Butcher

Niezależnych twórców gier komputerowych namnożyło się w ostatnich latach jak królików, teraz każdy czapiłaszcz chce być indie, bo to modne. A jeszcze kilka lat temu tego typu nurt był niemal nieznany i naprawdę garstka ludzi próbowała działać w tym segmencie. W Polsce najlepszym przykładem takiego człowieka jest Michał Marcinkowski – twórca wielkiego hitu pracowni informatycznych pierwszej dekady XXI wieku – gry Soldat. Sieciowej, prostej w budowie, ale bardzo wymagającej strzelanki 2D.

Po Soldacie Marcinkiewicz nie zaprzestał przygody z małymi grami i pod szyldem Transhuman Design tworzył kolejne produkcje. Wydane w 2013 roku King Arthur’s Gold było jak do tej pory najbardziej znaną i najlepiej ocenioną produkcją ekipy. Dwuwymiarowa, przypominająca Terrarię platformówka akcji z rozwiniętym systemem fortyfikacji oraz trybem rozgrywek sieciowych może pochwalić się wierną społecznością. Teraz na PC (GOG oraz Steam) ukazała się najnowsza produkcja studia – Butcher – kolejna dwuwymiarowa platformówka akcji nastawiona wyłącznie na bardzo dynamiczną rozwałkę, wyłącznie dla pojedynczego gracza.

Sloganem gry jest hasło, że najniższy dostępny poziom trudności to hard i w przypadku Butchera nie jest to marketingowe mydlenie oczu, czy zawyżone nazewnictwo. Butcher jest naprawdę grą wymagającą. Nawet najniższy poziom trudności za pierwszym razem niemiłosiernie masakruje niedoświadczonych każuli w ciągu kilku sekund. Nasz cel jest w założeniach banalny i oklepany – dotrzyj z punktu A do punktu B w jednym kawałku. Standard, ale wykonanie nie jest już takie proste jakby się wydawało. Przeszkodą w tym są uzbrojeni po uszy, agresywni przeciwnicy, którzy gdy tylko nas zauważą, najpierw strzelają, a gdy przychodzi czas na zadawanie pytań, strzelają ponownie, aby upewnić się, czy aby na pewno jesteśmy martwi. Zarobienie kosy w grze jest banalnie proste, czasem wystarczy zatrzymać się w miejscu na chwilę, aby zarobić naleśnikiem w twarz.

Obrażenia zadawane przez przeciwników są srogie, kilka celnych strzałów kończy zabawę a apteczki, mimo że nawet dosyć często pojawiają się na mapie, przy lamieniu co najwyżej przedłużają marny żywot tylko do kolejnego przeciwnika. Zresztą nie tylko ludzie stanowią zagrożenie, samo otoczenie również chce nas zabić, windy czy ogromne drzwi miażdżą, piranie obgryzają do kości, a gazowe podmuchy ognia smażą na zrumienioną skórkę w dwie sekundy. Otoczenie nam nie pomaga, ale czasem możemy je wykorzystać w naszej sprawie. Niektóre fragmenty poziomów są skonstruowane w taki sposób, że możemy je wykorzystać jako osłona przed ostrzałem. Nie ma jednak róży bez kolców, my również nie przestrzelimy się przez nie, bunkrując się nie wydrzemy sobie drogi do kolejnego poziomu.

Gra w swojej trudności jest jednak bardzo uczciwa. Każdy poziom rozpoczynany od nowa jest taki sam, przeciwnicy zawsze pojawiają się w tych samych miejscach i dysponują identycznym uzbrojeniem. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku apteczek i amunicji. Nawet jeżeli na początku czujemy się przytłoczeni, możemy metodą małych kroków nauczyć się planszy, zachowań przeciwników, czy otoczenia, obrać odpowiednią strategię na dany fragment i po kilku próbach ukończyć (klnąc pod nosem niemiłosiernie) każdy poziom. Warunkiem sukcesu w Butcherze wcale nie musi być nadludzki skill, a cierpliwość, umiejętność wyciągania wniosków z niepowodzeń i nieco samozaparcia.

Gra wymaga od nas sporo, ale wynagradza atmosferą. Świat Butchera jest brudny, rdzawy i dopełniony zgniłą zielenią oraz szarością. Pod względem zastosowanej palety barw przywodzi mi na myśl średniowieczne korytarze z pierwszego Quake’a. Wszędzie walają się pikselowe szczątki pokonanych przeciwników, a krew plami podłogę oraz ściany. Przy tym Butcher nie jest obrzydliwy czy straszny, przez zastosowanie grafiki bliższej grom ery Wczesnego DOS-a musimy sobie bardziej wyobrazić co mamy na ekranie. Mało która współczesna gra, nawet indie, wymaga akceleracji grafiki naszą wyobraźnią.

Chwalę Butchera, ktoś powie, że jego wady przedstawiam jako zalety, więc specjalnie dla tych marud dam powody, dla których będą mogli pluć jadem. Butcher to gra pecetowa, zrobiona z myślą o wytrawnych i sprawnych fizycznie Panach Rasy Klawiaturstwo. Co prawda Butcher umożliwia zabawę w stylu biedakolnsolowców, ale jedyna prawilna forma gry w Butchera to klawisze + gryzoń, na padzie można grać, ale nawet ja odpuściłem i pogodziłem się z potrzebą garbienia nad monitorem.

Butcher to gra udana, ale przez bardzo wysoki poziom trudności przeznaczona dla ograniczonej grupy graczy. Osoby przyzwyczajone do gier łatwych i przyjemnych mogą znaleźć na początku nieco frajdy, ale najprawdopodobniej dosyć szybko się odbiją. Powtarzanie poziomów po kilkadziesiąt razy pod rząd daje frajdę, działa na ambicję, ale nie każdy będzie miał wystarczająco samozaparcia, siły i umiejętności, aby dotrwać do finału. Warto zapoznać się z tą produkcją, ale wcześniej uczciwie odpowiedzcie sobie na pytanie, czy dacie radę. Być może w podjęciu decyzji pomoże mam prototyp sprzed dwóch lat, w który można za darmo pograć w przeglądarce. Nie należy go traktować jako demo, bo gra przeszła spore zmiany w konstrukcji poziomów od tamtego czasu, ale daje pewien pogląd na mechanikę i klimat. Jeżeli wasza odpowiedź brzmi „Nie”, polećcie Butchera wytrwalszym od siebie.

Autor: Jakub Antoniuk

Platforma: PC

Butcher / Deweloper: Transhuman Design / Wydawca: Transhuman Design / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Transhuman Design.

  • gassasin

    Strasznie podoba mi się ta paleta kolorów i to że musimy dużo sobie dopowiadać wyobraźnią. Cena troszke za wysoka moim zdaniem ale gra bardzo ciekawa. Pewnie jak troszeczke stanieje to zaopatrzę się w nią.

  • Kasztaniak Zpocześla

    Uwielbiam tego typu wyzwania i klimat więc jest szansa, że się skuszę. Soulslike 2d shooter mile widziany ☺