Czy The Game Awards było koszerne? – Rogata Sobota #2

Tydzień temu, przy przedstawianiu siebie i Rogatej Soboty, zacząłem obracać się dookoła określenia koszernego gamingu. Dziś jesteśmy po rozdaniu The Game Awards, zatem możemy sobie zbadać jak bardzo koszerne jest jury ustawiające „Oscary gier”, na jakie impreza ta jest lansowana.

 

Na początku zaznaczę, że zwycięstwo Wiedźmina 3 jako najlepszej gry roku, najlepszego RPG-a i nagroda dla CD Projekt RED jako najlepszego developera to sprawa jak najbardziej słuszna. Grze mam co prawda wiele do zarzucenia, ale myślę, że nagrodzono przede wszystkim całą otoczkę jej towarzyszącą i nieustanne wychodzenie na przeciw graczom. Niestety teraz studia dbające o graczy to rzadkość dlatego wypadało wręcz nagrodzić te, które kieruje się taką postawą i przy okazji zrobiło największą (jeżeli chodzi o zawartość) grę. Dodatkowo – w zeszłym roku wygrało Dragon Age: Inquisition, czyli też RPG fantasy, tylko w każdym aspekcie gorszy od Witchera 3 – widać więc pewien schemat w myśleniu osób odpowiedzialnych za przyznawanie TGA.

 

Wyjątkowo koszernie wypadła nagroda dla Splatoon w kategorii shooter roku (wygrać z Halo, COD i Battlefrontem nie mają nawet chatu głosowego to jest coś). Metal Gear Solid V: The Phantom Pain też pięknie wygrał kategorię przygodowej gry akcji, choć właściwie nie bardzo miał z kim ją przegrać… zresztą Rocket League jako najlepsza gra sportowa i indie też jest zupełnie zrozumiałym wyborem. Ogólnie cały show, choć plastikowy, można sobie sensownie ułożyć w głowie. Poza nieszczęsną bijatyką roku, w której Mortal Kombat X wygrywa z Guilty Gear Xrd Sign. Jest to bardzo bolesne bo akurat w tym gatunku można stosunkowo łatwo porównać zbalansowanie poszczególnych gier, ich stopień rozwoju i jakość. Wszystkie te rzeczy leżą po stronie GG co tylko dobija społeczność związaną z graniem w bijatyki. Ktoś z boku powie, że to nie ważne, że GG nikogo, że Mortal jest popularniejszy. Ojejku, ojejku – tylko TGA to nie jest konkurs popularności (a jeżeli ma być to nazwijmy go vgchartz awards i nie będzie potrzeby zwoływania jury) i jeżeli faktycznie bijatyki mają być traktowane po macoszemu i mają być uznawane za margines gier, do którego nie sięgnie żaden gracz tak dojrzały, że ma ochotę tylko na interaktywne filmy to zrezygnujmy z tej kategorii bo szkoda czasu. Widzę oczami wyobraźni ilu ludzi, by się ucieszyło, że „jej świetnie, że doceniono Xrd”, a ile osób choćby mrugnęło okiem „okej, Mortal wygrał, to co następne?” – przecież to zwycięstwo nikogo nie obchodziło… przypominam, w tej grze Goro jest dostępny jako mikropłatność.

 

Skoro temat jest omówiony i ogólnie nagrody da się przeżyć, a nawet uznać za koszerne to przejdźmy do działów Wiadomości (newsy, które nikogo), Wygrzebane z głębin (stare gry i zajawki, które nikogo) oraz Fajeczka (luźne sprawy nie pasujące nigdzie indziej). Wszystko wydobyte z archiwów Antlers.pl:

***

katamari
Wiadomości

 

  • Najważniejszym newsem na świecie jest to, że prawdopodobnie powstaje nowe Katamari. Co prawda boję się niczym uchodźca wysłania do Polski, że będzie to tytuł na platformy mobilne, ale to na szczęście jeszcze nie potwierdzone.
  • Danganronpa numer 3 idzie podobnym torem co Persona. Niszowa seria dorobi się niedługo serialu anime, a to dobrze wróży całej marce. Kto wie, może przy tej części, albo czwartej zwróci na siebie uwagę kolejnych graczy chcących czegoś nowego?
  • Na Wii U da się strzelać co potwierdziło Splatoon, za ciosem idzie Lost Reavers, które jest tytułem F2P i wygląda tak biednie, że aż się chce je przytulić:

Tytuł powstał oczywiście z myślą o rynku japońskim, ale może Nintendo się skusi na to, by pomóc mu trafić na Zachód.

***

Shin-Megami-Tensei-X-Fire-EmbemWygrzebane z głębin

 

  • Fani rozkładania gier na czynniki pierwsze powinni pomyśleć nad importem (na przeróżne sposoby – nie oceniam) książki o lokalizacji The Legend of Zelda. Chodzi o pierwszą grę z cyklu… a co może być w tym ciekawego? Coś musi skoro napisano o tym 208 stron.
  • Wyobraźcie sobie, że jedziecie do Zakopanego, a zamiast misia spotykacie na miejscu jakieś demony. Dodatkowo w tle słychać kompozycje Shoji’ego Meguro – brzmi jak raj prawda? Taki raj można będzie znaleźć tej zimy w Sapporo podczas Persona Snow Fesitval. A u nas nie ma nawet Witcher Chędożenie Festival
  • Wiecie o jakim projekcie pisze się u nas za mało? O Genei Ibun #FE, które wygląda na genialne przecięcie kultury popularnej, wielkomiejskiej, mody i magii, którą wśród słuchaczy rozpętują ich idole! Co za piękna gra – dajcie jej chociaż trochę zaistnieć w swoich głowach.

***

warioFajeczka

 

cant

 

W standardzie dorzucam zestaw Dobrych Linków, czyli najlepszych historii z sieci. Fani automatowych klimatów powinni wprowadzić się w meandry The King of Fighters, zapoznanie się z takim shmupem jak Aleste 2 też na pewno nikomu nie zaszkodzi. Gra pochodzi z 1989 roku, a wciąż prezentuje się bardzo dobrze. Co do prezentacji Ghost in the Shell na goglach VR nie mam jednak tak pozytywnych odczuć.

Zamykamy przyjrzeniem się historii nazw gier z serii Street Fighter Alpha 3… bo jest tego tyle, że Alpha 3 to chyba osobna seria.

 

***

Tu dobiega koniec Rogatej Soboty. Pigułka przekazu z innego świata, gdzie patrzy się w trochę inną stronę będzie dostarczana wam co tydzień. A jeśli szukacie doraźnych dawek, na bieżąco, to wpadajcie na Antlers o każdej porze dnia i nocy. Mam otwarte 24/7.

 

~Cascad

 

  • JapaneseRastaJesus

    Niestety coraz częściej hitem zostają gry z dobrym marketingiem i biedną zawartością (destiny?). A bijatyki to już w ogóle specyficzny temat. Naprawdę ciężko jest wytłumaczyć osobie nie siedzącej w temacie dlaczego taki MK to disco polo mordoklepek. Przecież wygląda fajnie, a na docenienie balansu i przemyślanego wielowarstwowego systemu (którego w mk nie ma) potrzeba za wiele czasu. Więc rzeczy istotne schodzą na dalszy plan. I choć jest to smutne, to jakoś mnie nie dziwi. Idziemy w masówkę. No może poza samą obecnością w plebiscycie gry, którą kupiłem w grudniu 2014 na amerykańskim pss. Ale jakąś konkurencję trzeba było zrobić, żeby MK mogło dostać nagrodę. Takim samym żartem jest splatoon, o którym nikt by nie usłyszał, gdyby nie było od nintendo. Ale co zrobisz, nic nie zrobisz.

  • sajet1

    Co do King of Fighters :

    Odradzam nabijania kasy temu co wstawił bieda port KOF 2002 UM i 98 UM na steam. Pominę stronę wizualną -brak przyzwoitej interpolacji (rodzaj filtra graficznego) i gra wygląda obleśnie (podobnie zgwałcono Dungeons&Dragons Chronicles over Mystara). Tak tempo w jakim chodzą powyższe tytuły sprawiają, że są całkowicie niegrywalne (podkręcona bez wyobraźni szybkość w stosunku do wersji automatowych czy konsolowych – NeoGeo CD czy PS2). Bieda porty to już normalka na steamie, zresztą można zobaczyć na czym odpalają się klasyki Segi…
    Co do XIII/XII boli ,że Playmore (dawnemu SNK może buty czyścić) zamieniło dynamiczną przyjemną mechanikę kinga na sztywność Street Fightera – szkoda bo graficy i animatorzy odwalili kawał dobrej roboty.
    Polecam wykopać z internetów emulator NEORAGE (doskonała emulacja), Mame (dobra emulacja i możliwość konkretnego tuningu obrazu), czy Nebula, albo zwyczajnie podpiąć klasyczną konsolę trzymaną w szafie.
    Płakać się chce wiedząc, że już nie ma co liczyć na nowe FF,AOF,LB ,czy kontynuację GAROU. Chłopaki robili jedne z najfajniejszych OST w bijatykach 😐

    https://www.youtube.com/watch?v=RVuon4OLtpE

    https://www.youtube.com/watch?v=1h88O-kneHE
    Kurde, gdzie dałem pada, trzeba coś odpalić .

    • za nowe Garou oddałbym z pięć season passów, pięć gier ubisoftu i z pięć od ea. ale to nie wystarczy ;(

  • Razer

    Gdy zobaczyłem nominacje do VGA to też stawiałem na Splatoona bo patrząc na konkurencję to tylko on był koszerny. Jakież było moje zdziwienie i radość gdy okazało się że wygrał 😀

    Co do akapitu o bijatykach to niestety taka prawda, też trzymałem kciuki za GG ale ze względu na niesamowicie zrobioną grafikę (3d jak 2d!). Poza tym domyślam się że GG ma o wiele bardziej skomplikowany system walki niż MK, dlatego ani do niej, ani do KOF i całej reszty japońskich bijatyk 2d nawet nie startuję. Na zgłębianie zawiłych tytułów nie mam już ani czasu, ani siły, ale ostatnio nachodzi mnie straszliwa ochota na pogranie w stare Mortale. Już dawno zainstalowałem MK Kollection, więc powrót do starych czasów jest tuż za rogiem 🙂

    • sajet1

      „całej reszty japońskich bijatyk 2d nawet nie startuję”
      E tam , jak mam zacząć uczyć się jakąś postacią na jakimś nowym Tekkenie, DOA, czy Caliburze to wtedy wzdycham, bo wiem że dużo pamięciówki. W Hardcorowych kitajskich naparzajkach GG, Arcana Heart 3,czy Blaze Blue to raczej oczodajność do której trzeba się przyzwyczaić stanowi problem (przynajmniej ja tak mam) i nietypowość ciosów specjalnych, czy uderzeń (co to robi ?:P). Trzeba sobie szukać przyjaznych bitek, a z takich to już chyba tylko Street Fighter został na rynku, stąd ostatnio fajnie czasem pokopać w klasykach, których się nie miało okazji dotąd ograć – tylko problem jest taki, że nie obsługują gry sieciowej, a kanapowy vs z piwem w łapce przechodzi do historii, jak wychodzenie na podwórko ;p