją, ale tak bardzo się bałem. Czy spełni oczekiwania, czy naprawdę przyniesie mi tyle frajdy, co zapowiadano? Pograłem jednak chwilę u kogoś i byłem załamany. Nie wiem, czego się spodziewałem, ale to co zastałem było niesprawiedliwe, niezrozumiałe i odpychające. Na szczęście od tego czasu wiele się zmieniło, a kiedy gra miała mieć swoją premierę, byłem świeżo wyposzczony po splatynowaniu Bloodborne. Mówi się, że nie można drugi raz zrobić dobrego wrażenia. A ja wam mówię, że można!

Stay a while and listen

Rozsiądźcie się wygodnie wokół ogniska, narzućcie koce na plecy, weźcie czarki z grzanym winem, to będzie długa opowieść… Otrzymałem list od krewnego, który przez całe swe życie mieszkał w Hamlet, pięknie położonym dworku na szczycie wzniesienia. Nieszczęśnik kopał pod posiadłością w poszukiwaniu skarbów i choć znalazł ich wiele, co zapewniło mu niemałe bogactwo, w końcu dokopał się do czegoś, czego nikt nigdy odkrywać nie powinien. W akcie desperacji wysłał prośbę o pomoc. Kiedy dotarłem na miejsce (w towarzystwie napotkanych po drodze paladyna i łotrzyka) okazało się, że po krewnym śladu nie ma. O mieścinie rozeszły się wieści wśród poszukiwaczy skarbów, więc co tydzień przyjeżdżali nowi. Nie jestem w ciemię bity, niczego się nie boję, także szybko wszedłem w rolę i zacząłem stawiać pierwsze kroki, jako właściciel ziemski.

Ooo! Shiny ones!

Pierwsza wyprawa do podziemi zakończyła się powodzeniem. Drużyna przeżyła, wynieśliśmy sporo złota, kamieni szlachetnych oraz dzieł sztuki różnego rodzaju. Za pierwsze dwa zakupiłem nowe zbroje i broń, a także wyszkoliłem najemników, tych, którzy byli na to gotowi. Części z nich opłaciłem również zabawy w tawernie, bądź pryczę w klasztorze. W obu miejscach nasi dzielni wojacy mogą się odstresować po trudach i koszmarach bytności pod ziemią. Złotem opłaciłem też leczenie przeróżnych schorzeń i chorób psychicznych. Ostatnie, na co można wydać monety, to amulety, które najczęściej coś dają, a co innego zabierają (ale rzadko starczało mi na to monet). Dzieł sztuki wynosimy cztery rodzaje, za nie ulepszam moją posiadłość. Każdy z budynków osobno. Mam do dyspozycji kuźnię, gildię bohaterów, szpital, klasztor, namiot łowców, chatkę wróżki oraz mogę sprawić by powóz przywożący nowych bohaterów mógł ich co tydzień przywozić więcej.

Dark Corners of the Earth

Pytacie dlaczego tak ważne jest by najemnicy mogli pomodlić się w celi klasztornej do swojego boga? Albo, po co mieliby wypić parę głębszych? Stres potrafi być dużo ważniejszy w lochach od żywotności. Wyobraźcie sobie, że musicie zmierzyć się ze świnią opluwającą was rzygowinami z ludzkimi resztkami albo okultystę, który przyciąga was do siebie długą macką ośmiornicy. Jeśli was to nie przyprawia o gęsią skórkę to ja nie wiem. A to dopiero przygrywka przed głównym daniem w postaci chociażby wiedźmy wyrywającej ludzi z drużyny i wsadzającej ich do kotła by się dobrze podgotowali przed zjedzeniem. Ta sama niewiasta potrafi zrobić cztery schabowe z naszych śmiałków jednym uderzeniem tłuczka. A są jeszcze nekromanci, czarownicy, wielkie świnie, przy których Jabba the Hutt to najpiękniejszy młodzieniec, jakiego widzieliście w życiu. Warto mieć w drużynie szczwacza bądź barda, zwiększającego morale.

You must gather your party before venturing forth

Drużyna może liczyć czterech śmiałków. Moją posiadłość odwiedza 14 różnych typów najemników. Bardzo ważne jest by tak ich dobrać żeby uzupełniali swoje braki i dawali możliwość ataku na każdą pozycję wroga. Wojacy mają swoje preferencje pozycji w drużynie i ulubione miejsca do ataku. Można na to wpłynąć zmieniając w gildii ich umiejętności, wybierając 4 z 7 możliwych według własnego widzimisię. Niezwykle ważna jest umiejętność zadawania obrażeń poprzez krwawienie i plagę. Postacie czy wrogowie, którzy wielokrotnie nastawieni będą na takie działania, będą naturalnie jeszcze bardziej krwawić, bądź ich ciała jeszcze dobitniej zostaną splugawione. Na szczęście nasza drużyna może być wyposażona w bandaże tamujące krwawienie i wywary łagodzące objawy plagi. Część postaci posiada też odpowiednie umiejętności pomocnicze bądź lecznicze. Muszę przyznać, że gdy połowa najemników leczyła się ze stresu pourazowego, musiałem zapoznać się z innymi ich odmianami, odkrywając, że nie ma wojaka, który wraz ze zgraną drużyną nie przyda się w walce o odzyskanie lochów. Po prostu nie każdy układ drużyny jest odpowiedni, o czym przekonałem się, gdy słynna już wiedźma zjadła trójkę moich najlepszych wojowników.

Flame, dear Flame

Nie zapominajcie nigdy o pochodniach. Niejednokrotnie uratują wam życie. Światło jest waszym sprzymierzeńcem, ale warto się zastanowić nad nim. Sprawa jest prosta, im mniej światła, tym większa szansa na zasadzkę. Im ciemniej jednak, tym większa szansa na większe skarby. Niestety przeciwnicy też stają się silniejsi. Poziom światła odpowiada zatem za dynamicznie zmieniany poziom trudności. W ciemnościach drużyna również szybciej traci poczytalność. Każdy otrzymany cios, każdy krok w nieznane, wszystko to zwiększa stres. Gdy wybieram się w dłuższą podróż zabieram ze sobą zestaw to stworzenia obozowiska, przy którym można się posilić, podleczyć lub obniżyć poziom stresu. Zwiększa to również poziom światła do maksymalnej wartości. Dlatego zawsze warto mieć trochę prowiantu ze sobą.

Evil around every corner – careful not to step in any

Jak się wam ta historia podoba? Czy zechcecie dołączyć do mnie i zmierzyć się ze złem przedwiecznych? Czy staniecie ramię w ramię z innymi najemnikami? Czy bogactwa lochów są wystarczającą zachętą by ryzykować zdrowie fizyczne jak i psychiczne? Ja leczę się właśnie z wścieklizny, ale jak tylko to zrobię zabieram swych najlepszych wojowników i ruszam głębiej w dół. Aż wyplenię całe zło i rozświetlę posiadłość, że w promieniu wielu kilometrów będzie widoczna dla podróżnych szukających już nie złota, ale dobrej strawy i odpoczynku. Jeśli coś jest niejasnego to pytajcie, zróbcie to szybko, bo musimy się wyspać przed kolejnym korytarzem, który nie wiadomo czy zwiększy nasze bogactwa czy wprowadzi nas w pułapkę bądź zasadzkę. Bardzie zagraj nam coś do snu!

Autor: Winfrid

Platforma: PC

Darkest Dungeon / Deweloper: Red Hook Studios / Wydawca: Red Hook Studios / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od Red Hook Studios.

TwitterFacebook
  • Maciej Przerwa

    Może dam jej drugą szansę, bo w EA odepchnęła mnie absurdalnym poziomem trudności (losowość).

    • Prez

      Poziom trudności nadal jest wysoki, chociaż mam wrażenie, że już nie tak absurdalnie.

    • Zdania są podzielone co do trudności. Część graczy, w tym ja, uważa, że jest lepiej. Losowość jest bardzo prawidłowa. A część ludzi na Steamie krzyczy, że teraz to dopiero jest nieuczciwie.