Chatka PuchAdka – Blackhole

Pewnie każdy z Was słyszał historię o tym, jak to początkującym recenzentom zawsze daje się słabe gry, jako chrzest bojowy. Kiedy jakiś czas temu Cooldan napisał do mnie, że mam zrecenzować grę inspirowaną czeskimi youtuberami, spodziewałem się najgorszego. Nic jednak nie mogło mnie przygotować na to, co stało się później.

Od samego początku Blackhole sugeruje, że jest trudne oraz przegadane. Zaraz po wyborze poziomu trudności dostajemy opcję uproszczonych dialogów, nie wiem jak one wyglądają, bo przecież nie będę grał w okrojoną wersję, ale miło, że twórcy pomyśleli o ludziach z mniejszą ilością czasu. Jeszcze kilka klików i możemy ruszać zamykać czarne dziury! Pierwsze zaskoczenie jest już przy intrze, które okazuje się całkiem dobre. Widzimy w nim naszą załogę, kapitana i jego pompatyczną przemowę, uświadamiającego nas jak ważna jest misja, którą musimy wykonać! Zamykanie czarnych dziur, które zagrażają całemu światu, to nie przelewki. Kilkuosobowa załoga plus Auriel, sztuczna inteligencja z sadystycznym upodobaniem do dręczenia ludzi oraz gracz – człowiek od parzenia kawy. Niestety nie wszystko idzie po myśli kapitana i rozbijamy się na obcej planecie zupełnie sami, w pobliżu nie ma żywego ducha, jest tylko Auriel…

1

Gra wprost kipi humorem. Dawno nie grałem w coś tak zabawnego. Auriel, SI które towarzyszy nam przez całą grę, jest przegenialna. W każdej swojej wypowiedzi wyśmiewa naszego bohatera i w ironiczny sposób komentuje jego poczynania. Na przykład, w pewnym momencie musimy dokonać bardzo ryzykownego czynu, a Auriel ocenia to tak „Z moich obliczeń wynika, że nawet człowiek od kawy jest w stanie uratować naszą załogę… Masz rację, jednak powinnam policzyć to jeszcze raz”. Innym razem udaje lektora z Bastionu, a wszystko robi tak beznamiętnym i bezuczuciowym głosem, że nie da się jej nie polubić. Zaryzykuję stwierdzenie, że 80% klimatu w grze zbudowane jest przez nią i jej teksty. Zupełnie jakby wgrania jej do pamięci całej Wikipedii, ktoś dorzucił jej jeszcze książkę „Autostopem przez Galaktykę”. Całe szczęście, że nie zaznaczyłem opcji uproszczonych dialogów, bo pewnie straciłbym wiele świetnych tekstów. Widać, że ludzie odpowiedzialni za scenariusz odwalili kawał dobrej roboty. Fabułę poznajemy głównie z audiologów porozrzucanych na całym Tworze (tak nazywa się miejsce, w którym wylądowaliśmy). Dostęp do nich jest trudny i czasem trzeba się solidnie namęczyć, żeby dowiedzieć się czegoś nowego.

 Od razu też pochwalę grafików, bo w swoim fachu są na podobnym poziomie, co scenarzyści. Graficznie gra przypomina Braida, mamy dwuwymiarowy widok, który mógł kusić do wykorzystania indie pixelartu. Na szczęście ludzie z FiolaSoft Studio uderzyli w zupełnie inny styl i wszystko jest bardzo ładnie i estetycznie narysowane. Każdy poziom na swoje inne, ruchome tło. Na screenach nie wygląda to aż tak ładnie, ale gwarantuje wam, że w ruchu świetnie się sprawdza.

2

Dobrze, ale skoro w tych dwóch kwestia gra jest taka dobra, to pewnie gameplayowo ssie? Nic bardziej mylnego! Blackhole jest zręcznościową grą logiczną, opartą na grawitacji. Mechanizm jej działania jest bardzo prosty, w różnych miejscach na planszy poustawiane są specjalne platformy, które zmieniają kierunek i zwrot działania grawitacji, jeśli więc na ścianie przed sobą mamy pionowo ustawioną taką platformę, to gdy do niej podejdziemy, grawitacja zacznie nas przyciągać w jej stronę i będziemy mogli przejść po tej ścianie. Brzmi dość skomplikowanie, ale wystarczy, że spojrzycie na screeny i od razu załapiecie o co mi chodzi. Wykorzystując takie platformy, a także kilka dodatkowych mechanizmów, musimy zebrać umieszczone na planszy nanoboty, które posłużyć mają naprawie zniszczonego statku. Na każdej planszy znajduje się kilka takich nanobotów i wystarczy zdobyć jednego, by móc przejść dalej. Każda śmierć (chociaż tak naprawdę to nie śmierć, bo ułamek przed naszą zagładą Auriel zawsze teleportuje nas do początku) powoduje reset zebranych urządzeń, więc czasem przyjdzie się nam zastanowić czy wolimy ryzykować i ruszyć po kolejnego bota, czy lepiej iść do następnego etapu. Zagadki są dość skomplikowane i po tym jak już wymyślimy, co mamy zrobić, trzeba jeszcze to wykonać, a niejednokrotnie są to tory przeszkód ze skokami obliczonymi co do sekundy, trochę jak w Super Meat Boy. Giniemy więc często, a radość po zebraniu nawet jednego nanobota może być złudna, bo trzeba jeszcze wrócić do miejsca z którego się przyszło. Świetną sprawą jest to, że nie mamy osobnego panelu do wyboru, którą misje chcemy zagrać. Jest główny świat, w którym rozbił się statek kosmiczny, coś jakby hub, i w różnych jego miejscach mamy portale, które przenoszą do poszczególnych misji. Tak więc ciągle jesteśmy w grze. Przez ten prosty zabieg cały czas mamy wrażenie, że gramy w jedną, połączoną fabularnie całość, a nie zbiór łamigłówek. Wielkie kudosy należą się również za pomysł na zagadki, bo wyobraźcie sobie jak ciężko jest wymyślić poziom, który stanowi wyzwanie dla gracza, a teraz dodajcie do tego takie rozmieszczenie platform, żeby można było świat najpierw odwrócić do góry nogami, żeby zabrać jednego nanobota, a później przenieść grawitacje w bok i znów moc przejść cały poziom, po kolejnego i na końcu wrócić do początku. Dosłownie i w przenośni kosmos. W kolejnych światach dochodzą do tego windy, oblodzone tereny, woda, lasery, walki z bossami i wiele, wiele więcej. Testerzy Blackhole pewnie przy nim osiwieli.

3

Dużo się mówi o tym, że teraz już nie robi się gier niezależnych pokroju Braid, czy Limbo. Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że to kłamstwo i Blackhole jest właśnie grą tego typu. Dopracowaną, z pomysłem na siebie, świetną muzyką, humorem i wszystkim, czego wymagam od takich gier. Długo zastanawiałem się nad wadami i nie udało mi się niczego wymyślić, no dobra, w niektórych miejscach teksty nie są przetłumaczone na język polski. Do recenzji oprócz kodu, dostaliśmy też plik z savem, żeby sprawdzić jak gra wygląda później (dalej trochę rzeczy się zmienia), ale grało mi się tak dobrze, że nawet w momencie, gdy Cooldan dawał mi znać, że już czas na tekst, nie chciałem psuć sobie zabawy używając tego pliku. Jakiś czas temu na twitterze Tomek Grochowiak napisał, że jeśli twórca uważa, że jego gra jest warta mniej niż 10$ to powinien zrobić lepszą grę. Blackhole kosztuje 15$ i wg. mnie to nadal za mało.

Adek

Grę do recenzji otrzymaliśmy od PR Outreach. 

  • Kamil Dziwota

    Jeszcze tak w ramach ciekawostki – gra BLACKHOLE powstała przy użyciu GameMaker: Studio.

    http://www.blackhole-game.com/en/faq

    ‚What engine do you use?

    We use YoYoGames’ Game Maker Studio, which we’d adjusted. The new version of Game Maker Studio which we work with allows us to experiment with all kinds of magic effects and a number of possibilities for optimization for the afterwards export to consoles.’

    • Adrian Kornaś

      W tekstach podczas loadingu (które też są genialne) też o tym wspominają.