Cooltywator #9 – Klęska urodzaju

Dziś troszkę luźniejszego gadu gadu i na koniec jedno pytanie do rozkminy. Nie zapomnijcie podzielić się swoim zdaniem.

Aktualna punktacja naszej zabawy znajduje się tu: http://tinyurl.com/Wynikiwrozenia

 

  • Toperz

    Problem z zalewem takich hitów jest dosć przytłaczający. Ja chyba wydoroślałem, powiedziałem stanowcze stop tegorocznym zakupom i skupilem się na ogrywaniu tego co nagromadziłem przez lata. Narazie działa a mam do ogrania kilka naprawdę wielkich tytułów. Gdybym chciał ogrywać absolutnie wszystko co wychodzi na bieżąco to musiałbym dostawać kilka tysi miesięcznie za siedzenie na dupie z padem w ręku i „nicnierobienie”.
    Dlaczego gram? Dla mnie to forma ucieczki od otaczajacego świata. Tak samo mam z ksiażkami które chłone na potęgę. Jednak to gry dają mi możliwosc kreowania własnego otoczenia, czy to przez postacie, decyzje czy obcowanie ze społecznoscią sieciową. Poza tym działa tu też metoda kija i marchewki. każdy lubi nagrody a wbijanie leveli czy zbieranie aczików to poczucie postępu i samodoskonalenia w danym tytule. a potem mozna sobie porównywać e-penisy 😉

  • JapaneseRastaJesus

    Wystarczy zamienić ps4 na xboxa i od razu połowa gier mniej.
    Ja już musiałem odłożyć zakup 3-4 dużych gier, o powrocie do tytułów z tamtego roku i np. wbijaniu platyny w last guardianie nie ma nawet mowy. Końcówka roku wydaje się być luźniejsza, albo tylko obecna nawałnica gier przesłoniła mi nadchodzące premiery.

    Grać w gry dla poznawania fabuły? Oczywiście, że nie. Nie wiem jak można uważać gry za hobby i sprowadzać je tylko do roli nośnika dla historyjek. Mówi się, że kto nie czyta książek, przeżyje tylko jedno życie. To hasło zdecydowanie lepiej pasuje do gier. Bo nie jesteśmy biernym obserwatorem, tylko bierzemy w czymś udział. I chyba o to chodzi w grach. Historia historią, ale upolowanie mechanicznego dinozaura w horizon, to już pisanie własnego scenariusza. I niezła zabawa przy okazji, o czym niektórzy jakoś zapominają. Być może to zbyt oczywiste. Ponad 300h w sfv raczej nie wbiłem dla fabuły.

  • Maupiarz

    Kupka wstydu?
    Raczej czasem robię błędne zakupy niestety przez brak wersji demonstracyjnych wpakowałem ładną kwotę w gry: których nigdy nikt już nie naprawi, nigdy nie wyjdą z bety bądź totalnie odrzuciły mnie tak jak ostatni Rosół z kiszonej kapusty {to moje własne określenie na Torment tides of numenera która z oryginalnym wspaniałym Tormentem nie ma nic wspólnego} kupiłem niestety tą grę przez sieć-empik i zwyczajnie chcąc oszczędzić pozbawiłem się możliwości zwrotu na steamie.
    Cóż Steam też ma blokady zwrotów więc w dzisiejszych czasach pozostaje mi zamknąć się na czas hYpU w piwnicy i z podziemia słuchać podcastów…:D
    tam przeważnie jest kilka osób i kilka opinii osób które często mają rozbieżne oczekiwania co do tytułu.

    Z tego co pamiętam w końcówce lat 90-tych też były takie lata gdzie gier było tak wiele że nie było jak się przez to przekopać lata 96-99 w szczególności jakoś wryły mi się w pamięć. Teraz jest zwyczajnie łatwiejszy dostęp do tych dóbr i czasem więcej gotówki niż za młodu.