Chatka PuchAdka – Apel Górnośląski

Poniższy tekst będzie dla ciebie drogi czytelniku zlepkiem powszechnie znanych idei, pełen sloganów, które zapewne czytałeś już setki razy. Będzie przekoloryzowany, a do tego znajdą się w nim błędy stylistyczne i składniowe, chyba że Prez je poprawi. Postaraj się nie zwracać na błędy uwagi i przeczytaj go do końca, wyłapując jedynie treść, a odrzucając całą otoczkę.

„Wczoraj Bóg zadzwonił do mnie
Przekaż wszystkim, że najwyższy czas oprzytomnieć”*

Dzisiejsze maszyny do grania dysponują tysiące razy większą mocą obliczeniową, aniżeli pierwszy komputer wykorzystany do lotu w kosmos. W ciągu 1 sekundy na twoim super monitorze pojawia się 720 milionów pikseli, a twoja ulubiona gra ledwo mieści się na płycie Blu-ray, ale i tak jest kiepska, bo trawa nie wygląda najlepiej. Żyjemy w czasach, w których każdy jest znawcą wszystkiego i wie najlepiej. Wie lepiej, że taka tonacja kolorów będzie lepsza dla twojej gry, wie lepiej, że celowo 2 lata temu pokazałeś nierealną grafikę w swoim trailerze, wie też lepiej, jaką technologię powinieneś użyć. Wszystko wie lepiej i tylko wykorzystania tej wiedzy nie widać. Czytając fora internetowe i grupy dyskusyjne można dojść do wniosku, że nie robi się już dobrych gier, w ogóle nic dobrego się już nie robi. Dla szybkiego sprawdzenia mojej tezy, w momencie pisania tekstu, wszedłem na naszą facebookową grupę i co widzę? Pomijam wszystkie głupotki, gołe baby i jarmuż:

  • Narzekanie Preza na reedycję Uncharted.
  • Narzekanie Preza na nowy kolor ikonki Spotify.
  • Narzekanie Cascada na PC.
  • Narzekanie Tomka na konsole.
  • Narzekanie fanów PS4 na Xboxa One.

I tak dalej można by jeszcze wymieniać. Wyciągając statystykę z tego samego miejsca, z którego prawdopodobnie wychodzi obecnie większość gier, czyli z dupska, to 70% postów jest narzekaniem i krytykowaniem. Co się stało? Gdzie podziały się dobre gry?

„Nie warto, szkoda czasu, ludziom w głowach się przewraca
Jest już za późno by nawracać”

Niedawno odbyły się targi E3, największe święto graczy, masa nowych gier, trailerów, pokazów i konferencji, które wspólnie oglądaliśmy rozmawiając przez Rozgrywkowego Team Speaka. Po spędzeniu kilku godzin na tym TSie, cieszę się, że nie pojechałem na targi. Przecież każda kolejna gra była gorsza od poprzedniej. Pokazy były tragiczne, ludzie nieprzygotowani i źle ubrani, a gry przez nich prezentowane i tak nigdy nie wyjdą, lub wyjdą z dużo gorszą grafiką. Właśnie, grafika! To jest coś, co definiuje dobrą grę. Wiadomo, dobrych gier nie ma, ale możemy pobrać setki modów i odpicować grę niczym Xzibit picował swego czasu fury (Jak teraz powszechnie wiadomo, ten program okazał się fejkiem – dop. Prez), ale niech no tylko moje sprawne oko zauważy chociażby 1 klatkę mniej, to już po ptokach i nie gram więcej. 2/10.

 

 

Co z nami się stało? W pędzie za 60 klatkami wyświetlonymi w rozdzielczości 4k zgubiliśmy bardzo ważną część elektronicznej rozrywki – rozrywkę. Czekam na piątego Tony Hawka – ta seria to moje dzieciństwo, a od kilku lat sukcesywnie zarzynano markę nowymi pomysłami, które się nie sprawdzały. Ilekroć wychodzi jakaś nowa informacją o tej grze, wrzucam ją na grupę i zawsze dostaję komentarze w tym samym stylu: wygląda jak z PS2; paskudna grafika; animacje są z dupy; wole skejta. Bardzo fajnie, ale co z tego? Czy przez to, że nie mam postaci zbudowanych z tysięcy trójkątów, moja radość z tej gry będzie mniejsza? Czy jeśli jedna animacja nie przeskoczy wystarczająco płynnie w drugą, to całe granie nie będzie miało sensu? Nie wydaje mi się. Raczej będę siedział metr przed konsolą – chciałbym w tym miejscu podziękować Sony za ten długi kabel do ładowania (I kto tu narzeka, hmm? – dop. Prez). Metr przed konsolą z padem w ręku jak 2000 roku, z uśmiechem na gębie będę łączył tricki w milionowe kombosy. I nawet przez chwilę nie przejdzie mi przez głowę, że zgubiłem tutaj klatkę.

 

 

Innym popularnym hasłem jest brak innowacji. Wszystko to już było i nie warto w nic grać. Wszędzie walczy się jak w Batmanie i wspina jak w Asasynie. Mam dla ciebie złą wiadomość kolego: tak działa ta branża. Nowe rozwiązania są niezwykle rzadkie, a jeśli już się pojawiają, to najpewniej w kolejnych grach też się znajdą. Nie żyjemy już w latach ‘80 i ‘90 (wiem Kazz, to może być dla Ciebie szok), kiedy każda nowa gra to był mega szok. Chociaż i to jest bullshit, bo większość gier też była klonami innych, ale o tym już nie pamiętamy. Po raz kolejny jednak, co z tego? Twórcy, którzy znają się na grach, którzy wiedzą co nieco o tej branży i którzy prawdopodobnie przetestowali też inne możliwości, uznali że właśnie takie rozwiązanie będzie najlepsze.

„Więc ludzie, zróbmy coś, żeby świat był lepszy
Bo On zadzwoni i znowu mnie opieprzy!”

Wszyscy wiemy, że kiedyś było lepiej. Gry były takie piękne i realne, chodziły w 60 klatkach na sekundę, oddawały każdy najdrobniejszy szczegół realnego świata, a każda kolejna produkcja bombardowała gracza milionami nowych pomysłów. A może to my, jako dzieci, potrafiliśmy cieszyć się drobnymi rzeczami, przymykać oko na niedociągnięcia i wyciągać z gier ich esencje, radość i rozrywkę? Mój mały apel do was: spróbujcie dzisiaj, jako dorośli ludzie, spojrzeć na gry trochę jak dzieci, siadając i po prostu się nimi bawiąc bez ciągłego rozmyślania o teksturach.

*Śródtytuły pochodzą z piosenki Łona – Rozmowa.

  • b_one

    Gram w Yakuza 4 bez znajomosci serii, jest dobrze – wyglada zle, ale jest dobrze.

    • nie narzekam, tylko doradzam – przy trójce będziesz się bawił jeszcze lepiej