• b_one

    wizja frituplejek ze specjala powoli sie ziszcza.

    • cooldan

      Shieeeeeet

  • Merle

    Osobiście uwielbiam model freemium jako strategię – jest genialna w swojej prostocie (co ciekawe od tego modelu zaczynał Gillette dołączając maszynki do lokat bankowych a zarabiając na „dodatku” jakim były ostrza). Gry zwłaszcza te online są świetnym polem do popisu, ze względu na ciągłość, rywalizację i przywiązanie do bohatera w grach mmo. Wariujemy kiedy widzimy coś „za darmo”, a ponadto dematerializacja pieniądza ułatwia nam wydawanie na różne boosty, dodatki etc. Myślę, że fritupleje jeszcze przez jakiś czas będą dzielić i rządzić aczkolwiek prędzej czy później będą musiały się zmienić (bo skończą podobnie jak Zynga). Odpowiedzią normalnych gier są dlc jako produkt premium choć trudno nazwać to dobrym rozwiązaniem. Ratunkiem dla dużych tytułów może być strategia, którą stosują producenci filmów czyli lokowanie produktów (o ile mi wiadomo koszty produkcji ostatniego filmu z Bondem zwróciły się już przed premierą). Nie znam się na marketingu i trudno mi powiedzieć na ile atrakcyjnym nośnikiem reklamy są gry. Co do gier free2play wydaje mi się, że spora ich część skierowana jest do młodszego odbiorcy – mam na myśli ich kolorystykę, prostotę, fakt że można grać niemal na każdym sprzęcie etc. Sam nie posiadam dzieci ale wyobrażam sobie, że są one w stanie wyciągnąć pieniądze od rodziców ;). To tyle jeśli chodzi o moje przemyślenia.
    Pozdrawiam!

  • Paweł Szymański

    Bardzo ciekawy materiał, co i dlaczego się sprzedaje. Granie jakie znamy staje się niszą. Jak tak dalej pójdzie kolejne GTA w ogóle może nie mieć singla. Choć to problem nie tylko gier. Ja interesuję się Lego i Nexo Knight zajęło miejsce klasycznego castle. Liczą się karty, popierdóki, appki na telefony zamiast klocków które pamiętam z dzieciństwa.